prywatność

Dlaczego walczymy o lepsze prawo chroniące prywatność? Jest aż 10 powodów

„Internet jest jak wielka farma. Nie hoduje się tu jednak owiec ani świnek, nie sadzi się marchewki i ziemniaków, nie zbiera się jaj i nie doi krów. Na tej farmie hoduje się, sadzi, zbiera i doi ludzi” – napisała niedawno Sylwia Czubkowska w Dzienniku Gazecie Prawnej. Komisja Europejska też to dostrzegła i dlatego proponuje nowe prawo, które ma nam zapewnić realną kontrolę nad tym, kto i w jakim celu wykorzystuje nasze dane w cyfrowym świecie.

Projekt rozporządzenia o ochronie danych osobowych wzbudza coraz więcej emocji, formują się przeciwne obozy, a w morzu demagogii ginie sedno problemu: co faktycznie ma się zmienić z perspektywy obywatela-użytkownika Internetu i dlaczego warto o to walczyć.

Zostań Copywriterem Praw Cyfrowych! Konkurs Fundacji Panoptykon

„Nie ma wolności bez prywatności!” – ta parafraza słynnego hasła Solidarności, którą przywołał Timothy Garton Ash podczas debaty o tym, co wolno w Internecie, zainspirowała nas do ogłoszenia konkursu:
Zostań Copywriterem Praw Cyfrowych – wymyśl hasło zachęcające do występowania w obronie prywatności.
Hasło powinno być krótkie, chwytliwe i na temat. Najlepsze stanie się motywem przewodnim naszej kampanii w sprawie europejskiej reformy ochrony danych osobowych i zyska długie życie w sieci :-) A autor zwycięskiej propozycji otrzyma koszulkę i zestaw naklejek ze swoim hasłem.

Nagranie ze 112 krąży w Internecie. Czy będą przeprosiny?

W Internecie regularnie pojawiają się nagrania rozmów przez telefony alarmowe, dzięki którym łaknący sensacji internauci mogą posłuchać zdenerwowanych osób wzywających pomocy. Niestety przed publikacją nagrania nie zawsze usuwane są z niego dane osobowe dzwoniącego. W takiej właśnie sytuacji znalazła się J. H. – obecnie trwa proces przeciwko Policji: gra toczy się o przeprosiny i zadośćuczynienie dla osoby, która stała się pośmiewiskiem Internetu.

Ukryte koszty komunikacji

Poruszanie się po mieście kosztuje, jednak koszty te liczone mogą być już nie tylko w pieniądzach, ale również w danych osobowych. W Warszawie wydanie spersonalizowanej karty miejskiej przez Zarząd Transportu Miejskiego wymaga podania konkretnych informacji, np. dokładnego adresu i numeru PESEL. Z kolei Zarząd Dróg Miejskich zbiera informacje o kierowcach parkujących w strefach płatnego parkowania. Zarówno ZTM, jak i ZDM zależne są od Urzędu Miasta.