Panoptykon 4.0: Dobrze żyj w sieci

W skrócie

Kiedy pół roku temu zamknęliśmy się w domach, możliwość kontaktu ze światem skurczyła się do kilku ekranów. Życie prywatne i zawodowe, rozrywka i nauka – wszystkie życiowe funkcje i potrzeby musieliśmy przez dłuższy czas zaspokajać za pośrednictwem technologii. Zanurzeni po uszy w pełni cyfrowy świat, szybko poczuliśmy znużenie. Jak mu zaradzić? O dobrostanie cyfrowym, czyli o tym, jak układać sobie pozytywne relacje z technologią, rozmawiamy dzisiaj (na żywo, co za ulga!) z Kamilem Śliwowskim, trenerem i edukatorem, autorem bloga Otwarte Zasoby i współtwórcą projektu edukacyjnego Fundacji Panoptykon Cyfrowa Wyprawka.

Najnowszy odcinek podcastu znajdziesz na naszej stronie, na YouTubie, Vimeo lub na portalu TOK FM (tam znajdziesz też automatyczną transkrypcję). Podcast możesz również zasubskrybować za pośrednictwem kanału RSS Panoptykon 4.0.

Streszczenie rozmowy

Dla wielu ludzi w Europie sytuacja zamknięcia i ciągłego podłączenia w pandemii była pierwszym tak ekstremalnym doświadczeniem obcowania z technologią. Zupełnie inna sytuacja jest w krajach azjatyckich. Według badań prowadzonych kilka lat temu aż 6% chińskich studentów pierwszego roku studiów jest uzależnionych od Internetu. Korea Południowa lobbowała WHO, aby wpisała gry komputerowe na listę „substancji” uzależniających. W jednym z esejów ze zbioru Po piśmie Jacek Dukaj pisze o „deprogramowaniu” – terapiach antyuzależnieniowych, które polegają na ekstremalnych ćwiczeniach z cielesności. Lansowany przez firmy technologiczne digital wellbeing (cyfrowy dobrostan) ma nas przed koniecznością takiego ekstremalnego detoksu uchronić. Określenie to przyjęło się wśród psychologów i osób związanych z edukacją medialną, choć jest to pojęcie nieostre i nie doczekało się jeszcze ustalonej definicji.

Na najbardziej podstawowym, lansowanym przez firmy technologiczne, poziomie cyfrowy dobrostan oznacza dążenie do optymalnie zdrowych warunków w kontakcie z technologią. Aby go osiągnąć, musimy znać dostępne funkcje czy narzędzia usług i urządzeń, z których korzystamy, oraz ćwiczyć się w samokontroli. Przykładowo przestawienie odpowiednich kontrolek w telefonie sprawi, że będzie on dostosowywał emitowane światło do pory dnia (a przez to mniej męczył wzrok i pozwalał łatwiej wyciszyć się przed snem), praca w krótkich odcinkach czasu i dbanie o regularne ćwiczenia w przerwach korzystnie wpłynie na nasze poczucie psychoficzyczne, a wyłączenie powiadomień z aplikacji i skupienie na celu, w jakim korzystamy z technologii, pozwoli ograniczyć liczbę rozpraszających bodźców. Dysponujące ogromną wiedzą na nasz temat firmy technologiczne same orientują się, co nam, ich klientom, przeszkadza i wprowadzają korzystne zmiany, np. ułatwiając dostęp do zarządzania ustawieniami czasu spędzanego w aplikacji.

Niestety nie istnieją uniwersalne złote rady, które pomogą osiągnąć cyfrowy dobrostan. Jednoznaczne wytyczne dotyczące maksymalnego czasu spędzanego przed ekranem mają rozwojowe uzasadnienie w przypadku najmłodszych dzieci, ale nie sprawdzą się na późniejszych etapach. Osiem godzin spędzonych przed ekranem na dobrze zorganizowanej pracy (z obowiązkowymi krótkimi przerwami) może obciążać nas znacznie mniej niż trzy godziny bezmyślnego przewijania newsfeedów kolejnych portali i komunikatorów. Coraz częściej też z urządzeniami komunikujemy się za pomocą głosu. Choć możemy ani razu nie spojrzeć na ekran, rozmawiając przez godzinę z asystentem głosowym typu Siri, nadal wchodzimy przecież w kontakt z modelującą nasz nastrój i sposób komunikacji ze światem technologią. 

Ćwiczenia z samokontroli udadzą się tylko wtedy, gdy mamy odpowiednio dużo siły i zasobów. Odczuwane przez wszystkich w pandemii napięcie związane z obawą o stan zdrowia bliskich i swój własny, o stabilność zatrudnienia i nadchodzący kryzys nie sprzyjały głębokiej pracy nad procesem zmian. Wpływały też na szanse powodzenia podjętych zobowiązań. Przykładowo jeżeli w ramach samokontroli chcemy ograniczyć korzystanie z telefonu jako dostarczyciela rozrywki, musimy znaleźć sposób, jak zaspokoić tę potrzebę bez jego użycia. Bez możliwości wyjścia z domu, kontaktów społecznych, prędzej czy później byliśmy skazani na powrót przed ekran.

Część czynników wpływający na cyfrowy dobrostan jest absolutnie poza naszym zasięgiem. Usługi, z których korzystamy, realizują przede wszystkim cele swoich sponsorów, czyli reklamodawców. Firma utrzymująca się z reklam może wykorzystać w aplikacji dark patterns, czyli zaprojektować ją w taki sposób, żeby użytkownik zrobił to, co maksymalizuje zysk, a niekoniecznie to, co jest dla najlepsze dla niego samego (np. wyrazi zgodę na przekazywanie wszystkich swoich danych osobowych). Dopiero podchwycona przez media krytyka ze strony naukowców czy organizacji społecznych ma szansę wpłynąć na to, jak będą wyglądać ustawienia fabryczne najpopularniejszych aplikacji. Nowa funkcjonalność Instagrama (powiadomienie wysyłane użytkownikowi, gdy przejrzy już wszystkie aktualne posty z zasubskrybowanych kont, że obejrzał już wszystko, co było do obejrzenia) została wprowadzona dopiero w reakcji na zły PR (nastolatkowie i nastolatki z Wielkiej Brytanii zgodnie stwierdzili, że Instagram to aplikacja, która ma najgorszy wpływ na ich samopoczucie, promując zakłamany obraz rzeczywistości i wywierając ogromną psychiczną presję).

Aby sieciowe usługi zaczęły być projektowane w sposób, który sprzyja osiągnięciu dobrostanu użytkowników, zysk musi przestać być jedynym kryterium, jakim kierują się tworzące je firmy. Jak je do tego nakłonić? Być może jedynym sposobem jest odpowiednia regulacja, która ustali zasady wprowadzania zmian, np. zmusi firmy takie jak Netflix, Instagram czy Youtube do prowadzenia badań nad wpływem aktualizacji na zmiany w ilości wytwarzanej dopaminy jej użytkowników. Zmiany, które mogą mieć uzależniający wpływ, nie mogłyby być wprowadzane.

Podobają Ci się nasze podcasty? Pomóż nam dalej tworzyć wartościowe treści. Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon i przekaż 1% podatku (KRS: 0000327613).

Komentarze

My się nie zamknęliśmy w domach - to koronabolszewicy zamykali ludzi z których wielu dało się zamknąć. Ale nie wszyscy.
P.S. Dzisiaj nie trzeba budować więzień, wystarczy osiedle mieszkaniowe i kary administracyjne wielkości rocznej pensji. Teza panoptyzmu rzeczywiście się sprawdziła.

Dodaj komentarz