Cięcie zasięgów gorsze niż cenzura? Jak Facebook udaje, że (nie)walczy z deepfake'ami

Artykuł

„Wyobraźcie to sobie przez chwilę: jeden człowiek posiadający całkowitą kontrolę nad skradzionymi danymi miliardów ludzi, wszystkimi ich sekretami, życiem, przyszłością…” – mówi Mark Zuckerberg na sfałszowanym nagraniu, które opublikował na portalu brytyjski artysta Bill Posters jako część promocji projektu „Spectre”. Posters swoim materiałem chce zwrócić uwagę na to, jaką władzą dysponuje Facebook dzięki gromadzonym przez siebie danym. Jednak więcej kontrowersji niż samo nagranie wzbudziła reakcja Facebooka na kolejnego głośnego deepfake’a.

O deepfake’ach zrobiło się głośno po tym, jak twarz znanej aktorki przyklejono postaciom w filmie pornograficznym, a w usta Baracka Obamy włożono komentarze w stylu  niespotykanym u byłego prezydenta. Sfałszowane wideo ukazujące prawdziwe osoby w nieprawdziwym kontekście to jedna z najbardziej zaawansowanych, a przez to najgroźniejsza forma manipulacji informacją.

Wiedział o tym prawnik Donalda Trumpa, który umieścił na Facebooku zmanipulowane wideo z członkinią amerykańskiego kongresu Nancy Pelosi, która przez to, że nagranie jest puszczone w zwolnionym tempie, może sprawiać wrażenie pijanej albo chorej. Facebook odmówił usunięcia nagrania, tłumacząc to wolnością słowa.

Jednak wolność słowa w wydaniu Facebooka ma swoje ograniczenia, które firma manifestuje obcinaniem zasięgów. Ta pozornie bardziej subtelna forma cenzury w praktyce ma podobne konsekwencje, co arbitralne usuwanie treści. Może być nawet groźniejsza. Użytkownik, który  otrzymał informację, że jego post został usunięty, przynajmniej teoretycznie może się odwołać (w praktyce skuteczność tej procedury jest naszym zdaniem dyskusyjna – więcej na temat w opisie sprawy SIN vs Facebook, którą wspiera Panoptykon); natomiast cięcie zasięgów (tzw. shadowban) odbywa się poza jakąkolwiek kontrolą i nie ma tu mowy o przejrzystości.

Nie mamy gotowej odpowiedzi na pytanie o to, jak Facebook powinien zachowywać się wobec deepfake’ów. Kiedy stają się na tyle szkodliwe, że powinien je usuwać, a kiedy mógłby stosować inne środki? Materiały, które są komentarzem krytycznym albo artystycznym do jakiegoś istotnego problemu, z pewnością nie powinny być traktowane tak samo jak te, które stworzono po to, żeby kogoś oczernić albo wprowadzić publikę w błąd. I tu pojawia się  pytanie o to, na ile filtry (moderatorzy, fact-checkerzy) są w stanie prawidłowo ocenić kontekst danej treści. Co może zrobić użytkownik, gdy jednak zrobią to źle? A z doświadczenia wiemy, że nie zawsze im to wychodzi. Czy w ogóle może coś zrobić, skoro cięcia zasięgów może się jedynie domyślać? Jeśli jednak uda mu się tego domyślić, to czy powinien mieć np. prawo do odwołania na podobnej zasadzie jak przy usuwaniu? Miejmy jednak świadomość, że dana treść nie znika całkowicie, a to, że nie załapie się na walla, to przecież nic nowego… Facebook od dawna rezerwuje sobie prawo do decydowania o tym, co na nim zobaczysz, a czego nie.

Anna Obem, Dorota Głowacka

Komentarze

> Facebook od dawna rezerwuje sobie prawo do decydowania o tym, co na nim zobaczysz, a czego nie.

I wcale mnie to nie dziwi, bo celem tej prywatnej firmy nie jest rzetelna, sprawdzona informacja i twórcza dyskusja, tylko sprzedanie jak najwięcej danych o użytkownikach.

Dlatego jedyne rozwiązanie to b o j k o t tej zakały internetu i ostracyzm wobec każdego, kto umieszcza u siebie skrypty tej firmy.

@anonim - wyciąganie danych przez skrypty bez zgody użytkowników to jeden z problemów, który teoretycznie miało załatwić RODO ale (zgodnie z moim przewidywaniem) wszystko zostało po staremu. Nie widziałem jeszcze ŻADNEGO poważnego portalu na którym ta opcja byłaby domyślnie wyłączona albo możliwa do zmiany od razu po wejściu na główną stronę. Ukrywanie "przełaczników" głęboko, nieintuicyjnie, przyjmowanie zamknięcia okna za wyrażenie zgody to jest codzienność i nie przeczytałem jeszcze o żadnym postępowaniu w tej sprawie przeciw dużej firmie na podstawie RODO

4 czerwca zamieściłem na jednym z blogów opis swego prywatnego eksperymentu na temat Facebooka, jego wynik utwierdził mnie w przekonaniu że to" zwykła" wywiadownia i narzędzie wpływu oraz manipulacji. Bardzo potężne narzędzie i niebezpieczne dla Demokracji jeśli się tak poważniej zastanowić to narzędzie DYKTATURY INFORMACYJNEJ umożliwiającej zamykanie ludzi w bańkach "tylko dobrych" dla nich informacji. To narzędzie tym bardziej niebezpieczne że ubrane w szaty niby praworządności. Osobiście uważam że jedynym sposobem na czyszczenie się internetu jest SAMOCZYSZCZENIE SIĘ , każde blokowanie dostępu , treści , cenzura jest tak naprawdę formą ubezwłasnowalniania społeczeństwa. Mam nadzieje że dojdziemy do czasu gdy takie systemowe gromadzenie danych będzie uznawane za dewiacje seksualną lub chorobę władzy.
poniżej wpis

Facet i book

Krótka historia zderzenia faceta z FB…

Nie lubię FB. Uważam go za wywiadownie i element wojny informacyjnej, ale jak na każdej wojnie trzeba mieć swoich ludzi, więc założyłem konto na pewna ksywkę… (wiem FB tego nie lubi ) i nawet hulało. Były ze strony FB pewne podpytania o miejsce zamieszkania, sprawdzenie mojego wieku, zapytania o telefon, o zdjęcie profilowe itp – konsekwentnie odmawiałem lub wprowadzałem w błąd, podsuwano mi gry z których można by wnioskować o moim wieku i zainteresowaniach, konkursy sprawdzające, czy grupy w jakich chciałbym uczestniczyć, a które pozwoliły by mnie profilować… dzielnie walczyłem z tym smokiem informatycznym. Nadmienię, że włożyłem sporo trudu w to by stworzyć taki profil.

Pierwszy raz zablokowano mi posty po chyba dwóch tygodniach na skutek wymiany poglądów z pewnym mocno w prawo skrzywianym facetem ale udało mi się odzyskać tą możliwość, parę dni temu zablokowano mi konto chyba już na stałe (żeby była jasność – nie płacze po nim – traktuje to jak eksperyment). Żeby odzyskać dostęp do niego musiałbym FB podać tel. (aby wysłał mi kod) i na nic zdają się moje tłumaczenia że ja nie mam telefonu, że jestem wolnym człowiekiem i telefonu mieć nie muszę, a tym bardziej nie muszę go podawać FB(nawet po wysłaniu kodu odzyskiwania dostępu na skrzynkę i tak dalej się pluje o tel. i nie puszcza)

Oczywiście założyłem drugi profil i nawet się na niego zalogowałem, lecz krótka była moja radość bo po trzech minutach FB „wykrył dziwną aktywność na moim koncie „i ponownie zablokował i poprosił mnie o tel. w celu weryfikacji.

Oczywiście nie podałem

Tak się zastanawiam w kontekście FB, ale też bankowości elektronicznej, kiedy w Polsce wprowadzono konstytucyjny przymus posiadania telefonu – chyba jakoś przespałem ten moment.

Wolność jest w sieci, ale to sieć zaciskająca się na naszych gardłach, a w tym kontekście bardzo poważnie zastanawiam się nad alternatywnymi kanałami komunikacji jeden blog to za mało i zbyt łatwo może być zlikwidowany.

Lenin kiedyś mówił (nie żebym go jakoś cenił), że powiesi burżujów na sznurku, który oni wyprodukują – tą myśl daję pod uwagę szanownym czytającym te słowa.

Oczywiście wszystkim czytającym te słowa składam serdeczne życzenia z okazji 30 rocznicy wyborów 4 czerwca.

04.06.2019
Villk

na marginesie:
eksperyment trwał pół roku (w wolnych chwilach, których mam bardzo mało) udzielałem się na niwie politycznej i mialem ponad dwie setki znajomych = nieznajomych, blokada założona została po pewnym wpisie o byłym ministrze MON. Jeśli odzyskam dostęp poinformuję. Ciekaw jestem waszych przygód z tym medium.

Dodaj komentarz