Czy uchwała Rady Miasta rozwiąże problemy związane z personalizację kart miejskich w stolicy?

Artykuł

Najbliższa sesja stołecznej Rady Miasta będzie zapewne zdominowana przez temat budżetu. Mamy jednak nadzieję, że do porządku obrad zostanie wprowadzony projekt uchwały, która przewiduje rezygnację z obowiązkowej personalizacji kart miejskich w Warszawie. Nie zakłada on rezygnacji z kart spersonalizowanych, ale umożliwia pasażerom korzystanie z kart niespersonalizowanych i kodowanie na nich biletów imiennych także po 1 stycznia 2010 roku.

Na ostatniej sesji podpisało się pod tym projektem 10 radnych (z klubów PiS i Lewicy oraz niezrzeszonych).

Oczywiście może się okazać, że radni nie będą chcieli głosować nad projektem w tym roku. Takie obrót spraw na pewno utrudni przyjęcie przyjaznych warszawiakom rozwiązań, ponieważ po 1 stycznia nie będzie pewnie tak łatwo wrócić do tematu (co nie oznacza wcale, że będzie to niemożliwe). Najlepszym pomysłem byłoby przedłużenie możliwości kodowania biletów imiennych na starych kartach po 1 stycznia 2010 roku. Prezydent m.st. Warszawy może w uzasadnionych przypadkach skorzystać z takiego uprawnienia (na podstawie § 42 ust. 3 taryfy przewozowej) i mamy nadzieję, że zaistniała sytuacja skłoni ją do podjęcia takiej decyzji.

Chodzi nie tylko o kolejki osób czekających na wyrobienie nowej karty oraz wątpliwości dotyczące całego projektu, ale również o brak przygotowania ZTM do rezygnacji ze starych kart. Technicznie będzie możliwe (w biletomatach) zakodowanie biletu imiennego na karcie niespersonalizowanej również po 1 stycznia 2010 roku, co wydaje się stać w sprzeczności z § 42 ust. 1 taryfy przewozowej (zgodnie z którym bilety imienne kodowane na starych kartach mają być wydawane do 31 grudnia 2009 roku). Oczywiście wprowadzenie odpowiedniej blokady w biletomatach jest jak najbardziej możliwe. Z odpowiedzi na interpelację złożoną w tej sprawie przez radnego Bartosza Dominiaka wynika, że ZTM nie zdecydował się na odpowiednią modernizację ze względu na koszty całego przedsięwzięcia (pytania: jakie?). Jest to nieuprawnione przerzucenie ryzyka i odpowiedzialności na pasażerów!

Problemy techniczne związane z nieodpowiednim przygotowaniem personalizacji kart miejskich to jednak element szerszego problemu. Dlaczego protestujemy przeciwko personalizacji kart miejskich w obecnym kształcie? Przypomnijmy kilka podstawowych argumentów:

Po pierwsze, nie ma żadnej obiektywnej potrzeby, która usprawiedliwiałaby pobieranie od pasażerów danych osobowych (w tym numeru PESEL) i dalsze przetwarzanie ich w zbiorze danych. Nie jest to niezbędne do identyfikacji pasażerów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że dotychczas funkcjonujące karty miejskie nie były idealne. Można było jednak rozwiązać pojawiające się problemy (np. rozmazane podpisy) w mniej ingerujący w prywatność pasażerów sposób (np. poprzez nadrukowywanie danych na kartę, ale bez tworzenia zbioru danych). Zaproponowane przez ZTM rozwiązania są po prostu nieproporcjonalne do założonych celów.

Po drugie, dla osób, które nie chcą, by ich dane osobowe były przetwarzane przez ZTM, nie stworzono żadnej konkurencyjnej cenowo alternatywy; wręcz przeciwnie: wprowadzeniu kart spersonalizowanych towarzyszyła likwidacja biletów długookresowych na okaziciela obowiązujących tylko w 1 strefie. W związku z tym osoba chcąca skorzystać z biletu na okaziciela będzie musiała kupić bilet na obie strefy. Żadną realną alternatywą nie jest również bilet 14-dniowy na okaziciela (przykładowe zestawienie dla osoby korzystającej z biletów normalnych w 1 strefie: bilet 90-dniowy imienny kosztuje 196 zł, bilet 90-dniowy na okaziciela kosztuje 360 zł, 6 biletów 14-dniowych – co wystarcza na 84 dni – na okaziciela kosztuje 300 zł). Wszystko to każe przypuszczać, że ZTM nie prowadzi polityki przyjaznej pasażerom, ale w istocie jego działania są skierowane na wymuszenie od nich danych osobowych. Wiele z osób, które nie chcą korzystać z nowych kart spersonalizowanych, decyduje się na ich wyrobienie ze względów finansowych. Czują oni, że nie mają wyboru i po prostu muszą wyrazić zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych przez ZTM.

Po trzecie, wprowadzeniu kart spersonalizowanych i praktycznej likwidacji możliwości korzystania z kart niespersonalizowanych nie towarzyszyły szersze konsultacje tych rozwiązań z mieszkańcami Warszawy. Gdyby tak się stało, może udałoby się wypracować rozwiązania, które byłyby do przyjęcia zarówno przez ZTM i miasto, jak i pasażerów. Niestety zaproponowane przez ZTM rozwiązania zostały warszawiakom po prostu narzucone. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że początkowo nowe karty miały być tylko alternatywą dla kart niespersonalizowanych. Wielokrotnie powtarzano, że stare karty nie zostaną wycofane. Tymczasem stało się zupełnie inaczej.

Po czwarte, działania informacyjne ZTM skierowane do pasażerów mają w istocie charakter dezinformacyjny. Bardzo trudno się z nich dowiedzieć, na czym tak naprawdę polega personalizacja i jakie są jej cele. Przykładowo na stronie ZTM możemy znaleźć informację, że: "Twoja osobista Warszawska Karta Miejska" to nic innego, jak Warszawska Karta Miejska (…) posiadająca jednocześnie na rewersie trwały nadruk zdjęcia użytkownika oraz jego danych - imienia i nazwiska. Ta krótka informacja wprowadza w błąd, ponieważ pomija kluczowy fakt stworzenia zbioru danych pasażerów, którego nie było przed wprowadzeniem kart spersonalizowanych.

Wreszcie, tworzenie ogromnej bazy, zawierającej dane kilkuset tysięcy osób, stanowi łakomy kąsek dla podmiotów zainteresowanych dostępem do tego typu informacji. Dane wyciekają ze zdecydowanie lepiej zabezpieczonych systemów; zresztą bardzo często zawodzą po prostu ludzie. Można mieć wątpliwości, czy ZTM jest podmiotem, który jest w stanie odpowiedzieć na generowane zagrożenia. Wracamy do pytania o sensowność wprowadzania tego typu rozwiązań przez podmiot, którego zadaniem jest po prostu zapewnienie komunikacji publicznej w mieście.

Dodaj komentarz