Służby

Trudno wyobrazić sobie państwo bez możliwości stosowania przymusu. Mimo że jego cele i formy zmieniły się na przestrzeni dziejów diametralnie, jest on czymś, co łączy starożytne imperia, średniowieczne monarchie i współczesne demokracje. W każdym przypadku to jednak nie abstrakcyjne „państwo” stosuje przymus, ale jego – całkiem realne – „zbrojne ramię”. Współcześnie w Polsce są to policja i inne powołane do tego służby, takie jak ABW czy CBA.

Sprawne działanie tych służb wymaga informacji o otaczającej rzeczywistości. Ponieważ instytucje publiczne są swoich działaniach ograniczone prawem, informacje te nie mogą być pozyskiwane w sposób dowolny. Problem polega na tym, że polskie prawo w wielu przypadkach pozostawia służbom zbyt dużą swobodę, a w innych zwyczajnie nie nadąża za wyzwaniami, jakie stwarza rozwój nowych technologii. Obecnie ośmiu służbom przysługuje niemal nieograniczony i niekontrolowany dostęp do danych telekomunikacyjnych, dających szczegółową wiedzę na temat naszej komunikacji, siatki znajomych czy tras poruszania się. Lokalizacja osób za pomocą GPS właściwie wymyka się prawu, które nie określa w sposób precyzyjny, jakie narzędzia i w jakich okolicznościach mogą być wykorzystywane przez te organy.

Służby mają dostęp do coraz szerszego spektrum informacji na nasz temat, a my o nich wciąż wiemy niewiele. Tymczasem brak realnej kontroli sprawowanej przez społeczeństwo stwarza ryzyko nadużyć.

Tymczasem same służby jak niepodległości bronią dostępu informacji o swoich metodach działania. W wielu sytuacjach nawet dane statystyczne uważane są za tajemnicę i trzeba wielu działań ze strony organizacji społecznych, by ta sytuacja uległa zmianie. Pogłębia to asymetrię informacyjną między agendami państwa a obywatelami. Służby mają dostęp do coraz szerszego spektrum informacji na nasz temat, a my o nich wciąż wiemy niewiele. Tymczasem brak realnej kontroli sprawowanej przez społeczeństwo stwarza ryzyko nadużyć. Ten problem dotyczy nie tylko totalitarnych systemów, gdzie są one na porządku dziennym, ale również społeczeństw demokratycznych, w których działania służb mają służyć przede wszystkim wspólnemu bezpieczeństwu i ochronie przed zagrożeniami.

Współcześnie szczególne wyzwanie dla wolności stanowi polityka strachu i związane z nią ciągłe poczucie zagrożenia. Im wyższy poziom lęku w społeczeństwie, tym łatwiej przychodzi ograniczanie kolejnych praw i wolności w imię bezpieczeństwa. Jednym z ważnych impulsów dla rozwoju polityki strachu było zakończenie zimnej wojny. Decydenci polityczni i przemysł skupieni do tej pory na zagrożeniu zewnętrznym przekierowali zarówno swoją uwagę, jak i produkcję, na bezpieczeństwo wewnętrzne. Kolejnym ważnym – i szczególnie dramatycznym – pretekstem do przykręcenia śruby stały zamachy terrorystyczne z początku XXI wieku. W efekcie w wielu państwach przyjęto rozwiązania zwiększające uprawnienia służb kosztem dramatycznego ograniczenia praw i wolności obywateli.

Jedną z odpowiedzi na współczesne zagrożenia – w tym terroryzm – ma być zbieranie danych o całej populacji i profilowanie jej członków pod kątem ryzyka „stania się” przestępcą.

Jedną z odpowiedzi na współczesne zagrożenia – w tym terroryzm – ma być zbieranie danych o całej populacji i profilowanie jej członków pod kątem ryzyka „stania się” przestępcą. Jak w „Raporcie Mniejszości” policja i inne służby chcą być o krok przed niedoszłym sprawcą i schwytać go, zanim zrobi coś złego – tyle że opierają się nie na przepowiedniach jasnowidzów, lecz działaniu algorytmów. Tworzone są systemy inteligentnego monitoringu czy przeszukiwania sieci, które mają pomóc wyłowić z morza ludzi bądź bitów „coś” podejrzanego. Na celowniku służb może więc znaleźć się każdy z nas, jeśli tylko system uzna, że nasze zachowanie w niepokojący sposób odbiega od ustalonej normy. Rozwój technik automatycznego wykrywania zagrożeń niesie ryzyko niczym nieuzasadnionej stygmatyzacji i wykluczenia osób nietypowych, wyłamujących się z utartych schematów.

Mamy prawo oczekiwać, że służby będą nas chronić przed pospolitą przestępczością, gospodarczymi przekrętami, piratami drogowymi, a nawet terroryzmem. Jednak troska o bezpieczeństwo ma swoje granice w postaci naszej osobistej wolności i prywatności. Oczywiście nasze prawa mogą zostać ograniczone, jednak tylko wtedy, gdy jest to rzeczywiście niezbędne. Niestety nie wszystkie działania służb przechodzą ten tekst. Niektóre z nich nieproporcjonalnie głęboko ograniczają naszą sferę praw i wolności, inne są po prostu nieskuteczne, a jednocześnie odwracają uwagę od alternatywnych, mniej ingerujących w nasze prawa rozwiązań.

W Fundacji Panoptykon uważamy, że „bezpieczeństwo” nie powinno być słowem-wytrychem, które pozwala na nieograniczone wkraczanie w sferę naszej wolności. Staramy się wprowadzać ten argument do debaty publicznej oraz wpływać na kształt prawa (na przykład zasad dostępu do danych telekomunikacyjnych) zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej. Przestrzegamy przed zmianami, które służą tylko wygodzie instytucji publicznych czy zbijaniu kapitału politycznego. Domagamy się, by prawo było tworzone w oparciu o rzetelne analizy i w odpowiedzi na realne potrzeby. Zbieramy dane na temat działania służb i informujemy o naszych wnioskach. Krótko mówiąc, staramy się kontrolować kontrolujących.

Polecamy:

Materiały o służbach

INNE TEMATY PANOPTYKONU