Co zmienia pojawienie się internetowych platform?

W skrócie

Coraz więcej cyberkorporacji, w szczególności tych, które operują na wytworzonych przez innych dobrach czy pośredniczą w świadczeniu usług, zaczyna funkcjonować jako platformy dla uczestników. By uzyskać dostęp do nowych rynków, Facebook oferuje darmowy dostęp do internetu, do którego dopuszcza wybranych twórców innych stron i aplikacji, a Uber staje się platformą wymiany informacji między kierowcami taksówek a potencjalnymi klientami. Te towarzyszące podstawowej działalności gigantów usługi zwiększają ich zasięg, jeszcze bardziej uzależniając użytkowników od ich oferty. Ale dają im też dodatkowe narzędzia wpływania na to, co zobaczą odbiorcy. W internecie od Facebooka to on decyduje, na jakich zasadach pojawią się w nim treści stworzone przez inne podmioty, kiedy znikną i jak zostaną zmienione. A skoro na jakimś obszarze (w szczególności w biedniejszych państwach) dostęp do sieci już jest – od komercyjnego podmiotu, to szanse na to, że pojawi się jakaś konkurencyjna, publiczna oferta, dramatycznie spadają. Firma-platforma ma szanse na duże zyski, a jednocześnie ucieka od odpowiedzialności (np. Uber odżegnuje się od odpowiedzialności za to, że kierowcy taksówek, którzy z niego korzystają dyskryminują osoby poruszające się na wózkach), bo „jest tylko pośrednikiem”. Polecamy tekst Jewgienija Morozowa o rozwijającym się świecie platform internetowych i konsekwencjach takiego trendu.

Dodaj komentarz