wolność słowa

13.09.2018

W środę, 12 września, Parlament Europejski przyjął projekt dyrektywy o prawie autorskim, której artykuł 13 krytykowaliśmy od samego początku. Dla Panoptykonu punktem wyjścia w tej dyskusji jest nie tyle regulacja ochrony praw autorskich czy value gap, ale rola dominujących platform internetowych, takich jak Facebook czy Google. Takie platformy w coraz większym stopniu decydują, z jakimi treściami w Internecie będziemy się mogli zapoznać, a z jakimi nie. Do tej pory robiły to przede wszystkim z własnej inicjatywy. Teraz ich arbitralne działania chce usankcjonować Parlament Europejski.

Z mediów docierają do nas różne przekazy: jedni mówią o końcu wolności Internetu i „ACTA2”, inni – o tym, że Parlament Europejski w końcu zajął się ochroną praw twórców, a krytyka dyrektywy to nieporozumienie. Dlatego w pytaniach i odpowiedziach przyglądamy się temu, co znalazło się w dyrektywie w przyjętej wczoraj wersji.

05.09.2018

Trwa coraz bardziej zacięta debata o unijnej reformie prawa autorskiego. Dla nas to także ważna dyskusja. Ale nie o regulacji ochrony praw autorskich, nie o „value gap” czy nawet o filtrowaniu sieci, ale o roli i obowiązkach dominujących platform internetowych oraz – przede wszystkim - konieczności wzmocnienia praw ich użytkowników.

20.08.2018

W ostatnich latach w co najmniej 18 krajach dezinformacja mogła mieć negatywny wpływ na demokratyczne procesy wyborcze. Czy problem ten może dotyczyć także zbliżających się wyborów samorządowych w Polsce? Jak do tego nie dopuścić?

07.03.2018

Facebook, Twitter i inne portale będą musiały w ciągu godziny rozpatrzyć zgłoszenie służb dotyczące treści terrorystycznych. Czy będą miały realne szanse na rzetelną ocenę sytuacji? A może nowe rekomendacje Komisji Europejskiej zmierzają do konieczności usuwania z automatu każdej treści zgłoszonej przez służby, niezależnie od uzasadnienia?

Komisja Europejska wydała w czwartek rekomendacje dotyczące zwalczania nielegalnych treści w Internecie. To następny krok po opublikowanym we wrześniu w tej sprawie komunikacie, w którego konsultacjach braliśmy udział. Niestety, nasz apetyt na mądrą reformę nie został zaspokojony. Nie ma nic dziwnego w tym, że różne instytucje chcą regulować sieć, która stała się nie tylko miejscem wymiany poglądów czy kontaktu ze znajomymi, ale także atrakcyjną przestrzenią naruszeń prawa. Ostatnie miesiące pokazują jednak przywiązanie decydentów do „moderacji treści” jako eufemizmu dla cenzury, a także tendencję do zbytniej wiary w niezawodność technologii i niechęć do szukania kompleksowych rozwiązań problemów społecznych leżących u źródeł internetowych naruszeń.

02.06.2017
Facebook. CC0 Public domain via Pixabay

Portale społecznościowe stały się dla użytkowników sieci kluczowymi pośrednikami w dostępie do informacji. Warto pamiętać jednak, że obiegiem tych informacji w dużej mierze sterują dziś firmy internetowe. To one decydują o blokowaniu i filtrowaniu treści, które udostępniasz, wykorzystując stworzoną przez nie infrastrukturę. Niestety, szczegółowe kryteria i procedury, którymi w tym zakresie kierują się cyberkorporacje, są często niedostępne lub co najmniej nieprzejrzyste dla użytkowników. Trochę więcej światła na zasady moderacji treści w mediach społecznościowych rzuca niedawna publikacja dziennika „The Guardian”. Ujawnia ona wewnętrzne wytyczne stworzone dla pracowników Facebooka, dzięki którym po raz pierwszy możemy przyjrzeć się bliżej kulisom pracy moderatorów tego serwisu.

20.07.2016

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt nowelizacji ustawy hazardowej i przesłała go do Sejmu. Przyznaje w nim Ministrowi Finansów kompetencje do utworzenia rejestru stron internetowych, które będą blokowane przez firmy telekomunikacyjne. Pomysł ten od początku budził wiele kontrowersji. Z jednej strony stworzenie infrastruktury filtrującej i blokującej określone treści w Internecie stanowi ogromne zagrożenie dla wolności słowa. Z drugiej zaś pomysł resortu finansów, szczególnie w pierwotnym kształcie, przewidywał przyznanie administracji rządowej bardzo szerokich kompetencji, którym nie towarzyszyła praktycznie żadna kontrola ze strony sądów.

06.07.2016

W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy nasze uwagi dotyczące pomysłu blokowania stron internetowych przewidzianego w projekcie nowelizacji ustawy hazardowej. Resort finansów wprowadził poprawki, które łagodzą najbardziej restrykcyjne propozycje. Blokowanie jednak wciąż wzbudza zastrzeżenia ze względu na zagrożenie cenzurą prewencyjną w sieci.

27.06.2016

Ministerstwo Finansów wraca do pomysłu blokowania stron internetowych związanych z nielegalnymi usługami hazardowymi. Naszym zdaniem pomysł ten może prowadzić do naruszenia wolności słowa oraz prawa do sądu. Niestety, tak kontrowersyjnym propozycjom nie towarzyszą konsultacje publiczne. My jednak postanowiliśmy przekazać resortowi finansów swoją krytyczną opinię.

30.05.2016

Ministerstwo Finansów opublikowało projekt ustawy, który umożliwi blokowanie stron internetowych oferujących nielegalny hazard polskim użytkownikom. Rozwiązanie to opiera się na utworzeniu specjalnego Rejestru Niedozwolonych Stron. Rejestr ten ma być prowadzony przez resort finansów – wpisywane zaś do niego będą „adresy elektroniczne pozwalające na identyfikację stron internetowych lub innych usług zawierających treści umożliwiające urządzanie gier hazardowych bez zezwolenia udzielonego zgodnie z przepisami ustawy”. Na poziomie technicznym za blokowanie dostępu do określonych stron mają odpowiadać firmy oferujące usługi telekomunikacyjne. Z kolei decyzję o wpisaniu do rejestru ma podejmować Minister Finansów. Procedura ta ma odbywać się przy jedynie minimalnej kontroli sądu – Sąd Okręgowy w Warszawie będzie dostawał raz na pół roku sprawozdanie dotyczące blokowanych stron.

04.09.2015
element dekoracyjny

Polskie media żyją kolejną odsłoną afery podsłuchowej z udziałem najwyższych urzędników państwowych i znanych polityków. Śledzący te perypetie obywatele mogą się utwierdzać w przekonaniu, że inwigilacja to problem „tych na świeczniku”. Albo przestępców. W trwającej równolegle dyskusji nad tym, jak zreformować uprawnienia służb (w odpowiedzi na wyrok Trybunału Konstytucyjnego) jak mantra powraca demagogiczny argument, że ograniczenie pełnej swobody działania służb to prezent dla terrorystów i mafii. Dzięki dokumentom ujawnionym przez Edwarda Snowdena, śledztwom dziennikarskim i działaniom sygnalistów wiemy jednak, że masowa lub kierunkowa inwigilacja dotyczy także niewinnych, również społecznie zaangażowanych i pożytecznych obywateli. Czym możemy sobie na taką uwagę zasłużyć? Prezentujemy sześć nieoczywistych powodów, które okazały się wystarczające.

Strony