AI w pracy. Kto chce uregulować niewidzialnego szefa?

Artykuł

Algorytmy nadzorujące pracę i przydzielające zadania są codziennością coraz większej grupy pracowników. Pandemia Covid-19 przyzwyczaiła do elektronicznego szefa osoby pracujące za biurkiem, ale technologicznego nadzoru od lat doświadczali już pracownicy i pracowniczki branży logistycznej, call center czy magazynów. Niektórzy co prawda przekonują, że algorytmiczne zarządzanie zwiększa efektywność pracy, jednak pracownicy i związki zawodowe coraz częściej głośno mówią o negatywnych doświadczeniach związanych chociażby z wyśrubowanymi normami wydajności czy nieprzejrzystymi zasadami ustalania wynagrodzeń w tak zautomatyzowanej pracy.

Problemy zaczynają dostrzegać również politycy, którzy wyszli z konkretnymi pomysłami na regulacje mające zagwarantować pracownikom i pracowniczkom lepszą ochronę przed nieprzejrzystymi i niesprawiedliwymi algorytmami. W Polsce sejmowy klub Lewicy, inspirowany rozwiązaniami już funkcjonującymi w Hiszpanii, proponuje przyznanie związkom zawodowym dostępu do parametrów algorytmów stosowanych wobec pracowników i pracowniczek. Krok dalej idzie Unia Europejska, która w grudniu 2021 r. zaproponowała projekt dyrektywy o pracy platformowej. Regulowałaby ona wykorzystywanie algorytmów wobec osób zatrudnionych przez aplikacje takie jak Uber czy Glovo. Poza sektorowymi regulacjami w UE toczą się także intensywne prace nad przepisami o sztucznej inteligencji (AI Act), także tej stosowanej do zarządzania pracownikami.

Praca w aplikacji – samozatrudnienie na niby?

Pracownicy, którzy znaleźli się pod nadzorem algorytmów, skarżą się na niezrozumiałe i niesprawiedliwe zasady działania systemów, które przecież decydują o tym, ile zarobią, jakie dostaną zlecenie i jak szybko będą zmuszeni pracować. Poczucie bycia „na łasce” algorytmu jest jeszcze większe w przypadku tzw. pracy platformowej, w ramach której zlecenia są przydzielane, monitorowane i wynagradzane za pośrednictwem internetowej aplikacji, bez bezpośredniego kontaktu z człowiekiem (ani z klientem, ani z pośrednikiem). Wedle szacunków Komisji Europejskiej w taki sposób pracuje aż 28 mln osób w UE. Tej formie bardzo często towarzyszą prekaryjne warunki pracy, w których z pracownikiem lub pracowniczką łatwo się rozstać, bo forma umowy nie przewiduje gwarancji, jakie znamy z kodeksu pracy.

Aż 90% dostępnych w UE platform klasyfikuje ludzi jako samozatrudnionych, mimo że – jak podnoszą osoby zatrudnione przez aplikacje – relacje między nimi a dostawcą platformy przypominają tradycyjny stosunek pracy. Na przykład platformy często dyktują warunki wynagrodzenia, ustalają minimalne standardy jakości obsługi klientów, automatycznie przydzielają zlecenia, organizują czas pracy oraz monitorują i oceniają pracowników, co ostatecznie decyduje o liczbie otrzymywanych zleceń.

Pracownicy przeciwko algorytmom

W maju 2021 r. sprzeciw wobec niesprawiedliwych algorytmów decydujących o wynagrodzeniach wyprowadził na ulice kurierów Glovo w Gdańsku i Białymstoku. Powodem strajku, który polegał na nierealizowaniu przyjętych zleceń, była zmiana algorytmu ustalającego wynagrodzenia: Glovo przestało naliczać zapłatę za dojazd do restauracji, z których kurierzy odbierają zamówienia – naliczało ją tylko za dojazd od restauracji do klienta, co znacząco obniżyło zarobki. Glovo nie konsultowało tych zmian z kurierami, a tych, którzy strajkowali, zablokowało w aplikacji.

Głośno o problemach algorytmicznego ustalania i mierzenia wydajności m.in. w polskich magazynach Amazona mówią pracownicy zrzeszeni w OZZ Inicjatywa Pracownicza. Amazon stosuje algorytm, który monitoruje i ocenia szybkość pracy. Jeśli dana osoba nie zrealizuje oczekiwanego minimum, otrzymuje ostrzeżenie, a po trzecim ostrzeżeniu może zostać zwolniona. Problem w tym, że normy wyznaczone przez Amazon są wyśrubowane, a zasady, jakimi kieruje się algorytm, są nieprzejrzyste i zmieniane z miesiąca na miesiąc, bez jakichkolwiek konsultacji z pracownikami.

Lewica: związki zawodowe z dostępem do parametrów algorytmu

Problemy podnoszone przez pracowników zarządzanych przez algorytmy coraz wyraźniej przebijają się do świadomości polskich polityków i polityczek. Dyskutowano o nich chociażby w ramach sejmowej podkomisji ds. algorytmów cyfrowych, w której posiedzeniach regularnie uczestniczymy. Efektem jest niedawna propozycja Lewicy, mająca na celu wzmocnienie pozycji związków zawodowych wobec pracodawców stosujących nadzorcze algorytmy. Projekt zmian w ustawie o związkach zawodowych nie trafił jeszcze do Sejmu, ale najnowsza wersja zakłada przyznanie związkom prawa dostępu do „parametrów, zasad i instrukcji, na których opierają się algorytmy lub systemy sztucznej inteligencji, które mają wpływ na podejmowanie decyzji, które mogą mieć wpływ na warunki pracy, dostęp do zatrudnienia i jego utrzymanie, w tym profilowanie”. To rozwiązanie miałoby ułatwić reagowanie na niesprawiedliwe lub naruszające BHP założenia algorytmu, a pracownikom i pracowniczkom zapewnić jasność co do stawianych im oczekiwań.

W naszej ocenie ta propozycja idzie w dobrym kierunku, ale – jak zresztą przyznają projektodawcy – to dopiero pierwszy krok. Dostęp związków zawodowych do zasad działania algorytmów stosowanych wobec pracowników i pracowniczek to absolutne minimum. To też ważne uzupełnienie przepisów RODO, które zobowiązują do informowania o logice algorytmu wyłącznie w sytuacji, gdy algorytm podejmuje decyzje bez udziału człowieka, podczas gdy w wielu przypadkach rekomendacje algorytmu są teoretycznie weryfikowane (a w praktyce zazwyczaj potwierdzane) przez ludzkiego menedżera. Jednak biorąc pod uwagę to, że w Polsce mamy do czynienia z niskim poziomem uzwiązkowienia, wydawałoby się zasadne, by wszyscy pracownicy i pracowniczki – nie tylko ci zrzeszeni w związkach – mogli uzyskać informacje o funkcjonowaniu algorytmów wpływających na ich warunki pracy.

Nie ulega wątpliwości, że informacja o podstawowych założeniach, na jakich opiera się algorytm, jest niezbędna do tego, by kontrolować nadużycia i egzekwować prawo. Ale naruszaniu praw pracowniczych i przepisów o ochronie danych mogłaby zapobiec interwencja pracowników lub ich reprezentantów jeszcze przed wdrożeniem algorytmu. Brak konsultacji przed wprowadzaniem zmian w algorytmach np. organizujących pracę lub wyliczających wynagrodzenie jest jednym z głównych problemów zgłaszanych przez osoby poddawane działaniu algorytmu. Dlatego widzimy potrzebę idącej dalej regulacji, która zobowiązywałaby np. do przeprowadzenia konsultacji z pracownikami i pracowniczkami oraz do przeprowadzenia oceny wpływu projektowanego rozwiązania na ich sytuację.

Unia Europejska chce uregulować prace „przez aplikacje”

Nawet jeśli propozycja Lewicy nie zawiera docelowych rozwiązań, bardziej kompleksowa regulacja, przynajmniej dla osób, które pracują za pośrednictwem aplikacji (tzw. pracowników platformowych) – to wyłącznie kwestia czasu. W grudniu 2021 r. za regulację „gig economy”, czyli systemu pracy „od zlecenia do zlecenia”, wzięła się Unia Europejska. Komisja Europejska przedstawiła projekt dyrektywy w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform internetowych, a zakłada on:

  • uregulowanie statusu osób zatrudnionych przez aplikacje (przez stworzenie kryteriów pozwalających stwierdzić, czy platforma jest pracodawcą);
  • zwiększenie przejrzystości parametrów stosowanych algorytmów (nie tylko dla związków zawodowych, ale dla każdej zatrudnionej osoby);
  • zapewnienie monitorowania działania algorytmów przez człowieka;
  • prawo do wyjaśnienia i zakwestionowania decyzji (nawet tej półautomatycznej, czyli wydanej przez człowieka na podstawie rekomendacji algorytmu);
  • obowiązek konsultowania pracowników przed wprowadzeniem algorytmu;
  • obowiązek ciągłego monitorowania wpływu algorytmu na prawa pracowników.

Na ostateczny efekt jeszcze trochę poczekamy: prace nad dyrektywą trwają, a po jej przyjęciu przez instytucje unijne państwa członkowskie będą miały jeszcze 2 lata na jej wdrożenie do krajowych przepisów. Pozostaje też dylemat: dlaczego powyższe zasady miałyby się stosować tylko wobec pracowników i pracowniczek platformowych, a nie wszystkich poddanych działaniu algorytmów.

Czy unijny akt o AI ochroni wszystkich pracowników przed algorytmicznym szefem?

Ten ostatni problem może rozwiązać unijny akt o sztucznej inteligencji, który będzie regulował wykorzystanie wszelkich systemów AI do zarządzania pracownikami i pracowniczkami. Jednak żeby ta regulacja faktycznie wzmacniała pozycję osób nadzorowanych przez algorytmy, potrzebne są w niej daleko idące zmiany (szczegółowo pisaliśmy o nich w innych tekstach). Podsumowując, widzimy konieczność ulepszeń polegających na:

  • wprowadzeniu obowiązku oceny wpływu algorytmu na prawa pracowników przez podmioty wdrażające system (a nie tylko tworzące go);
  • opublikowaniu wyników tej oceny wraz z informacjami o podstawowych założeniach, celach, logice systemu i kluczowych decyzjach projektowych – wraz z uzasadnieniem;
  • wprowadzeniu prawa do wyjaśnienia decyzji podejmowanych w indywidualnych sprawach z wykorzystaniem systemu;
  • wprowadzeniu prawa do skargi, jeśli system naruszył prawa pracownika lub pracowniczki (w tym do reprezentacji przez organizację pozarządową lub związek zawodowy);
  • umożliwieniu organizacjom i związkom zgłaszania naruszających prawo systemów bezpośrednio do organów nadzorczych, nawet jeśli pracownik lub pracowniczka – na przykład ze względu na obawę przed reperkusjami – nie złoży skargi indywidualnej.

Karolina Iwańska

Współpraca: Dominika Chachuła, Anna Obem

Polecamy:

Panoptykon 4.0: Sztuczna inteligencja non-fiction

Panoptykon: Sztuczna inteligencja non-fiction

Panoptykon: O co walczymy w unijnej regulacji AI? 5 postulatów

Komentarze

Nikt nie chce uregulować elektronicznego szefa, a co więcej "świat" (NWO) zmierza do elektronicznego pieniądza. W części krajów już wymuszono przejście na takie instrumenty (Szwecja, Indie). Będą wszyscy pracować elektronicznie w elektronicznych aplikacjach za elektroniczne pieniądze pod rządami elektronicznych platform nadzorowani 100% czasu elektronicznie. Taki jest cel. 0 prywatności, 0 wolności, 0 praw.
Wszystko oczywiście stopniono. Najpierw elektroniczność będzie dobrowolna, potem priorytetowa (np. ulgi lub kary lub też limity, potem będzie przymusowa.
Paszporty szczepionkowe wrócą po podpisaniu międzynarodowej umowy z WHO (NWO) i będą stanowiły elektroniczną tożsamość.
Tak więc podobnie jak stworzono dziurawe przepisy RODO, tak samo zostaną stworzone dziurawe przepisy o AI (sztucznej inteligencji). Zapewne Panoptykon ze swoich poprzednich publikacji z tego roku wie, że inne przepisy dotyczące elktronicznego świata zostawiają (celowe) luki.

Powinno być prawo do posiadania przez pracownika w systemie bota kontrolującego. Jeśli system stanowiący jest sztuczną inteligencją to pracownik powinien móc się obronić i przeanalizować działania sztucznej inteligencji przy pomocy bota.

Mariusz, jak Ty sobie to wyobrażasz? Osoby techniczne i znające się na rzeczy to 0.1% tego społeczeństwa. Przepraszam, że tak to wyrażę, ale 90% społeczeństwa (które głosuje) jest w elektronicznych rzeczach, w zrozumieniu czym są ciasteczka i jak dochodzi do śledzenia i wyciąganiu z tego wniosków - na poziomie małpy... Może 0.1% będzie potrafiło takiego bota napisać (o ile będzie miejsce na jego wstawienie).

[Dawna redakcja Panoptykonu - już z grobu]
[tu obrazek z maszynką do mięsa] Przykręcanie śruby
Rząd tworząc Nowy Wał wprowadził od stycznia 2023 nowe limity gotówkowe - do 8 tys., złotych miedzy przedsiębiorcami i do 20 tys. dla pozostałej kategorii kontaktów gotówkowych.
Dlaczego wciąż głucho w takich kwestiach? Przecież likwidacja gotówki to samo zło.

Cały ten rozwój technologiczny robi z nas niewolników .. prekariat w XXI wieku to nic innego niż nowoczesne niewolnictwo. Myślicie że to dzieje się tak przypadkiem? Ile wolności mieliśmy 50 lat temu a ile mamy dzisiaj? Hotaru, masz rację i dziwię się że ludzie tego nie widzą. Ta rezyliencja (poszukajcie co znaczy ten termin w rozumieniu WEF) źle się skończy.

Dodaję to na kolację czytelnikom - im, ponieważ Panoptykon pewnie zignoruje te zagadnienia. Pieniądze z KPO pójdą nie na odbudowę gospodarki, ale zostaną wydane na:
rozwój sztucznej inteligencji - dalsza cyfryzacja,
wprowadzenie rezyliencji o której wspomina Katarzyna - społeczna i ekonomiczna odporność (oczywiście ludzi!),
zrównoważony rozwój (cokolwiek to oznacza),
zieloną agendę czyli między innymi dochód elektroniczny zależny od emisji CO2 przez obywatela,
spójność społeczną (cokolwiek to oznacza),
wymianę starego pokolenia na nowe.

Do tego oczywiście będzie kredyt społeczny i kredyt węglowy i zakaz nawet poruszania się, gdy ma się złą ocenę społeczną lub skończy się przydzielony kredyt węglowy w danym miesiącu lub dniu. To zostanie dodane w kolejnym etapie tej agendy.

Obejrzyjcie film "In Time" i zastanówcie się, czy chcecie tak żyć.

Źródło oficjalne:
https://archive.ph/EZj03#selection-1449.511-1449.780

Niestety - jest to robione przeciwko obywatelowi. Popularyzacja i wdrażanie sztucznej inteligencji (AI), blockchain oraz IoT (nosidła) - czyli wszystkiego co kancerogenne.

Dodaj komentarz