KAS na tropie

Artykuł

Już nie wybrani, ale wszyscy przedsiębiorcy. Nie przejściowo, ale cały czas. Krajowa Administracja Skarbowa chce permanentnie kontrolować polskich przedsiębiorców. Projekt zmian w ordynacji podatkowej nakłada na banki obowiązek przesyłania służbie wyciągów z kont firmowych raz na dobę. Będą w nich informacje także o klientach firm, czyli każdym z nas.

Dotychczas kontrowersyjne i niezgodne z konstytucją rozwiązania – takie jak ustawa inwigilacyjna czy antyterrorystyczna – forsowane były „dla naszego bezpieczeństwa”. Dziś rolę tego argumentu zajmuje luka w VAT, która według niektórych źródeł sięga kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie. A rząd, pospiesznie próbując ją załatać, proponuje coraz bardziej kontrowersyjne rozwiązania. Ale czy w imię walki z przestępstwami i wyłudzeniami dokonywanymi przez nielicznych można rzucić cień podejrzenia na wszystkich podatników?

Opublikowany wczoraj projekt zmian w ordynacji podatkowej zakłada codzienne, rutynowe przekazywanie Krajowej Administracji Skarbowej przez banki wyciągów z kont. Chodzi o konta firm zatrudniających co najmniej 10 pracowników lub osiągających obrót przekraczający 2 miliony euro (czyli z wyłączeniem tzw. mikroprzedsiębiorców). Zdaniem Ministerstwa Rozwoju i Finansów dotyczy to jedynie (sic!) 80 tys. przedsiębiorców. Ta szacunkowa liczba wydaje się wątpliwa, bowiem samych spółek prawa handlowego zarejestrowano w Polsce ponad 300 tys. Mniejsza jednak o liczbę podmiotów, które ma objąć nowy mechanizm kontrolny. Kluczem do zrozumienia skali możliwej inwigilacji jest zakres przekazywanych danych i to, co KAS oraz inne służby będą w nich stanie znaleźć.

Do Krajowej Administracji Skarbowej będą przekazywane wyciągi obejmujące m.in. numer rachunku nadawcy i odbiorcy, datę, kwotę i tytuł transakcji oraz saldo rachunku. Informacje te mają być przekazywane co 24 godziny. W praktyce projektowany mechanizm kontrolny obejmie także osoby fizyczne będące stronami transakcji: pracowników, którym przedsiębiorcy wypłacają pensje, i klientów, którzy płacą za towary lub usługi. A więc popularne sklepy internetowe i agenci rozliczeniowi będą przekazywać KAS pełną historię realizowanych transakcji, a wraz z nią – dane o zakupach i rachunkach milionów osób w skali roku.

Duży sklep internetowy przekaże Krajowej Administracji Skarbowej Twój numer konta, kwotę i przedmiot transakcji.

Dane, które trafią do KAS, będą wykorzystywane „do realizacji jej zadań ustawowych” – czyli do przeciwdziałania przestępczości skarbowej, ale też m.in. do prowadzenia działalności analitycznej, prognostycznej i badawczej oraz szacowania ryzyka. Co to oznacza z perspektywy przeciętnego podatnika? Autorzy projektu twierdzą, że proponowane rozwiązanie będzie skutkowało ograniczeniem kontroli podatkowych tylko do tych podatników, u których stwierdzono nieprawidłowości. My widzimy to zupełnie inaczej: zgodnie z projektowaną regulacją wszyscy podatnicy będą poddawani nieustannej kontroli. Wyciągi bankowe zawierają przecież dokładne informacje na temat praktyki działania przedsiębiorców: za ile kupują towar, za ile go sprzedają, jakie ponoszą koszty prowadzenia działalności. Bez względu na branżę i dotychczasowe doświadczenie w kontaktach z fiskusem przedsiębiorca będzie musiał się liczyć z „rutynową kontrolą” swoich rachunków. Tysiące funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej będzie mogło przejrzeć, ile zarobili pracownicy czy zleceniobiorcy konkretnej firmy i na co jej szef wydał nadwyżkę finansową.

To zasadnicza zmiana logiki. Dotychczas dostęp do tego typu danych był uwarunkowany wszczęciem postępowania przygotowawczego. Bank dzielił się informacjami na temat swojego klienta jedynie na podstawie pisemnego żądania uprawnionego funkcjonariusza. To, co czeka sektor bankowy, przypomina wprowadzenie retencji danych telekomunikacyjnych kilka lat temu. Wówczas – w imię bezpieczeństwa publicznego i walki z terroryzmem – operatorzy telekomunikacyjni zostali zmuszeni do przechowywania i udostępniania służbom naszych billingów, lokalizacji i danych abonenckich. Teraz – w imię łatania dziury budżetowej – służby domagają się rutynowego i prewencyjnego przekazywania danych o transakcjach finansowych. Z ich perspektywy wygodniej i szybciej namierza się nadużycia podatkowe, mając do dyspozycji hurtowe ilości danych, w zbiorze, który można w dowolny sposób przeszukać i przeanalizować. Jednak wygoda nie może uzasadniać masowej ingerencji w prywatność pracowników i klientów przedsiębiorstw.

„Naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji o jednostce, jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”. Tak 15 lat temu stwierdził Trybunał Konstytucyjny i uchylił niektóre przepisy ordynacji podatkowej, dzięki którym skarbówka miała dowiedzieć się zbyt wiele na temat podatników. Państwo nie ma prawa interesować się swoimi obywatelami bardziej, niż to niezbędne i konieczne dla realizacji konkretnego interesu publicznego. Czy informacje o niemal wszystkich przelewach, jakie robimy – płacąc za pizzę, zakupy spożywcze czy sprzęt elektroniczny – są konieczne do walki z wyłudzeniami podatkowymi?

Wojciech Klicki, Katarzyna Szymielewicz

CHCESZ WESPRZEĆ NASZĄ WALKĘ O WOLNOŚĆ I PRYWATNOŚĆ? DOŁÓŻ SWOJĄ DAROWIZNĘ (NR KONTA: PL 43 1440 1101 0000 0000 1044 6058)!

Komentarze

Tak wygląda, że tylko milionerzy będą mogli zachować "tajemnice bankowe" w rajach podatkowych. Tutaj nic się nie zmieni bo oszusty jak dotychczas nie płaciły podatków, tak dalej będą płacić.
A dla drobne rybki zostaje mordęga codziennego "raportowanie" i pilnowanie swoje transakcje, oczywiście za zwiększone płatności za usługi w bankach i biurach księgowych. Dla urzędników z kolej powstaje wielka pokusa: będą mieli wiedzę wartą milionów (łańcuchy dostawy, koszty, poniekąd know how danej firmie, nie mówiąc o pensjach kadry), która ta wiedza -bardzo przydatna dla konkurentów- wyzwoli u nich żądzę korumpowania aby ją zdobić.
Proponuję w zamian aby WSZYSTKIE funkcjonariusze i osoby publiczne, rządowe, polityczne, parlamentarne i medialne musieli zrobić to samo.
Prezydent Słupska, Robert Biedroń, właśnie wprowadził u siebie takie porządki bo to dotyczy pieniądze podatników, i to jest OK. A dlaczego nie ujawnić np. ile kosztowało ministrowi Szyszko przejażdżkę dyniową karocę u "łojca dyrektora" z Torunia albo patriotyczne jadło posłanki Pawłowicz czy koszty "delegacyjne" bogobojnych posłów w agencjach towarzyskich.
Jak transparentność to idziemy na całość!

Czyli urzędnicy będą każdego obywatela innego kraju (np. turystę korzystającego z karty) śledzić dokładnie zapisując jego trasę przejazdu po Polsce i przechowywać listę jego zakupów?

"drugie dno" - zostanie zatrudnione mnóstwo ciotek, wujków, przypadkowych rolników co pili ze mną pod sklepem i jeszcze ten ziomek co pomógł mi z tym kołem jak się rozjebałem, do tego pewnie cała inna masa znajomych - dlaczego ? ponieważ do obsługi TAKIEJ ilości informacji musi powstać ARMIA ludzi, oczywiście "wszystko" będzie robił "system" ... czekam na pierwsze wpisy o włamach ... po raz pierwszy /!/ nie ustawię timera na dni - tak robiłem wcześniej, tylko na godziny. masakra

Dodaj komentarz