Po zamach na Charlie Hebdo coraz głośniej…
Po zamach na Charlie Hebdo coraz głośniej robi się wokół projektu PNR. Przypomnijmy, że prace nad projektem, który umożliwia zbieranie danych pasażerów, zaczęły się w listopadzie 2014 r. Do tej pory projekt PNR był blokowany przez Parlament Europejski, ale zamach w Paryży stał się impulsem do ponownej dyskusji wokół nadzoru nad podróźnymi.
Jednym ze zwolenników systemu PNR jest Donald Tusk, który wystosował oficjalny apel do PE o przyspieszenie prac. Fundacja Panoptykon i inne organizacje pozarządowe zwracają uwagę, że nie należy podejmować pod wpływem emocji działań prawnych, które mogą ograniczyć prawa obywatelskie: „Wielokrotnie – i w Polsce, i na poziomie UE – już przerabialiśmy podobne projekty i wiemy, że pochopne przyjmowanie nowych ograniczeń praw człowieka w odpowiedzi na tragiczne wydarzenia to krótkowzroczna i szkodliwa polityka” – komentuje dla Dziennika Gazeta Prawna Katarzyna Szymielewicz. Jako przykład podaje dyrektywę retencyjną: „przyjęto ją bezpośrednio po zamachach terrorystycznych w Madrycie i Londynie. W ubiegłym roku została zaś unieważniona przez Trybunał Sprawiedliwości UE jako niezgodna z Kartą Praw Podstawowych”.
Więcej na ten temat można też przeczytać w dzisiejszym wywiadzie dla Dziennika Opinii: „Unia zarzuca na nas sieć”.