"Dialog" na zakończenie negocjacji: burzliwe spotkanie Komisji Europejskiej i NGO w sprawie ACTA

Artykuł

Komisja Europejska finalizuje właśnie negocjacje ACTA – niesławnego porozumienia dotyczącego zwalczania naruszeń praw własności intelektualnej, o którym pisaliśmy tu wielokrotnie. Jak się okazało, już 24 lub 25 stycznia 2010, Komisja parafowała układ. Ten akt oznacza gotowość do podpisania – czyli ostatecznego przyjęcia – porozumienia. Tę informację uzyskaliśmy dopiero podczas spotkania zorganizowanego w styczniu przez Dyrekcję Generalną Komisji Europejskiej ds. Handlu. Oficjalnym celem spotkania było „przybliżenie ACTA opinii publicznej” i nawiązanie dialogu z zainteresowanymi organizacjami. Można by rzec: najwyższy czas.

Komisję Europejską reprezentował Pedro Velasco Martins, wiceprzewodniczący Jednostki ds. Zamówień Publicznych i Praw Własności Intelektualnej – osoba doskonale zorientowana w procesie negocjowania i treści ACTA, choć – jak się okazało na spotkaniu – o wiele mniej biegłą w procedurze współpracy Komisji z Parlamentem Europejskim. Velasco Martins wydawał się bardzo zaskoczony zarzutem, że Komisja naruszyła procedury UE nie informując Parlamentu Europejskiego ani o zamiarze ani o fakcie parafowania porozumienia. Podczas, gdy Traktat o UE wyraźnie przewiduje, że podczas negocjowania umowy międzynarodowej Komisja jest zobowiązana informować Parlament o każdym etapie tego procesu.

To jednak nie jedyna kontrowersja wokół ostatecznej wersji ACTA i trybu przyjmowania traktatu. Niedawno ukazała się obszerne Stanowisko Europejskich Akademików w sprawie ACTA, które punkt po punkcie wykazuje niezgodność postanowień ACTA z prawem europejskim (tzw. acquis communitaire) oraz prawem międzynarodowym. Chodzi tu przede wszystkim o stworzenie niebezpiecznych wyłomów w funkcjonujących do tej pory gwarancjach i zasadach dotyczących korzystania z dóbr chronionych prawem autorskim.  

Zdaniem Velasco Martins, porozumienie ACTA nie zmieni aktualnie obowiązującego prawa w UE. Innymi słowy, ACTA nie koliduje z unijnymi przepisami. Jego zdaniem, dokument w żadnym wypadku nie narusza podstawowych praw obywateli Wspólnoty. Innego zdania są sygnatariusze Stanowiska Europejskich Akademików w sprawie ACTA. W tym tekście  czytamy: „Wbrew wielokrotnie wyrażanej opinii KE oraz uchwale Parlamentu Europejskiego z dnia 12 listopada 2010, nie wszystkie zapisy zawarte w ACTA są zgodne z prawem unijnym i będą wymagały bezpośrednich lub pośrednich zmian w przepisach UE.”

W odpowiedzi, Velasco Martins stwierdził: „Chcemy dokładnie przeanalizować zastrzeżenia profesorów i, jeśli mamy się do nich ustosunkować, chcemy zrobić to możliwie szczegółowo. (…) Sugestywne tytuły publikacji na ten temat dają do zrozumienia, że zagrożone są podstawowe prawa i wolności. W naszej opinii chodzi o coś innego. W istocie, mamy tylko do czynienia z różnymi, uzasadnionymi interpretacjami prawa, o których można rzeczowo podyskutować. Dopiero w takim kontekście dyskusja staje się bardziej merytoryczna, a na tym właśnie nam zależy.”

Niestety, prezentowane stanowisko wypracowane przez uznane grono europejskich profesorów prawa sygnalizuje realne problemy i zagrożenia dla praw podstawowych. „Sygnatariusze tego dokumentu zaapelowali do instytucji europejskich, ze szczególnym uwzględnieniem Parlamentu Europejskiego, a także do ustawodawców i rządów Państw Członkowskich o zwrócenie uwagi na te obszary, w których prawo wspólnotowe nie pokrywa się z ACTA i wycofanie swojego poparcia, jeśli dostrzegają niespójności w kwestii praw podstawowych, ochrony danych lub równowagi interesów”.

Stanowisko akademików wskazuje na liczne przykłady braku stosownych gwarancji, które chroniłyby prawa osób korzystających z dóbr objętych prawem autorskim. Velasco Martins stwierdził jednak, że nie ma potrzeby powielać zabezpieczeń prawnych przewidzianych już w Porozumieniu w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (TRIPS). „ACTA z pewnością nie powtarza, ani też nie stoi w sprzeczności z już istniejącymi przepisami: nie ma sensu powtarzać tego, co jest już w sposób oczywisty zapisane.” Z tą uwagą nie zgadza się cytowane grono akademików: „Zaostrzając przepisy wykonawcze ACTA, zapomina się o wprowadzeniu odpowiednich przepisów ochronnych” przy czym istniejące już uregulowania nie są wystarczające.

Ważnym punktem spornym było to, na ile postanowienia ACTA są „bezwzględnie wiążące”, tj. zobowiązują UE a w konsekwencji wszystkie państwa członkowskie do wprowadzania konkretnych rozwiazań we własnym porządku prawnym. Velasco Martins krytykował profesorów za sugerowanie, że ACTA narzuca niekorzystne dla użytkowników rozwiązania: „Uważam, że każdy prawnik powinien wiedzieć, a uznani profesorowie, którzy współtworzyli wspomniane stanowisko wiedzą z pewnością, że słowo may [może] zawarte w traktacie międzynarodowym oznacza coś innego niż shall [musi]. Użycie May oznacza, że konsensus pomiędzy wszystkimi państwami co do konkretnej kwestii okazał się niemożliwy (…); may stanowi swego rodzaju furtkę pozwalającą państwom wdrożyć konkretny przepis lub go pominąć. Wydaje się to oczywiste i nie rozumiem krytyki w tym kontekście.”

Zdaniem profesorów: „Niektóre kontrowersyjne przepisy nie zostały usunięte z ACTA, a zamiast tego zostały one sformułowane jako niewiążące (may), świadomie zachęcając w ten sposób Państwa Członkowskie do wdrożenia tych przepisów.” Velasco Martins nie miał racji – profesorowie doskonale znają różnicę pomiędzy shall a may. Krytykują natomiast nietransparentną „politykę zachęcania.”

Mamy tu do czynienia z powtarzającym się schematem. Komisja sięga po mało wartościowe lub nieprawdziwe argumenty i taki sposób działania świetnie się sprawdza. Tego typu argumenty doprowadziły do zatwierdzenia ACTA uchwałą Parlamentu Europejskiego.

Zapytany wprost przez Katarzynę Szymielewicz z Fundacji Panoptykon, Velasco Martins oświadczył, że jeżeli ACTA rzeczywiście wykracza poza aktualnie obowiązujące przepisy UE, nie oznacza to jeszcze, że Komisja Europejska przekroczyła swoje kompetencje i naruszyła zasady negocjowania umów międzynarodowych. Na kolejne nasze pytanie, czy w takim przypadku porozumienie ACTA musiałoby zostać poddane ponownym negocjacjom i dostosowane do prawa UE, Velasco Martins stwierdził, że nie. Nawet gdyby okazało się, że ACTA koliduje z prawem unijnym – a tym samym Komisja faktycznie wykroczyła poza dany jej mandat – przyjęcie układu ACTA w takim kształcie będzie po prostu zależało od głosu Rady Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Te suwerenne instytucje mają możliwość przyjęcia każdej umowy w imieniu UE, nawet jeśli wykracza ona poza aktualnie istniejące ramy prawne we Wspólnocie. W praktyce oznacza to, że większościowy głos innych państw może narzucić unijnej mniejszości obowiązek przyjęcia reguł niezgodnych z krajowymi przepisami, np. zaostrzających prawa pośredników na rynku własności intelektualnej. 

David Hammerstein wspomniał, że Stany Zjednoczone nie uznają ACTA za traktat międzynarodowy, a co za tym idzie, będą to regulacje wiążące dla Unii, nie dla USA. W odpowiedzi Velasco Martins stwierdził, że zgodnie z Konwencją wiedeńską o prawie traktatów, która obowiązuje USA, ACTA jest traktatem. Warto na tym miejscu przypomnieć, że USA nie ratyfikowało Konwencji wiedeńskiej. A zatem uwagi Hammersteina pozostają na razie niepodważalne.

Jeśli chodzi o rozdział ACTA dotyczący środków karnych, „Komisja ma na ten temat bardzo pozytywną opinię, to bardzo dobrze sformułowane przepisy”. Według analizy obecnych na sali organizacji społecznych, środki karne proponowane w ACTA mogą doprowadzić do sytuacji, w której niektóre firmy i obywatele będą traktowani jak przestępcy. Jako instytucja stojąca na straży międzynarodowych traktatów, Komisja powinna dostrzec nieproporcjonalny charakter ACTA.

Co istotne, Unia może harmonizować prawo karne tylko w jednym przypadku – mianowicie, gdy ujednolicenie przepisów w Państwach Członkowskich jest niezbędne do realizacji wspólnotowej polityki. Ta sama zasada dotyczy międzynarodowych umów handlowych. Przedstawiciele fundacji Vrijschrift pytali, w jaki sposób udowodnić, że dane przepisy są niezbędne. Na to pytanie Komisja nie miała konkretnej odpowiedzi, argumentując, że ACTA wcale nie wymusi na Państwach Członkowskich przyjęcia jednolitej polityki w tym zakresie. Zdaniem Velasco Martins, w części dotyczącej prawa karnego o przyjęciu traktatu będą decydować samodzielnie rządy poszczególnych państw. Jednak taka możliwość wcale nie wynika wprost ani z treści ACTA ani z dotychczasowego trybu negocjacji.

ACTA było negocjowane jako tzw. porozumienie mieszane – z samą Unią Europejską oraz z  Państwami Członkowskimi. Zasady działania tego trybu nie są transparentne i nie były też jasne dla samych przedstawicieli Komisji, kiedy drążyliśmy temat w czasie spotkania. Negocjacje zostały już sfinalizowane i wkrótce przekonamy się po czyjej stronie stoi racja. Jeżeli ACTA zostanie przyjęte jako porozumienie mieszane, wówczas Państwa Członkowskie będą musiały poddać ACTA pod głosowanie, co oznacza, że to władze poszczególnych państw ostatecznie zdecydują, w jakim zakresie przyjąć traktat.

[tekst oparty na analizie FFII]

Pomoc w tłumaczeniu: Maciej Małaj

Dodaj komentarz