Gra o informację publiczną, czyli jak władze unikają kontroli obywatelskiej

Artykuł

Dostęp do informacji publicznej w założeniu miał być narzędziem demokratycznej kontroli nad działaniem organów państwa. Z perspektywy organizacji strażniczych, które próbują patrzeć władzy na ręce, korzystanie z tego prawa przypomina frustrującą i czasochłonną grę, której reguły dyktują organy państwa. Obywatel w zasadzie zawsze przegrywa: nawet, jeśli dostanie informację, będzie ona już nieaktualna. Taka gra toczy się od ponad roku w sprawie „100 pytań o inwigilację”: Fundacja Panoptykon nadal nie uzyskała odpowiedzi na wiele pytań, które skierowała do Premiera, Ministra Spraw Wewnętrznych i Ministra Spraw Zagranicznych.
W czwartek odbędzie się w tej sprawie kolejna rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Na którym polu wylądujemy tym razem?

Udostępnianie informacji publicznych, które miało być konstytucyjną gwarancją, stało
się polem dla czasochłonnych
i frustrujących rozgrywek.

Dostęp do informacji publicznej to warunek dobrze działającej demokracji. To też jedyne narzędzie, które daje organizacjom strażniczym, takim jak Fundacja Panoptykon, możliwość kontrolowania kontrolujących. Mechanizm, który miał być konstytucyjną gwarancją, stał się polem dla czasochłonnych i frustrujących rozgrywek, za które płacą podatnicy. Walka o udostępnienie informacji, której rządzący nie chcą udzielić – mimo że powinni – może potrwać nawet cztery lata. Problem nie tkwi nie tyle w prawie, co w złej praktyce i lekceważącym stosunku do obywateli.

Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego trafiły już dwie skargi Fundacji Panoptykon w związku z bezczynnością organów zapytanych o masową inwigilację. W sprawie przeciwko MSW sąd przyznał rację Fundacji. W sprawie przeciwko MSZ uznał skargę za bezprzedmiotową, ponieważ organ formalnie odpowiedział na pytania. Sęk w tym, że sąd administracyjny nawet nie bada, czy np. odpowiedź „nie posiadamy takiej informacji” jest zgodna ze stanem faktycznym. Jaka będzie decyzja w sprawie przeciwko Premierowi, dowiemy się jutro. Jednak nawet kolejna wygrana nie oznacza, że zapytani udzielą informacji w najbliższym czasie, ani nawet, że udzielą jej w ogóle...

Organ władzy wygrywa, nawet jeśli formalnie przegrał: po 4 latach walki informacja traci na wartości.

W sprawach o bezczynność Wojewódzki Sąd Administracyjny musi w pierwszym rzędzie stwierdzić, czy dana informacja w jest informacją publiczną i czy obywatelowi w ogóle należy się reakcja. Każda ze stron może zaskarżyć decyzję WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli i ten przyzna rację wnioskującemu, zapytany organ może jeszcze odmówić udzielenia informacji lub ją utajnić. W kolejnej rundzie taką decyzję również można zaskarżyć do WSA, a jego decyzję – do NSA. Ta gra naprawdę wymaga cierpliwości. Co gorsze, po dotarciu do mety informacja, o którą pytamy, zwykle nie jest już interesująca dla opinii publicznej. Tym sposobem organ władzy wygrywa, nawet jeśli formalnie przegrał.

Polskie prawo nie przewiduje sankcji za unikanie odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej. Dlatego – nawet jeśli wszystkie instancje sądowe przyznają rację Fundacji – możemy nigdy nie dowiedzieć się, czy polskie władze wiedziały o amerykańskich programach inwigilacji, czy polskie służby korzystały z danych pozyskiwanych przez NSA, ani dlaczego Edward Snowden nie otrzymał w Polsce azylu. Ten problem dotyczy każdej „niewygodnej” informacji, którą zainteresują się media czy obywatele. Pytanie, jak w tej sytuacji kontrolować kontrolujących, również pozostaje bez odpowiedzi.

Katarzyna Szymielewicz, Anna Obem

Więcej na temat akcji „100 pytań o inwigilację”

Czarny scenariusz. Gra o dostęp do informacji publicznej

Jak pokazuje nasza akcja „100 pytań o inwigilację”, gra w dostęp do informacji publicznej nie jest łatwa ani przyjemna. Nasz "Czarny scenariusz" stworzyliśmy, by pokazać, jak wiele narzędzi ma administracja, jeśli chce uniknąć wypełnienia swojego obowiązku – czyli udzielenia merytorycznej odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej. To nie jest to gra, w której możecie zdać się na los czy budować najlepszą strategię wygranej. Jeśli chcecie poczuć się jak wiele organizacji pozarządowych (w tym Panoptykon), przejdźcie przez każde pole i policzcie, ile czasu potrzebowalibyście na tę batalię w prawdziwym życiu. Grę możecie pobrać jako PDF. Udostępniamy ją na wolnej licencji abyście mogli ją uzupełnić o własne doświadczenia z dostępem do informacji publicznej lub dalej rozbudowywać.

Dodaj komentarz