Potępiamy Komisję Europejską za krótkowzroczną politykę w zakresie neutralności sieci

Artykuł

Fundacja Panoptykon w gronie innych organizacji walczących o prawa cyfrowe - La Quadrature du Net, European Digital Rights, Bits of Freedom i New America Foundation's Open Technology Initiative - potępiła Komisję Europejską za jej politykę w zakresie neutralności sieci, ogłoszoną na ostatnim szcycie poświęconym tej sprawie.

W raporcie z konsultacji w sprawie neutralności sieci, opublikowanym 9 listopada, Komisja  stwierdziła, że zgodnie z opiniami dostawców usług internetowych "nie ma obecnie żadnych problemów z otwartością i neutralnością sieci Internet w Unii Europejskiej”. Te konkluzje były dyskutowane z ekspertami i społeczeństwem obywatelskim podczas szczytu 11 listopada. Niestety, główne przesłanie szczytu można podsumować w jednym zdaniu: ingerencja komercyjnych podmiotów w przepływ informacji w sieci jest dopuszczalna tak długo, jak długo firmy rzetelnie informują swoich klientów, co robią. Ta teza opiera się na przeświadczeniu, że ci, którym dana praktyka filtrowania czy kategoryzowania treści się nie podoba, po prostu pójdą po usługi gdzie indziej. Komisja tymczasem „poczeka i zobaczy”, czy  na dłuższą metę zarządzanie ruchem w sieci bez ingerencji regulatora spowoduje zakłócenia na wspólnym rynku.

Potępiamy Komisję za nieodpowiedzialne i krótkowzroczne podejście do palącej kwestii neutralności sieci.  To, że dyskusja podczas szczytu koncentrowała się na technicznych kwestiach budowy sieci i zarządzania ruchem może mieć  bardzo dalekosiężne, negatywne konsekwencje. Internet jest wspólnym zasobem, działającym dzięki połączeniu dziesiątek tysięcy autonomicznych sieci oraz podłączeniu do nich ponad miliarda urządzeń na całym świecie. Zasadnicza wartość Internetu dla tych, którzy go tworzą i z niego korzystają, nie  wynika z działań jednego czy kilku operatorów, ale z tego, że sieć daje wszystkim zainteresowanym dostęp do wszystkich "punktów końcowych" (użytkowników końcowych) na neutralnych zasadach. Jeśli ta reguła nie będzie rygorystycznie przestrzegana, praktyki zarządzania ruchem w każdej z autonomicznych sieci mogą ograniczać i niszczyć możliwości, jakie Internet stwarza dla rozwoju innowacji, demokracji i wolności wypowiedzi.

Neutralność sieci oznacza, że w Internecie nie ma bramkarzy, czyli nikt nie ma prawa arbitralnie decydować o tym, czy dany pakiet przepłynie przez sieć czy nie. Łącza i węzły komunikacyjne Internetu powinny być „ślepe” na rodzaj i zawartość przesyłanych pakietów. Praktyczne wdrożenie zasady neutralności sieci przekłada się na najważniejsze aspekty obiegu informacji w Internecie – wolność słowa, dostęp do wiedzy, egzekwowanie praw autorskich czy innowacyjność. Zgodnie z tą zasadą, w jej pierwotnym rozumieniu, wszyscy użytkownicy powinni mieć swobodny dostęp do treści w Internecie i możliwość publikowania własnych informacji. Niestety, ten ważny fundament funkcjonowania sieci jest z różnych stron zagrożony.

Z jednej strony, niektórzy operatorzy telekomunikacyjni i dostawcy treści próbują rozwijać modele biznesowe, które zakładają wyższy priorytet w sieci dla generowanej przez nich informacji, co wymaga przejęcia częściowej kontroli nad infrastrukturą Internetu. Również rządy zagrażają neutralności sieci, wprowadzając rozmaite techniki filtrowania Internetu, z nadzieją na odzyskanie kontroli nad mediami elektronicznymi w rodzaju tej, jaką kiedyś miały nad tradycyjnymi mediami. Wydaje się, że jedynym sposobem na powstrzymanie tych wielokierunkowych dążeń do przejęcia kontroli nad ruchem w sieci  byłaby skuteczna międzynarodowa regulacja, ograniczająca i państwa, i wielki biznes.

Wiecej na temat sporu politycznego o neutralność sieci w artykule Katarzyny Szymielewicz dla ComputerWorld

Pełna treść listu do Komisji Europejskiej (j. angielski)

Więcej na temat działań podejmowanych przez inne organizacje:
La Quadrature du Net

Dodaj komentarz