Quo vadis? Próba podsumowania warsztatów MAiC

Artykuł

Dwa miesiące temu Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zaproponowało przedstawicielkom Fundacji Panoptykon – Katarzynie Szymielewicz i Małgorzacie Szumańskiej – współprowadzenie warsztatu dotyczącego aktualnych wyzwań w sferze ochrony prywatności i Internetu. Ta inicjatywa była pokłosiem kampanii przeciw ACTA: rząd po raz kolejny doszedł do wniosku, że z obywatelami warto rozmawiać, szczególnie jeśli „czują Internet”.  Po raz kolejny my – organizacje pozarządowe zaangażowane w działania na rzecz wolnego i otwartego Internetu – zgodziliśmy się pomóc. Tym razem jednak nie jako „reprezentanci strony społecznej”, ale niezależni eksperci reprezentujący tylko siebie (nawet nie organizacje, w których działamy). Taka bowiem była idea taskforce, z którą przyszedł do nas minister Igor Ostrowski. Teraz nadszedł moment podsumowania: nie tylko wypracowanych rezultatów, ale też wniosków z tego niecodziennego procesu.

Taskforce czyli co?

Pomysł na formułę taskforce, w której – w charakterze społecznych ekspertów – spotkają się konkretne osoby z grona biznesu i organizacji pozarządowych, narodził się po konferencji zorganizowanej przez MAiC w Centrum Kopernika pod szyldem „Kongres wolności w Internecie”. Bardzo szybko stało się jasne, że obradując – a momentami zwyczajnie się kłócąc – w gronie kilkudziesięciu osób, na zamkniętej przestrzeni i w ograniczonym konferencyjnymi ramami czasie, nie dojdziemy dalej niż już doszliśmy w otwartej dla wszystkich debacie publicznej.

Żeby wyjść z tego impasu Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zaproponowało nowy etap: prace nad najpilniejszymi rekomendacjami zmian prawnych w sferze regulacji Internetu w małych, eksperckich grupach roboczych. Każda z nich miała być współprowadzona przez przedstawiciela Ministerstwa i eksperta społecznego. Dowiedzieliśmy się, że wydzielono pięć konkretnych obszarów problemowych: (i) reforma praw własności intelektualnej i przemysłowej; (ii) budowa modeli biznesowych; (iii) komunikacja i konsultacje; (iv) ochrona danych osobowych i prywatność; (v) integracja cyfrowa.

Co ważne, dostaliśmy zapewnienie na piśmie, że prace grup warsztatowych w żadnym stopniu nie mają zastępować konsultacji społecznych, a my nie będziemy traktowani jak reprezentanci „strony społecznej”. Zadaniem taskforce miało być jedynie wypracowanie – w autorski sposób – rekomendacji pilnych zmian, które MAiC przedstawi następnie premierowi. W przypadku, gdy premier i rząd przyjmą którąkolwiek rekomendację, będzie uruchomiony normalny proces legislacyjny, z konsultacjami społecznymi włącznie.

Koń trojański czy okienko możliwości

Kiedy dotarła do nas informacja o tej inicjatywie, a chwilę później zaproszenie do objęcia roli współprzewodniczących w warsztacie dotyczącym prywatności, zgłaszaliśmy bardzo poważne obawy i wątpliwości. Nie było dla nas oczywiste, że jedynym sposobem na wyjście z impasu debaty „po ACTA” jest gorączkowe tworzenie grup eksperckich, które nie mają umocowania ani w prawie, ani w długofalowych planach pracy rządu. Nie kryliśmy obaw, że to kolejne zagranie PR-owe: że realnym celem tego procesu jest doprowadzenie do kolejnej konferencji, na której przedstawiciele rządu będą mogli odtrąbić sukces w dialogu z obywatelami. Pochodziliśmy do tego zaproszenia jak, nie przymierzając, do konia trojańskiego.

Nasze wątpliwości pogłębiały niemożliwe do zrealizowania oczekiwania po stronie rządu: cały proces – od ukonstytuowania grup do przedstawienia rezultatów prac i rekomendacji na publicznym wydarzeniu – miał się zamknąć w niecałe dwa miesiące, żeby zdążyć przed EURO 2012. Mieliśmy prowadzić proces w sposób maksymalnie otwarty i transparentny (publiczne zaproszenie do udziału, ogłoszenie ostatecznej listy ekspertów, publikowanie notatek na dostępnym dla każdego wiki itp.), a jednocześnie stworzyć grupy małe, operatywne, zarządzane w autorski sposób.

Czarę goryczy przelało oczekiwanie, że w te same dwa miesiące wypracujemy również Kartę Wolności w Internecie, która miała być rodzajem uspokajającego przewodnika dla zagubionego obywatela, wyjaśniającego co rzeczywiście mu wolno w cyfrowym świecie. Ten ostatni pomysł spotkał się ze zmasowaną krytyką organizacji pozarządowych zaproszonych do udziału w procesie: naszym zdaniem taka Karta – rzetelnie oddająca aktualny stan prawa w Polsce – byłaby dokumentem niezwykle depresyjnym. Nie da się w pięknych i jasnych zdaniach opisać stanu prawnego, który jest zawiły, niejasny, a miejscami dla użytkownika wręcz opresyjny.

Czas kompromisów

W odpowiedzi na falę krytyki Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nieco zmodyfikowało swoje oczekiwania. Koncepcja prac nad Kartą Wolności w Internecie została mocno przekształcona, a przede wszystkim oderwana od prac grup warsztatowych. Dostaliśmy też zapewnienie, że ta inicjatywa to dopiero początek długofalowego procesu; że na ogłoszeniu rekomendacji się on z pewnością nie skończy; że nie musimy się ani spieszyć, ani uzgadniać rekomendacji na siłę.

Ministerstwo przejęło również na siebie odpowiedzialność za odmawianie udziału w pracach taskforce ekspertom z różnych środowisk, którzy zgłaszali zainteresowanie, ale nie „mieścili” się ze względów logistycznych. Wzmocnieni tymi zapewnieniami, wreszcie zgodziliśmy się podjąć zadania, które wydawało się równie niewdzięczne, co niemożliwe. Zwyciężyła wiara w to, że mamy okienko możliwości, którego nie wolno zmarnować; że rząd naprawdę szuka nowych formuł dialogu i warto go w tych poszukiwaniach wesprzeć.

Rolę współprzewodniczących w grupie zajmującej się problematyką ochrony prywatności w sieci pełnili kolektywnie: Katarzyna Szymielewicz i Małgorzata Szumańska (Fundacja Panoptykon) oraz Beata Dobrzyńska-Borucka i Dariusz Dąbek (MAiC). Ich zadaniem było wyłącznie zaproponowanie realistycznej agendy spotkań i koordynacja prac. Biorąc pod uwagę szalenie krótki czas, jaki dostaliśmy na przeprowadzenie całego procesu, zaplanowaliśmy tylko trzy spotkania i pracę w czterech blokach tematycznych:

  • Zasady i cele przechowywania danych telekomunikacyjnych (w tym obowiązkowa retencja danych)
  • Profilowanie użytkowników i reklama behawioralna (w tym problem regulacji tzw. cookies)
  • Monitoring aktywności użytkowników w sieci telekomunikacyjnej, blokowanie komunikatów i konkretnych użytkowników ze względu na bezpieczeństwo sieci 
  • Blokowanie treści w Internecie (w tym problem wdrożenia dyrektywy w sprawie zwalczania niegodziwego traktowania w celach seksualnych i wykorzystywania seksualnego dzieci oraz pornografii dziecięcej)

Konfrontacja zamiast kooperacji

Jakie są nasze odczucia po zakończeniu tego procesu? Ujmując to najkrócej: bardzo mieszane. Z jednej strony, rzeczywiście formuła taskforce sprawdziła się w pracy nad bardzo konkretnymi zagadnieniami. Grupa ekspertów zaangażowanych w dany temat nie przekroczyła 15 osób, co pozwoliło dość sprawnie moderować dyskusję, wyłapywać punkty sporne i wspólne rekomendacje (zdarzały się takie!). Niewątpliwie wyszliśmy z tego doświadczenia bogatsi o wiedzę techniczną i praktyczny kontekst, z jakim na co dzień mierzą się ludzie z branży.

Z drugiej strony, nie udało się jednak przezwyciężyć oczywistej od samego początku polaryzacji na biznes i organizacje broniące praw użytkowników (przy wsparciu ekspertów z biura GIODO i biura Rzecznika Praw Obywatelskich). Od początku zarysowała się też potężna nierówność sił: dobrze przygotowani, licznie stawiający się eksperci biznesowi kontra bardzo nieliczni i niewyrabiający obciążenia tak intensywnym procesem eksperci pozarządowi. W tej debacie przedstawiciele MAiC starali się zachowywać zimną neutralność, przyjmując ryzykowne założenie, że tym razem rząd nie reprezentuje nikogo. W efekcie, własnymi rękami przygotowaliśmy forum, na którym głos społeczeństwa obywatelskiego został zupełnie zdominowany przez interesy komercyjne. To ważna lekcja na przyszłość, z której już wyciągnęliśmy wnioski.

Nie wypisujemy się jednak z procesu, bo przed nami najważniejszy etap – zebrania wypracowanych rekomendacji i przedstawienia ich premierowi. Wszystkie grupy warsztatowe finalizują właśnie swoje prace i będą publikować niezależne raporty. Zadaniem Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji będzie zebranie wszystkich rekomendacji i przekazanie ich „wyżej”. Ten etap, na szczęście, potrwa dłużej, niż początkowo zakładano i ma się zamknąć na początku lipca. Tymczasem zachęcamy do zapoznawania się z wynikami prac naszej grupy warsztatowej i ich komentowania. Publikujemy:

Czekamy również na zapowiedziane przez MAiC ujawnienie pełnej korespondencji, jaką przedstawiciele Ministerstwa prowadzili w toku tego procesu z ekspertami społecznymi.

Katarzyna Szymielewicz

Polecamy również:

Michał „Rysiek” Woźniak: Słowo o Warsztatach MAiC

Helena Rymar: List w sprawie warsztatu dot. reformy prawa własności intelektualnej

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji: Nowy etap prac Kongresu Wolności w Internecie

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji: Warsztaty po ACTA: co chcemy osiągnąć

Dodaj komentarz