Tonące prawa człowieka

W skrócie

Prawdopodobnie ponad 800 osób, które były pasażerami kutra przewożącego nielegalnych imigrantów, utonęło w wodach Morza Śródziemnego. Taką informację podał wczoraj Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. To nie pierwsza taka katastrofa, w październiku 2013 r. u wybrzeży Lampedusy zginęło jednorazowo ponad 300 nielegalnych imigrantów. Ostatnia tragedia nie jest więc odosobnionym przypadkiem, ale systemowym problemem i konsekwencją prowadzonej od przynajmniej kilkunastu lat europejskiej polityki kontroli imigrantów i granic, opartej na logice zwiększania nadzoru i braku poszanowania praw człowieka. Od niedawna na graniach działa Eurosur – system intensywnego nadzorowania granic i wymiany informacji między służbami państw europejskich. Obecnie Parlament Europejski pracuje nad pakietem tzw. inteligentnych granic, zakładającym utworzenie gigantycznych baz danych, które gromadzą dane biometryczne (fotografie i odciski placów) wszystkich cudzoziemców przybywających do Europy. Do tego trzeba dodać istniejące już bazy: System Informatyczny Schengen (SIS II), Wizowy System Informacyjny (VIS) oraz bazę danych o azylantach (Eurodac). Cyfrowa „twierdza Europa”, jak widać, ma się dobrze i wciąż się rozbudowuje.

Taka polityka prowadzi jednak często do efektów odwrotnych do oficjalnie deklarowanych. Zwiększenie nadzoru nad granicami oraz restrykcyjna polityka migracyjna i azylowa sprawia, że imigranci muszą wybierać niebezpieczne drogi dotarcia do Europy i korzystają z usług handlarzy ludźmi. Poczynione już miliardowe inwestycje w systemy informatyczne, wyposażenie Frontexu czy dozbrajanie straży granicznych nie tylko nie powstrzymały migracji, ale też przyczyniły się do śmierci tysięcy ludzi. Więcej na temat ostatniej tragedii w kontekście nadzoru nad granicami pisze tygodnik „Der Spiegel.