Zdrowie w „rękach” aplikacji

Artykuł

W gigantycznym tempie rośnie rynek aplikacji oraz urządzeń, które pomagają w ćwiczeniach fizycznych, pilnowaniu diety oraz prostej diagnostyce medycznej. Jednak w dyskusji o tym, jak nowinki technologiczne mogą wpłynąć na naszą wygodę lub zdrowie, nie należy zapominać o innych problemach. Jednym z nich jest ochrona danych osobowych oraz zagrożenia, jakie wiążą się z przetwarzaniem tak dużej liczby informacji o naszym zdrowiu.

Zgodnie z raportem firmy doradczej PwC, liczba osób, które korzystają z różnego rodzaju programów oraz urządzeń wspomagających naszą sprawność – rośnie z roku na rok. Zgodnie z wynikami amerykańskich badań, ponad 23% respondentów używa aplikacji, by zmienić swoje nawyki żywieniowe. 18% korzysta z nich, by pozbyć się zbędnych kilogramów. Taki sam odsetek osób wspomaga się nimi przy ćwiczeniach fizycznych oraz zdobywaniu wiedzy na tematy związane ze zdrowiem.

Rynek oferuje obecnie ponad 50 tys. różnych aplikacji medycznych. Korzystanie z nich jest zwykle darmowe lub związane z niewielkimi opłatami. Najczęściej instalowane są na smartfonach, tabletach oraz innych urządzeniach mobilnych. Programy sumują np. liczbę kroków wykonanych w ciągu dnia, kilometrów pokonanych podczas biegania oraz mierzą tętno w trakcie wysiłku fizycznego. Aplikacje oceniać mogą także liczbę spożywanych kalorii, a wprowadzając dodatkowe dane, użytkownicy uzyskują również informacje dotyczące diety dostosowanej do ich wieku, wzrostu, wagi i stylu życia.

Aplikacje medyczne służą także do znacznie bardziej wyspecjalizowanej diagnostyki związanej z konkretnymi chorobami. Aplikacja skinScan pozwala na wykrycie czerniaka za pomocą smartfona. Z kolei specjalne urządzenie mobilne o nazwie IDEAL LIFE Kiosk umożliwia mierzenie ciśnienia krwi, wagi oraz poziomu glukozy we krwi. Poziom glukozy mają również sprawdzać specjalne soczewki opracowywane przez Google we współpracy z firmą Novartis. Na amerykańskim rynku pojawiła się również aplikacja – DrChrono, która prowadzi całą kartotekę medyczną na tabletach. Za jej pomocą można prześledzić spożywane leki, umówić się na wizytę czy potrzebne badania.

Nowe programy medyczne są również wykorzystywane na obszarach, gdzie pomoc lekarza czy pielęgniarki jest trudno dostępna lub pacjenci z jakichś powodów nie chcą z niej korzystać. Najlepszym tego przykładem jest projekt Weltel w Kenii. Chorzy na AIDS korzystający z terapii retrowirusowej dostają codziennie automatycznie wysyłaną wiadomość tekstową z prośbą o przekazanie informacji o swoim samopoczuciu. Gdy nie odpowiedzą na wiadomość lub napiszą, że ich stan się pogorszył, dzwoni do nich lekarz.

Korzystanie z aplikacji może zniechęcać do kontaktu z „prawdziwym” lekarzem, a diagnoza stawiana za pomocą smartfona może być nietrafiona.

Oczywiście aplikacje medyczne mogą mieć korzystny wpływ na zdrowie zarówno jednostek, jak i społeczeństwa. Jednak dobre strony aplikacji trzeba zestawić również z zagrożeniami. Przede wszystkim korzystanie z aplikacji może zniechęcać do kontaktu z „prawdziwym” lekarzem, a diagnoza stawiana za pomocą smartfona może być nietrafiona. Dodatkowo, jak zawsze, gdy w grę wchodzi przetwarzanie danych o stanie zdrowia, należy zadać pytanie o sposób ich wykorzystania i ochronę. Na ten problem zwrócili ostatnio uwagę europejscy rzecznicy ochrony prywatności skupieni w Grupie Roboczej art. 29 (GR29). Ich zdaniem producenci programów medycznych powinni zawsze jasno komunikować, jakie dane są gromadzone, w jakim celu wykorzystywane i kto ma do nich dostęp. Niestety, w praktyce nie zawsze informacje te są użytkownikom podawane.

Aplikacje medyczne mogą wykorzystywać dane o stanie zdrowia, które mają niezwykle wrażliwy charakter. Jednak, jak dodaje GR29, wskazanie, kiedy dokładnie mamy do czynienia z takimi danymi, może nastręczać pewnych trudności. Jednorazowy pomiar tętna oraz przebiegniętych w danym czasie kilometrów na pierwszy rzut oka jest informacją „niewinną”. Jednak gdy użytkownik będzie dokonywał takiej oceny codziennie przez rok, z pozyskanych danych będzie można wysnuć wnioski dotyczące jego stanu zdrowia. Ryzyko to wzrośnie, gdy użytkownik poda również swój wiek, płeć, wzrost oraz wagę ciała. Wprawne oko będzie mogło na podstawie takich informacji oszacować, że dana osoba cierpi np. na zaburzenia krążenia czy arytmię.

Niewłaściwie przetwarzanie danych o zdrowiu niesie więc spore ryzyko. Takie informacje zawsze były łakomym kąskiem dla firm farmaceutycznych, pracodawców czy ubezpieczycieli. Warto również pamiętać, że firmy produkujące aplikacje zarabiają na reklamach. Informacje medyczne mogą być w przyszłości wykorzystywane do marketingu dostosowanego do poziomu naszej fizycznej sprawności. Co niekoniecznie musi wyjść nam na zdrowie.

Jędrzej Niklas

Więcej na ten temat:

PwC: Emerging mHealth: Paths for growth [PDF]

Grupa Robocza art. 29: Letter from the ART 29 WP to the European Commission, DG CONNECT on mHealth [PDF]

Komisja Europejska: Green Paper on mobile health [PDF]

Dodaj komentarz