Zwykła baza danych do zadań specjalnych, czyli SIO hakiem na strajkujących nauczycieli

W skrócie

Specjalny zespół Ministerstwa Edukacji Narodowej zażądał od dyrektorów szkół wpisywania do Systemu Informacji Oświatowej informacji o strajkujących nauczycielach. Prezes UODO wydał komunikat, że takie żądanie jest niezgodne z prawem, ale jak to się stało, że baza danych, która miała ułatwić zarządzanie pieniędzmi w oświacie, stała się jednym z narzędzi w sporze rządu z nauczycielami?

System Informacji Oświatowej (SIO) – to dane placówek (nie zawsze aktualne, co wie każdy, kto próbował wysyłać maile na podane w SIO adresy szkół), liczba oddziałów, uczniów i nauczycieli – ten katalog danych nie budzi kontrowersji. Panoptykon zaczął bliżej przyglądać się SIO, kiedy w 2010 r. zaczęto szykować w systemie małą rewolucję. Do systemu miały zacząć trafiać dane jednostkowe o każdym uczniu i nauczycielu, m.in. o korzystaniu z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Konsekwentne zwracanie uwagi na wyzwania z tym związane poskutkowały modyfikacją systemu. Nie trafiają do niego informacje o korzystaniu z pomocy psychologa.

Działanie systemów takich jak SIO rodzi pokusę, by wykorzystać je w nowych, niekiedy kontrowersyjnych celach. Ma nas przed tym chronić prawo. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych przypomina, że zbieranie danych zawsze musi mieć podstawę prawną, a nie ma podstawy prawnej, która umożliwiałaby odnotowywanie strajku w SIO.

„Ustawa z dnia 15 stycznia 2011 r. o systemie informacji oświatowej określa rodzaj i zakres danych gromadzonych w systemie informacji oświatowej, w tym dane identyfikacyjne i dane dziedzinowe nauczycieli. Artykuł 29 tej ustawy definiuje, co należy rozumieć przez dane dziedzinowe nauczyciela. Są to między innymi dane dotyczące przyczyn nieprowadzenia zajęć” – czytamy na stronie UODO. Przyczyny nieprowadzenia zajęć precyzuje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 11 sierpnia 2017 r. sprawie szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej (wydane na podstawie art. 31 tej ustawy). Wśród nich nie ma strajku.

Rządzącym przypominamy: obowiązuje Was prawo, także prawo ochrony danych osobowych. Dane osobowe możecie gromadzić tylko w określonym celu i tylko, gdy macie ku temu odpowiednią podstawę prawną.

Komentarze

Dane o wypadkach są cały czas zbierane w SIO jednostkowo. Nic tu się ani w przepisach, ani w sposobie działania nie zmieniło.

"jak to się stało, że baza danych, która miała ułatwić zarządzanie pieniędzmi w oświacie, stała się jednym z narzędzi w sporze rządu z nauczycielami?"
Głupie pytanie. Pracowałem w firmie w której wprowadzono karty dostępowe. Cel był jeden - nikt bez uprawnień nie wejdzie do konkretnej strefy. Kilkaset osób w kompleksie budynków i rozluźnienie dyscypliny. Szefostwo wraz z działem kadr wpadło na pomysł. Ściągnięto logi we/wy i kilka dni później pracownicy musieli pisać wyjaśnienia dlaczego w dniu x pan/pani stawił się w pracy cztery mnuty po czasie ewentualnie dlaczego wyszedł 8 minut wcześniej. Ło jezu jaki popłoch się zrobił.

@Ex Najlepsze jest to, że pracodawca mógł wykorzystać karty do kontroli czasu pracy, tylko musiałby najpierw o tym poinformować. Jeśli tego nie zrobił, a wyciągnął konsekwencje ze spóźnień, mielibyście szanse przed sądem. A tu więcej o tym, co może pracodawca jeśli chodzi o kontrolę: https://panoptykon.org/pracownik-pod-lupa

@sentio, serdecznie dziękujemy za zwrócenie uwagi na nasz błąd! Wbrew temu, co pierwotnie napisaliśmy, dane o wypadkach są wprowadzane do SIO. Poprawiliśmy artykuł.

To jest właśnie istota problemu istnienia dużych baz danych.
Tworzone zazwyczaj w szczytnym celu. Ale ich twórcy nie potrafią pojąć, że zawsze mogą być użyte w celu innym. Dobrym lub złym.
Dlatego z bazami danych o ludziach trzeba walczyć.

A ja myślę że warto zapisać który nauczyciel strajkował, a który nie. Tych pierwszych zwolnić, a tym drugim dać podwójną pensję i więcej godzin. Popieram rząd w tej sprawie - pozostając przeciwnikiem tworzenia baz danych. Oczywiście idealny model edukacji to decentralizacja, prywatyzacja i likwidacja niepotrzebnych MEN i ZNP. Nauczyciele powinni zarabiać na rynku, a nie zakładać nelsona podatnikowi. Niestety pis to etatystyczny światopogląd, problem będzie narastał.

@Polak:

"A ja myślę że warto zapisać który nauczyciel strajkował, a który nie.
(...)
Popieram rząd w tej sprawie - pozostając przeciwnikiem tworzenia baz danych."

Twoja wypowiedź jest wewnętrznie sprzeczna.

@Zdzisław
Sprzeczność to konieczny moment postępu dialektycznego.

A w ogóle nauczyciele strajkujący swą postawą skompromitowali do cna ten i tak mało szanowany zawód.

Przecież rząd PiS-u nie dlatego zlekceważył strajk nauczycieli że uważa go za niegodziwy tylko dlatego że nie jest to grupa która obecnie chciałaby na PiS głosować.
Gdyby nauczyciele protestowali za czasów "straszliwego Tuska" to PiS by gorąco ten protest poparł, nawet z (post)komunistą Broniarzem na czele.

Przeciw inwigilacji ze strony służb za czasów Platformy też protestowali (i powoływali się nawet na fundację Panoptykon!). A dzisiaj wszyscy widzimy jak jest.

Aneta, tak samo by było w drugą stronę. Pan, który zabrał z OFE 150 mld nigdy nie był zainteresowany losem nauczycieli za swoich rządów. Ale będąc w opozycji popiera strajk całym sercem, bo to jeden ze sposobów aby dowalić rządowi.

Oni tylko się zmieniają nawzajem stronami. O ryzykach ustawy Act Just 447 powiedzieli dopiero niedawno, przyciśnięci do muru. Za poprzednich rządów nic o nich nie mówili, a Platforma chciała po cichu sprzedać polskie lasy na ten cel. Sprawy tylko cudem się nie udała, a i tak nie przebiła się do świadomości wielu ludzi. Dopiero w 2019 zaczynamy mówić o Just 447, a należało temat nagłaśniać znaczeni wcześniej.

Dodaj komentarz