Czy reklamodawca naprawdę wie, ile mam na koncie?

Artykuł
Element dekoracyjny

Dzięki publikacjom Zaufanej Trzeciej Strony i Niebezpiecznika (z naszym komentarzem) klienci mBanku dowiedzieli się, że informacje o ich saldzie regularnie trafiają na serwery Gemiusa – zewnętrznej firmy, która dostarcza kompleksowe analizy ruchu na stronie. W odpowiedzi na pytania zadane przez Niebezpiecznik mBank uspokajał, że przekazywane dane pozostają jego własnością i są wykorzystywane tylko w celu dostarczenia zamówionej przez bank usługi. Informacje o saldzie klientów banku podobno w ogóle nie były analizowane przez Gemiusa – „zaplątały” się przypadkiem, jako element nagłówka strony. Można by rzec: drobne niedopatrzenie przy projektowaniu. A więc wszystko w porządku?

W hermetycznym świecie internetowego marketingu ławo się pogubić...

Nie specjalnie i nie całkiem. Przykład z mBankiem i Gemiusem w rolach głównych pokazuje, że w świecie internetowego marketingu ławo się pogubić nawet profesjonalnym graczom. Jeśli bank nie jest stanie skontrolować, jakie informacje o jego klientach przeciekają do kontrahentów, to wszyscy mamy problem – szczególnie że w grę wchodzi naruszenie tajemnicy bankowej. Po drugiej stronie jest Gemius: międzynarodowa korporacja specjalizująca się w „badaniu Internetu”. Wiedza, którą od 15 lat gromadzą analitycy Gemiusa, to więcej niż statystyka. Analizując faktyczne zachowania setek tysięcy, a być może milionów użytkowników, firma jest w stanie budować zaawansowane profile marketingowe. W tej układance wiedza o tym, jakie mamy wpływy na konto i w jakim tempie się ich pozbywamy, może być bardzo cenna.

  • Kto (i w jaki sposób) zbiera w sieci dane na nasz temat?
  • Jak działa ekosystem internetowego marketingu? Jaką rolę odgrywają i co o nas wiedzą poszczególni pośrednicy?
  • Jak to się dzieje, że z klienta, który chce sprawdzić wiadomości, pogodę albo swoje konto w banku, staliśmy się towarem – opisywanym przez analityków, wystawianym przez brokerów na giełdach reklam i sprzedawanym reklamodawcom?

To kluczowe pytania dla zrozumienia komercyjnego Internetu, w którym na co dzień funkcjonujemy. Nazwanie realnych stawek i zagrożeń – zarówno po stronie firm, jak i użytkowników – to podstawa, bez której dalsza dyskusja o tym, jakie reguły w tym świecie powinny obowiązywać, przypomina szum w kanale. A ponieważ na poziomie Unii Europejskiej ruszają prace nad nową regulacją (Rozporządzenie o e-prywatności), która będzie dotyczyła m.in. reklamy behawioralnej, już zapowiadamy serię publikacji na ten temat.

... dlatego Panoptykon będzie badać i opisywać to, co się dzieje na zapleczu komercyjnego Internetu

Na zaostrzenie apetytu dzielimy się z Wami pierwszą infografiką: oto baaaaardzo uproszczony schemat pokazujący, co się dzieje w ułamkach sekundy, kiedy czekamy na wyświetlenie przeciętnej strony, dajmy na to gazety internetowej. Zobaczcie sami!

Infografika Mikrosekunda w sieci

Komentarze

Tego się nie mówi, ale to jest celowe i z góry jest ustalone co ma być powiedziane. Celowo programista zmuszany jest lub ma w wewnętrznej "tajemnicy firmowej" powiedziane, że ma popełnić taki błąd, który będzie wyglądał na gafę, popełniony przypadkiem itp. To wszystko jest ustawione właśnie ze stronami trzecimi, by te dostały tu saldo tego klienta.

Jeszcze więcej znajdziecie na innych stronach w różnych identyfikatorach literowo cyfrowych, tylko trzeba je przepuścić przez dekoder base64.

Wiele rzeczy dzieje się też już w banku. Przykładowo klient nie wyraża zgody na marketing, zaś w systemie osoba go obsługująca zaznacza, że wyraził lub pozostawia się tam błąd, który zmieni kiedyś sam stan na "wyraził". Gdy klient się połapie, poprawia się to i po miesiącu znów jest nakaz zmiany tego pola tak by firmy trzecie mogły korzystać z danych klienta do celów marketingowych.

Jeżeli ktoś chce i banku i prywatności jednocześnie - nie zasługuje ani na jedno ani na drugie. Wybierając bank (i przymusową kartę bankomatową) już oddajesz cała swoją prywatność. Już przy podpisaniu umowy, nie ważne co zaznaczysz.

Stąd tak ważne jest utrzymanie przepisu w Kodeksie Pracy, że wynagrodzenie jest przekazywane w formie gotówkowej, inaczej bank wie doddatkowo ile zarabiasz i gdzie. Nawet przydałoby się zaostrzyć ten przepis tak, aby nie przewidywał możliwości zapłaty na konto, ponieważ w wielu firmach wymusza się przy wypełnianiu kwestionariusza osobowego i umowy - już wtedy podania numeru konta. Pracodawcy też są chętni do współpracy z inwigilatorami.

"Za wygodę często płacimy wolnością. Nie opłaca się."

A ja bym powiedział, że się opłaca. Trzeba tylko znaleźć zdrowy balans między tym, co i w jaki sposób się udostępnia.
W innym przypadku trzeba by zrezygnować z całej elektroniki. Chociaż w dzisiejszych czasach nawet to nie pomoże w zachowaniu całkowitej prywatności.

Dziękuję za Wasze komentarze! "Od bezpieczeństwa" - właśnie tak to sobie wyobrażałam... Kolejne fronty dla Panoptykonu - prawo pracy, regulacje finansowe (obrót gotówkowy za chwilę będzie już de facto zakazany, a przynajmniej "z definicji podejrzany"), klauzule abuzywne w standardowych umowach, takich jak bankowe. Ech, jak to ogarnąć w 6 osób ;-)

Projekty ustaw - koniecznie, ze zbieraniem podpisów od społeczeństwa pod nimi - polecam Warszawę, wymagane minimum będzie szybko zebrane. Projekt do sejmu, zaś pisanie pism o udzielenie informacji publicznej, jako skazane na długi proces legislacyjny i skazane z góry na porażkę - robić tylko w tle.

Zauważcie ile głosów mieliście pod nieformalnym prawnie apelem, który widziało niewiele osób. Gdy pokażecie się na warszawskiej Patelni, powinno Was więcej osób zauważyć i się podpisać. Tak. Prawo pracy, finansówka i tym podobne. Tu trzeba zacząć, ponieważ nawet nie wiecie jak pracodawcy pozbawiają prywatności pracowników. Przykładowo pracownik nie jeżdżący na wyjazdy integracyjne jest gorzej opłacany, nie awansuje, gdy się nie uzewnętrznia na tych "spotkaniach". Dane z firm sprzedawane są firmom trzecim - w końcu płacą, a pracodawca chce mieć pieniądze na prowadzenie firmy.

Zaś sprawy finansowe (gotówka) już jest mocno zagrożony jak sami zauważyliście i były sygnały, że niedługo pieniądz papierowy ma zostać wycofany całkowicie z obrotu. W niektórych państwach już jest obowiązek posiadać konto bankowe i większości spraw bez niego się nie da załatwić, bo gotówki nie przyjmują.

Jasne, pensję tylko w gotówce, i najlepiej ustawowo nakazać żeby w złotych monetach bo banknoty można przecież wyśledzić po śladach DNA i numerach seryjnych :)))))

Dodaj komentarz