Gdy władza boi się krytyki, zamyka Parlament

W skrócie

Do tej pory nie zabieraliśmy głosu w dyskusji o Narodowym Instytucie Wolności, którego powołanie – zdaniem ekspertów ze środowiska organizacji i wbrew deklaracjom władz – sprawi, że finansowanie organizacji, zwłaszcza tych małych, lokalnych, będzie nieprzejrzyste, niesprawiedliwe i uzależnione od widzimisię polityków. Dziś jednak zabierzemy głos, bo po raz kolejny władza przekroczyła cienką czerwoną linię – nie zgadzając się z krytyką, zamknęła Parlament dla obywateli.

Ustawa powołująca Narodowy Instytut Wolności przeszła przez Sejm i w tym tygodniu zajął się nią Senat. Przedstawiciele organizacji zgłosili chęć obserwowania obrad i dostali się do Senatu na zaproszenie marszałka Bogdana Borusewicza. Z sali próbowała ich jednak usunąć Straż Senacka – na polecenie marszałka  Stanisława Karczewskiego.

Nie pojmujemy logiki tej decyzji. Jeśli władza uważa, że jej pomysły są dobre, niech je uzasadni i merytorycznie odpowie na krytykę. Najgorsze, że nie jest to jednostkowy przypadek, kiedy władza wyprasza obywateli z Parlamentu. Nie tak dawno Sejm otoczył mur z barierek, żeby odgrodzić parlamentarzystów od protestujących przed upolitycznianiem sądów. Dziś – przed krytykami upolityczniania organizacji obywatelskich. Co będzie jutro?

Komentarze

w P*Sdu. Tyle w temacie. A co da się z tym zrobić? Wiele osób chciało "demokracji"... no to ją mają w najgorszym wydaniu.

W tej dyskusji od początku Panoptykon jest na straconej pozycji. Pomiot wykarmiony przez Sorosa nie ma prawa dyskutować. Soros atakuje też bratni rząd węgierski (hm może to pisowskie uczucie do Orbana to taki erzac po utracie bliskiej osoby?). Jeżeli jesteście na garnuszku wroga atakującego podstępnie wyspę wolności i tolerancji to jesteście do zaorania.
Tia. Ciężkie czasy idą.
Życzę dożo dobrych pomysłów na przetrwanie.

@Ex - A jakieś własne myśli masz może do zaoferowania?
Bo wykazałeś się podstawową znajomością szefernakerowej ściągawki i tyle może wystarczy, żeby zaliczyć egzamin na płatnego tr... influensjera opinii. Niemniej, jeżeli próbujesz przekonywać jakichś myślących ludzi, a nie tylko odwalać opłaconą wierszówkę, to wypadałoby jednak wykazać się czymś trochę więcej :)

@Freja - na początek drobne wyjaśnienie. Za nie długo będę miał 6 z przodu i nie rajcują mnie różne celebryckie wymysły. Wiem, że teraz trendy wytycza dla ograniczonych (barierkami) tłumów jeden człowiek. Nie podążaj jego drogą, nie używaj słów i zwrotów skomplikowanych ("influensjera opinii"). Nie bój się używać prostych terminów. "Płatny trol" jest bardziej czytelny :).
Co do meritum podtrzymuję to co napisałem wcześniej bynajmniej nie pod wpływem jakiego szeferfakera.
Oceniam sytuację realnie. Panoptykon był finasowany przez Sorosa co można stwierdzić w oparciu o sprawozdania finansowe ( nie wiem jak jest obecnie bo nie chciało mi się szukać i czytać). Jest to równie dobry argument dla władzy, jak dziadek z wermachtu.
Wiele poglądów prezentowanych na stronach Panoptykonu irytuje mnie. Jednak gdyby nie lektura zamieszczanych tu tekstów nie miałbym świadomości o różnych problemach związanych z tworzonymi aktami prawnymi. Nie uważam, że uświadamianie potencjalnych zagrożeń i dążenie do szerszej dyskusji na ten temat to dobry powód aby Fundacja miała zniknąć z przestrzeni publicznej - a władza do tego będzie dążyła.
Zgodnie z życzeniem jest "więcej" czy bardziej zrozumiale nie wiem.

Cóż, finansowanie Panoptykonu przez Sorosa jest faktem i rządzący mogą to wykorzystać bardzo agresywnie.
Są takie sprawy, gdzie nie zgadzam się z Panoptykonem, ale uważam większość podejmowanych przezeń działań za słuszne.
Szkoda, że w PiSie nie ma takich jak ja - nielubiących zarówno Sorosa, jak i gwałcenia naszej wolności...

Dzień dobry Państwu. Finansowanie Panoptykonu jest przedmiotem naszych sprawozdań: otrzymujemy granty instytucjonalne od Fundacji Open Society oraz Fundacji im. Stefana Batorego, dwóch podmiotów, które założył George Soros. I bardzo jesteśmy z tego powodu szczęśliwi, bo dzięki tym grantom Panoptykon ruszył. Dzięki nim mogliśmy zająć się problematyką nadzoru, która w Polsce, przed Panoptykonem, była kompletnie nieznana. Obecnie rządzącym kilka lat temi nie przeszkadzało, że finansują nas Batory i OSF. Zapraszali nas na swoje konferencje prasowe i popierali nasze postulaty. Dzisiaj, kiedy 1/6 naszego budżetu pochodzi z kieszeni Polek i Polaków, którzy wspierają nas 1% i darowiznami, a spora część z grantów od instytucji innych niż Batory i OSF, wskazywanie naszych źródeł finansowania jako argumentu przeciwko naszej działalności, jest po prostu śmieszne i świadczy tylko o tym, że krytycy nie mają argumentów merytorycznych, żeby się z nami spierać. Albo mają, tylko nie chce im się po nie sięgać, bo wolą uderzać w miękkie podbrzusze. I na koniec apel: wspierajcie nas darowiznami. Każdy darczyńca i każda darowizna to dla nas kolejny argument, że nasze postulaty wspierają Polki i Polacy. Najlepszy, jaki możemy mieć, w "rozmowie" z władzą.

"Obecnie rządzącym kilka lat temi nie przeszkadzało, że finansują nas Batory i OSF. Zapraszali nas na swoje konferencje prasowe i popierali nasze postulaty"

To bardzo ciekawe, co Pani pisze!
Czy może Pani to rozwinąć? Tzn. kiedy i gdzie politycy PiS zapraszali ludzi z Panoptykonu? Gdzie i kiedy poparli Wasze postulaty? Jakie to były postulaty?

"wskazywanie naszych źródeł finansowania jako argumentu przeciwko naszej działalności, jest po prostu śmieszne i świadczy tylko o tym, że krytycy nie mają argumentów merytorycznych, żeby się z nami spierać. Albo mają, tylko nie chce im się po nie sięgać, bo wolą uderzać w miękkie podbrzusze"

Pełna zgoda - nie wolno dyskredytować czyichś poglądów tylko dlatego, że są wspierane przez osobę (tu: G. Sorosa), z którą się nie zgadzamy w innych sprawach i którą krytykujemy. Niektórzy politycy PiS tak się zachowują, niestety.

Dodaj komentarz