Karty miejskie w pytaniach i odpowiedziach

Artykuł

Czym są karty miejskie?

Karty miejskie są to plastikowe elektroniczne karty zbliżeniowe (fizycznie przypominające karty płatnicze), które służą jako nośniki biletów komunikacji miejskiej oraz umożliwiają korzystanie z innych usług. Są nazywane w różny sposób, np. Urbancard - we Wrocławiu, Migawka - w Łodzi, KomKarta - w Poznaniu, Śląska Karta Usług Publicznych - w aglomeracji śląskiej, Warszawska Karta Miejska - w Warszawie.

Czym różną się nowe, spersonalizowane karty miejskie od dotychczasowych biletów imiennych?

W przypadku tradycyjnych biletów okresowych ich imienność ograniczała się do nośnika. Danych pasażerów nie gromadzono w bazach, a dla potrzeb identyfikacji wystarczyło ręczne wpisanie na karcie imienia i nazwiska oraz numeru dokumentu tożsamości bądź nadrukowanie tych danych.

Kluczowa zmiana w przypadku nowych, spersonalizowanych kart miejskich polega na tym, że w oparciu o informacje podawane przez pasażerów składających wnioski o ich wydanie, tworzone są bazy danych, w których zapisywana może być również historia używania karty, łącznie z informacjami umożliwiającymi ustalenie tras podróży poszczególnych osób. Zbieranie i integrację danych w systemie umożliwiają pamięć i mikroprocesor, w które wyposażone są nowe, spersonalizowane karty miejskie.

Kolejna ważna różnica polega na tym, że nowe karty miejskie nie są wykorzystywane tylko w celu kodowania biletów komunikacji miejskiej, ale łączą w sobie wiele nowych funkcjonalności.

Jakie usługi mogą być łączone w ramach karty miejskiej?

Karty miejskie zaczynają one spełniać coraz więcej różnorodnych funkcji. W zależności od miasta, mogą służyć jako:

  • karta płatnicza,
  • karta zniżkowa,
  • bilet do zoo,
  • bilet na basen,
  • karta biblioteczna,
  • elektroniczna portmonetka,
  • karta kibica,
  • karta parkingowa,
  • bilet do muzeum.

Lista dostępnych usług powoli się wydłuża. Ostatnio kontrowersje wzbudził plan wprowadzenia kart do wrocławskich szkół. Od września mają one umożliwiać dostęp m.in. do bibliotek, platformy edukacyjnej i elektronicznego dziennika. Wielu rodzicom uczniów nie podoba się propozycja ratusza. Jak donoszą media, obawiają się oni, że dane ich dzieci będą trafiały do baz danych, nad którymi nie będzie żadnej kontroli. Dochodzą do nas również sygnały, że nauczyciele są obligowani do wyrabiania kart miejskich po to, by móc korzystać ze szkolnych e-dzienników.

Jakie informacje są konieczne do wyrobienia karty miejskiej?

Uzyskanie spersonalizowanej karty wiąże się z koniecznością podania swoich danych osobowych, takich jak:

  • zdjęcie (wizerunek),
  • imię i nazwisko,
  • nr PESEL,
  • adres zameldowania,
  • adres e-mail.

Zakres może oczywiście różnić się w zależności od miasta. Jednak najbardziej interesujące jest to, jakie dane są zbierane w trakcie używania karty i łączone z danymi identyfikującymi użytkownika. Do końca nie wiadomo, jak wykorzystuje się te informacje oraz czy i w jakim czasie są one usuwane z baz danych.

Jakie zagrożenia mogą się wiązać z takim integrowaniem danych i usług?

Integracja danych i usług powoduje, że w jednym miejscu gromadzony jest szeroki zakres informacji na temat użytkowników kart miejskich, ich zwyczajów, upodobań, wydatków. Integracja danych daje możliwość wykreowania szczegółowych profilów mieszkańców, co stwarza nowe wyzwania z punktu widzenia ochrony prywatności.

Ponieważ takie informacje są łakomym kąskiem dla wielu podmiotów, istnieje możliwość wycieku danych bądź wykorzystania ich niezgodnie z przeznaczeniem. Taki przypadek miał miejsce we Wrocławiu w 2010 roku. Użytkownicy systemu UrbanCard otrzymali przed wyborami samorządowymi maile zachęcające do głosowania na jednego z kandydatów. Winnym okazał się wówczas asystent prezydenta miasta.

Dlaczego Fundacja Panoptykon protestowała przeciwko obowiązkowej personalizacji kart miejskich w Warszawie?

Uważamy, że do korzystania z komunikacji miejskiej nie jest konieczne zbieranie danych osobowych. Tymczasem pasażerowie są w praktyce zmuszeni do ich podawania (w tym numeru PESEL), ponieważ dla biletów imiennych, które są kodowane tylko na kartach spersonalizowanych, nie ma żadnej konkurencyjnej cenowo alternatywy. Co więcej, pasażerowie nie są dostatecznie informowani o tym, na czym polega personalizacja i jakie informacje na ich temat są przetwarzane w systemie.

Problemem obowiązkowej personalizacji warszawskich kart miejskich zajmowaliśmy się przez wiele miesięcy. Występowaliśmy w tej sprawie do władz miasta, GIODO, UOKiK-u, Rzecznika Praw Obywatelskich. Dzięki decyzji GIODO zablokowano część najbardziej ingerujących w prywatność pasażerów rozwiązań, przede wszystkich zakazano gromadzenia danych geolokalizacyjnych. Jednak nie wszystkie problemy zostały rozwiązane, dlatego zabieraliśmy w Radzie Miasta o zmianę przyjętych rozwiązań. Niestety bezskutecznie.

Czy w innych miastach wprowadzenie kart miejskich również wywołało kontrowersje?

Tak, choć nie wszędzie były one równie intensywne. W ostatnim czasie przeciwko kontrowersyjnym rozwiązaniom związanym z personalizacją kart miejskich protestują mieszkańcy Białegostoku. Obowiązek, któremu się sprzeciwiają polega na konieczności rejestrowania każdego przejazdu komunikacją miejską, czyli kasowania karty przy każdym wejściu do pojazdu. Prowadzi to do zbierania w systemie informacji o tym, gdzie i kiedy dany pasażer wsiada do autobusu, a tym samym, gdzie w danym momencie przebywał. Białostoczanie zebrali ponad sześć tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem uchwały, która miała znieść obowiązek każdorazowego rejestrowania spersonalizowanej karty podczas korzystania z komunikacji miejskiej. Niestety inicjatywa nie zyskała poparcia władz miasta.

O czym trzeba pamiętać przy wprowadzeniu kart miejskich?

Po pierwsze, w bazach danych związanych z kartami miejskimi powinny być przechowywane tylko te informacje, które są absolutnie niezbędne i tylko tak długo, jak jest to rzeczywiście konieczne.

Po drugie, mieszkańcy muszą mieć możliwość wyboru, czy chcą korzystać ze spersonalizowanych kart miejkich. Nie powinni być do tego zmuszani poprzez likwidację biletów na okaziciela, presję cenową (np. nieproporcjonalnie droższe bilety w wersji niespersonalizowanej) czy ograniczenie dostępu do usług (np. utrudnienie bądź uniemożliwianie korzystania z bibliotek).

Po trzecie, mieszkańcy, którzy zdecydują się korzystać z karty miejskiej powinni mieć zagwarantowane prawo do pełnej informacji o celach i zakresie przetwarzania ich danych.

Dodaj komentarz