Co kryje karta miejska - czyli zagrożenia związane z personalizacją

Artykuł

Bilety kodowane na elektronicznych kartach powoli stają się nieodłącznym elementem nowoczesnego systemu komunikacji miejskiej. Jednak czy zastanawiamy się, jaki mają wpływ na naszą prywatność?

Do korzystania z komunikacji miejskiej nie wystarcza już kupiona w kiosku anonimowa karta, na którą ręcznie wpisywało się imię i nazwisko. Przejażdżka autobusem z biletem miesięcznym coraz częściej wiąże się z koniecznością udostępnienia swojego zdjęcia i innych danych osobowych. Później, dzięki otrzymanej elektronicznej karcie, można już poruszać się po mieście, płacić za zakupy, bilet na basen, wstęp do muzeum... Funkcjonalność kart miejskich jest stopniowo rozszerzana. I choć na pierwszy rzut oka może się to wydawać ogromnym ułatwieniem, warto przez chwilę pomyśleć o tym, co kryje się za takimi rozwiązaniami.

Z różnych miast docierają do nas kolejne przykłady absurdów. We Wrocławiu postanowiono wprowadzić karty miejskie do szkół - przez co ich posiadanie stało się warunkiem korzystania z elektronicznego dziennika, e-biblioteki i platformy edukacyjnej. Władze Białegostoku „uszczęśliwiły” mieszkańców przepisem wymagającym kasowania karty przy każdym wejściu do autobusu. Tczew poszedł natomiast o krok dalej - i wymaga przyłożenia karty do czytnika także przy wyjściu z pojazdu. 

Informacje na temat pasażerów zawarte we wnioskach o wydanie spersonalizowanej karty miejskiej stanowią podstawę do stworzenia bazy danych, do której może trafiać również historia używania karty, łącznie z informacjami umożliwiającymi ustalenie tras podróży poszczególnych osób. Dodając do tego dane związane z korzystaniem z innych funkcji karty miejskiej, otrzymujemy kompleksowy pakiet różnorodnych informacji. Czy naprawdę jest to konieczne? 

Fundacja PANOPTYKON 3 lata temu protestowała przeciwko obowiązkowej personalizacji Warszawskiej Karty Miejskiej. Nie chcieliśmy, by pasażerowie płacili za bilety swoimi danymi osobowymi, bo nie ma takiej potrzeby. Niestety obowiązkowej personalizacji kart miejskich w Warszawie nie udało się zatrzymać, ale dzięki decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych zablokowano najbardziej krytykowane praktyki dotyczące zbierania informacji o trasach poruszania się mieszkańców. Problemem gromadzania danych osobowych pasażarów komunikacji miejskiej GIODO zajmuje się od kilku lat. W marcu br. wystąpił on do ministra transportu o zmianę Prawa przewozowego, które stanowi podstawę dla takich praktyk.

Takie jak w Warszawie i jeszcze bardziej niepokojące rozwiązania dotyczące kart miejskich pojawiają się niestety w coraz większej liczbie miast, dlatego gorąco zachęcamy do przyjrzenia się im bliżej - może nagłośnienie problemów i zagrożeń pozwoli choć trochę powstrzymać falę absurdów? Bardzo na to liczymy!

Zapraszamy do dzielenia się z nami informacjami na temat kontrowersji związanych z kartami miejskimi w innych częściach kraju i pisania w tej sprawie na adres: fundacja@panoptykon.org.

Polecamy również:

Karty miejskie w pytaniach i odpowiedziach

Nasze poprzednie publikacje dotyczące kart miejskich

Dodaj komentarz