Parlament Europejski (znów) piętnuje masową inwigilację

Artykuł
Obrazek do tekstu - zadowolona para otoczona czarnymi postaciami

Parlament Europejski nie odpuszcza tematu masowej inwigilacji. Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) przyjęła projekt kolejnej rezolucji w tej sprawie. W związku z tym, że unijne instytucje i państwa członkowskie mniej lub bardziej zlekceważyły poprzednie rekomendacje Parlamentu, LIBE krytykuje ich bierność i po raz kolejny wzywa do wzmocnienia standardów ochrony praw obywateli w kontekście działania służb.

W marcu 2014 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której potępił masową inwigilację stosowaną przez amerykańskie służby. Wezwał w niej również inne instytucje unijne i krajowe do podjęcia konkretnych działań na rzecz ochrony praw obywateli UE. Europosłowie zobowiązali się, że Parlament będzie stać na straży implementacji jej postanowień i będzie kontynuował swoje dochodzenie.

Parlament jako jedna z niewielu instytucji w Unii Europejskiej i państwach członkowskich poważnie potraktował swoje zobowiązania: w ramach Komisji LIBE kontynuował badanie sprawy i prowadził dyskusje nad najlepszym modelem kontroli nad służbami korzystającymi z nowoczesnych technologii. Podsumował także wydarzenia i zmiany wprowadzone od czasu przyjęcia rezolucji. Na tej podstawie stwierdził, że prawa cyfrowe obywateli UE dalej są zagrożone, także przez nowe inicjatywy nadzorcze w państwach członkowskich: np. we Francji, Wielkiej Brytanii i Holandii. Dlatego też europosłowie w oficjalny sposób dają wyraz swojemu niezadowoleniu z bierności innych unijnych instytucji, w szczególności Komisji Europejskiej. PE wyraźnie sugeruje, że jeśli Komisja nie zacznie działać – choćby nie odniesie się w zadowalający sposób do skierowanych do niej rekomendacji do końca 2015 r., powinna liczyć się z konsekwencjami. Parlament może np. ograniczyć dostępne KE środki budżetowe.

Choć cieszymy się, że Komisja LIBE kontynuuje swoje dochodzenie, to przyjęty projekt rezolucji w wielu miejscach wymaga wzmocnienia. Razem z European Digital Rigths (EDRi) rekomendowaliśmy europosłom przyjęcie odpowiednich poprawek. Część z nich udało się przegłosować, jednak za największą porażkę uznajemy odrzucenie fragmentu wzywającego KE do wszczęcia postępowań wobec państw, w których obowiązują przepisy dotyczące zbierania i udostępniania danych telekomunikacyjnych sprzeczne z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE unieważniającym tzw. dyrektywę retencyjną. To, co udało się przyjąć, to apel do Komisji, by przygotowała dla państw wytyczne odnośnie do tego, w jaki sposób powinny dostosować krajowe przepisy do wymogów wyroku. A jeśli przypomnimy sobie, jak mało zrobiła Komisja, by działać zgodnie z wcześniejszymi rekomendacjami PE, to i po tej sprawie nie powinniśmy się wiele spodziewać.

Głosowanie w Komisji LIBE było stosunkowo wyrównane. 28 europosłów poparło przyjęcie rezolucji, 20 się sprzeciwiło, a 3 było nieobecnych. Niestety, nie dysponujemy informacjami o tym, jak głosowali w tej sprawie polscy europosłowie zasiadający w Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Za dwa tygodnie projekt trafi na posiedzenie plenarne Parlamentu Europejskiego i wtedy przekonamy się, dla kogo prawa cyfrowe obywateli naprawdę mają znaczenie.

Anna Walkowiak

Komentarze

Jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby Eurokołchoz rzeczywiście był przeciwko szpiegowaniu swoich poddanych. Brak inwigilacji mógłby przecież doprowadzić do rozpadu tego chorego systemu.

Dodaj komentarz