PNR: trzy poprawki na otarcie łez

Artykuł

Wykreślenie kontrowersyjnych „uwag ogólnych”, ograniczenie arbitralności służb i zwiększona kontrola nad ujawnianiem danych starszych niż 6 miesięcy – nowa wersja projektu ustawy o PNR uwzględnia kilka zmian, o które apelowaliśmy pod koniec listopada w opinii do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Przypomnijmy: unijna dyrektywa PNR – która musi zostać wdrożona do 25 maja – nakłada na linie lotnicze obowiązek przekazywania do specjalnie utworzonej jednostki Straży Granicznej danych PNR wszystkich pasażerów, tj. wszystkich informacji zbieranych przez linie na potrzeby realizacji lotu. Informacje te mogą następnie trafić do polskich służb, a także do służb innych państw. Dyrektywa budzi wiele wątpliwości związanych z prawami podstawowymi, szczególnie prawem do prywatności, o czym wielokrotnie informowaliśmy na naszej stronie – zwłaszcza w kontekście lipcowego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zbieżnych z dyrektywą postanowień umowy o przekazywaniu danych PNR pomiędzy Unią a Kanadą.

Polski rząd, nawet gdyby chciał, nie może niestety tak po prostu zbojkotować dyrektywy – niewdrożenie jej na czas będzie naruszeniem prawa Unii. Co jednak istotne – symboliczny sznur nie wiąże rąk pracującego nad projektem ustawy Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji aż tak ciasno, aby nie miał on jakiegokolwiek pola manewru. Polska ustawa mogła np. ograniczyć się wyłącznie do lotów pozaunijnych, jak i wprowadzić lepsze gwarancje dla praw pasażerów – w pierwotnym projekcie ustawy tak się jednak nie stało. Niewymagane dyrektywą ograniczenie praw pasażerów mocno krytykowaliśmy w naszej opinii przesłanej do Ministerstwa.

W ostatnich dniach pojawiła się nowa wersja ustawy. Zanotowaliśmy trzy pozytywne zmiany, które odpowiadają kilku przedstawionym przez nas postulatom:

  • Organy prowadzące czynności operacyjno-rozpoznawcze nie będą już mogły samodzielnie wyrazić zgody na ujawnienie zdepersonalizowanych danych. Odtąd w każdym przypadku wymagana będzie zgoda prokuratora. Dlaczego to ważna zmiana? Po upływie 6 miesięcy od przekazania danych PNR będą one depersonalizowane, czyli ukryte zostaną wszelkie informacje, które mogą prowadzić do zidentyfikowania konkretnej osoby. Ten proces może być jednak odwracany na potrzeby konkretnych postępowań. Ryzyko całkowicie niekontrolowanego sięgania po dane przez służby było bardzo poważne w sytuacji, gdy same oceniały one, czy spełnione są warunki ujawnienia danych, będąc niejako sędzią we własnej sprawie. Wprowadzona w nowej wersji projektu konieczność uzyskania przez służby zgody prokuratora na „odkrycie” danych zdecydowanie zmniejsza to ryzyko.
  • Kolejna poprawka, która ogranicza arbitralność służb, wzmacniając prawa pasażerów, to wprowadzenie precyzyjnych wymogów dla wniosku, na podstawie którego służby będą ubiegały się o dane pasażerów u Krajowej Jednostki ds. Informacji o Pasażerach (JIP). Wniosek ma zawierać m.in. oznaczenie sprawy, określenie, jakiego przestępstwa sprawa dotyczy, uzasadnienie niezbędności pozyskania danych oraz dane osoby, o której informacje mają zostać przekazane. Taki wniosek będzie następnie podlegał ocenie JIP, która będzie mogła odmówić przekazania danych, jeśli uzna, że nie jest to konieczne dla sprawy.
  •  Ostatnia pozytywna zmiana w projekcie dotyczy samego zakresu przekazywanych danych. Obok takich informacji jak numer rezerwacji i trasa podróży, miejsce na pokładzie czy numer paszportu w katalogu przekazywanych danych znalazła się potwornie nieprecyzyjna kategoria „uwagi ogólne”. Czy pod tym sformułowaniem może przykładowo kryć się informacja o tym, że dany pasażer z powodu niepełnosprawności musiał skorzystać z pomocy przy wejściu na pokład, albo to, że miał specjalne preferencje żywieniowe, np. związane ze swoim wyznaniem? Wydaje się, że tak. Na szczęście Ministerstwo wykreśliło z projektu te dwa pozornie niewinne słowa.

Mimo że cieszymy się z tych poprawek, to podstawowe założenia projektu się nie zmieniły – nadal szczegółowe informacje o podróżach ponad 30 mln pasażerów polskich lotnisk, zapewne w przytłaczającej większości niepodejrzanych o jakiekolwiek przestępstwa, przez 5 lat będą przechowywane przez Straż Graniczną. Czy to na pewno niewielki koszt w porównaniu z zapewnieniami, że dyrektywa PNR realnie przyczyni się do zwalczania terroryzmu i innej poważnej przestępczości? Naszym zdaniem odpowiedź na to pytanie brzmi „nie”. O statystykach spraw rozwiązanych dzięki tej ustawie i tak się pewnie – ze względu na umacniającą się w kraju kulturę tajności – nie dowiemy.

Karolina Iwańska

Wspieraj naszą walkę z nieuzasadnionym ograniczaniem prywatności! Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon lub przekaż nam 1% swojego podatku

Komentarze

1. Czy jest jeszcze jakaś szansa by wykreślić zbieranie danych o lotach wewnątrzwspólnotowych?
To jest przerażające, że 80% Polaków będzie śledzonych gdzie latają na wakacje, do pracy czy odwiedzić przyjaciół za granicą...
2. Czy jest szansa na zaskarżenie tej dyrektywy do Trybunału Konstytucyjnego? Do TSUE? Moim zdaniem ma spore szanse skończyć w śmietniku jak dyrektywa o retencji danych telekomunikacyjnych.
3. Jak wygląda sytuacja w innych państwach Unii? Też będą zbierać dane o lotach wewnątrz UE?
4. Czy lot z kraju UE do kraju EFTA to lot wewnętrzny czy zewnętrzny?

@Józef:

1, 3. Szansa zawsze jest, ale obawiamy się, że wola polityczna jest niewielka - mimo że dyrektywa nie zobowiązuje wprost do objęcia swoim zakresem także lotów wewnątrzunijnych, to państwa członkowskie (w tym Polska) wspólnie umówiły się, że rozszerzą działanie dyrektywy. Jes to porozumienie czysto polityczne i dyplomatyczne, ale polski rząd najwyraźniej nie chce się z niego wyłamać. Więc odpowiadając na Twoje pytanie nr 3 - tak, inne państwa też będą gromadziły informacje o wszystkich lotach.

2. TK wydał w 2011 r. przełomowy wyrok, w którym uznał akt prawa wtórnego Unii za niezgodny z Konstytucją i wyłączył jego stosowanie w Polsce w tym zakresie, ale nie ma co do tego pełnej zgodności, zwłaszcza, że TSUE forsuje zasadę pierwszeństwa prawa unijnego. Jeśli chodzi o TSUE, to w tym momencie dyrektywa mogłaby zostać unieważniona tylko w ramach postępowania prejudycjalnego - jeśli sąd krajowy w jakieś konkrentej sprawie związanej z dyrektywą wystąpi z inicjatywą takiego pytania prejudycjalnego. Termin na wniesienie bezpośredniej skargi już minął (wynosi 2 miesiące od ogłoszenia aktu, a dyrektywa została przyjęta w 2016 r.).

4. Zgodnie z dyrektywą - zewnętrzny, ale być może dyrektywa została włączona do porozumienia zawartego z krajami EFTA - niestety nie możemy tego na szybko sprawdzić. 

> mimo że dyrektywa nie zobowiązuje wprost do objęcia swoim zakresem także lotów wewnątrzunijnych,
> to państwa członkowskie (w tym Polska) wspólnie umówiły się, że rozszerzą działanie dyrektywy.
> Jes to porozumienie czysto polityczne i dyplomatyczne, ale polski rząd najwyraźniej nie chce się z niego wyłamać.
> Więc odpowiadając na Twoje pytanie nr 3 - tak, inne państwa też będą gromadziły informacje o wszystkich lotach.

Czy to nieformalne porozumienie dotyczy wszystkich 28 państw? Czy są jakieś dokumenty albo chociaż doniesienia ze spotkań na szczeblu unijnym potwierdzające jednogłośność?

"Czyli morał prosty: nie latać."

A jak polski rząd wprowadzi kamery z rozpoznawaniem twarzy takie jak w Chinach i zainstaluje milion takich kamer w całej Polsce (oczywiście wszystko będzie pod hasłem "dla bezpieczeństwa Polaków") to powiesz, że nie należy z domu wychodzić?
Z inwigilacją trzeba walczyć w zarodku, tak aby można było bez obawy totalnej kontroli wyjść na ulicę. Poza tym inwigilacja najbardziej uderza w ludzi prostych, biednych, ciężko pracujących od rana do wieczora, nie śledzących bieżących wydarzeń z braku czasu, którzy myślą, że "nie mam nic do ukrycia, to nie muszę się bać" i nie zdają sobie sprawy, jakie piekło szykują nam rządzący. Ci, co są cwani i bogaci, mają pieniądze by wyprowadzić się do leśnej głuszy. Inni nie.

Dodaj komentarz