Uwaga, złodziej!

Artykuł

Czy to ostrzeżenie przed złodziejem? Nie. To wywieszka w witrynie sklepu spożywczego opatrzona wydrukami kadrów ze sklepowego monitoringu. Dwa zdjęcia, dwa słowa, trzy wykrzykniki, a tematów do rozważań bez liku: technologia wyprzedzająca wymiar sprawiedliwości, złodzieje grasujący w dzielnicach apartamentowców, walka o klienta i walka z klientem, a na koniec – prawa człowieka.

Nikt nie zaprzeczy, że kradzieże powodują straty i są poważnym zmartwieniem właścicieli sklepów, którzy szukają różnych sposobów, żeby z nimi walczyć. Jedni stawiają bramki u wejścia i wszystkie towary zabezpieczają magnetycznie, co cenniejsze chowając w szklanych gablotach; inni zatrudniają ochronę, która czujnie przygląda się klientom. Monitoring wizyjny jest już w polskich sklepach zjawiskiem powszechnym – i budzi swoją obecnością szereg wątpliwości prawnych, etycznych i zwyczajnie ludzkich.

Kadry z monitoringu sklepowego

Temat 1. Technologia skraca drogę do sprawiedliwości

Jak się okazuje, dzięki zaopatrzeniu przedsiębiorstwa w kilka sprytnych urządzeń można dokonać pewnych oszczędności. Kamera monitoringu i kolorowa drukarka, przy niewielkiej pomocy kierownictwa sklepu, zastąpiły policję, prokuraturę i sąd – umożliwiają schwytanie podejrzanych w kilka godzin i niewielkim kosztem. Dostarczają dowodów, osądzają i skazują ich na publiczne potępienie, oszczędzając państwu wydatku trudnej do oszacowania kwoty z kieszeni podatnika. Czy w ten sposób uda się rzeczywiście odstraszyć potencjalnych złodziei? Czy zwrócą się pieniądze zainwestowane w monitoring i wydawane co miesiąc na jego utrzymanie? Być może uda się zniechęcić złodzieja, który planował wynieść ze sklepu skrzynkę (lub dwie) trufli, ale można też oskarżyć osobę niewinną albo chorą.

Temat 2. Kamera kamerę rodzi

Pewien sklep na warszawskiej Ochocie, który zainspirował ten tekst, działa na tyle krótko, że nie wszyscy mieszkańcy zdążyli to zauważyć. Do pachnącego nowością wnętrza wciąż zaprasza wielki szyld „Już otwarte!”. Tymczasem w niecały miesiąc udało się złapać na domniemanym gorącym uczynku dwóch złodziei (wydrukowane kadry przedstawiają wyraźnie dwie różne osoby). Jakie wnioski z tej sytuacji wyciągnie zarządca osiedla, w którego galerii użytkowej mieści się wspomniany sklep? Może uznać, że skoro złodziej był w sklepie, to nie do końca bezpieczni są też mieszkańcy, i okamerować nie tylko wejścia i garaż (co jest standardem w nowoczesnym budownictwie), ale też windy, schody, korytarze, wewnętrzny plac zabaw i wybieg dla psów. I to wszystko mimo braku dowodów na spektakularną skuteczność monitoringu w zwalczaniu drobnej przestępczości

Temat 3. Kliencie, pilnuj portfela!

Ostrzeżenia „Uwaga, zły pies!”, „Uwaga, urządzenie elektryczne” czy „Uwaga, szkło!” działają odstraszająco na tych, którzy mieli zamiar wejść na cudzą posesję, wsadzić palec w otwór urządzenia elektrycznego lub niedelikatnie obejść się z paczką zawierającą kruche naczynia. Wywieszka o treści „Uwaga, złodziej!” w witrynie sklepu powinna – analogicznie – odstraszyć wszystkich potencjalnych klientów od robienia w nim zakupów: wszak grasuje tam złodziej, który może ukraść im portfel lub iPhone’a.

Temat 4. Refleksja nad prawami człowieka

Obsługa sklepu, który zainspirował ten tekst, twierdzi, że wywieszanie na publiczne potępienie zdjęć osób podejrzewanych o dokonanie kradzieży na podstawie zapisu z monitoringu nie jest niezgodne z prawem. Prawo do rzetelnego procesu sądowego, domniemanie niewinności, ochrona wizerunku – to tylko kilka podstawowych praw, które przysługują każdemu, a które w zestawieniu z możliwościami technicznymi prostego sklepowego monitoringu najwyraźniej przestają obowiązywać.

W 2013 r. zmieniły się przepisy. Wysokość kwoty, poniżej której kradzież uznawana jest za wykroczenie, została związana z wysokością płacy minimalnej (stanowi 25% jej wartości, czyli od 2015 r. – 437,50 zł). Właściciele sklepów natychmiast podnieśli alarm, że wzrosną ich straty spowodowane przez złodziei z kalkulatorami. Jest to realne zagrożenie i trudno z nim dyskutować. Jednak niektóre rozwiązania nie przystają do skali problemu, który mają rozwiązywać. Warto zastanowić się nad tym, czy złodzieje nie są po prostu elementem ryzyka biznesowego w sprzedaży – takim jak klienci tłukący kieliszki w restauracjach – i uświadomić sobie, że chociaż należy z nimi walczyć, to nie wszystkie sposoby są dopuszczalne.

Anna Obem

Współpraca: Małgorzata Szumańska

Polecamy:

Życie wśród kamer. Przewodnik

Dodaj komentarz