Aplikacja „Kwarantanna domowa” – obowiązkowe nie oznacza skuteczne

Artykuł

Państwo od lat nie potrafi przenieść części swoich działań na platformy online. Wymaga jednak wysokich kompetencji cyfrowych od swoich obywateli i obywatelek: zgodnie z uchwalonymi właśnie przepisami, aplikacja „Kwarantanna domowa” ma być obowiązkowa.

Ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 przewiduje, że obywatele i obywatelki przebywający na kwarantannie będą musieli zainstalować aplikację mobilną, żeby ułatwić służbom kontrolę nad przestrzeganiem jej zasad. Z tego obowiązku mają być wyłączone tylko „osoby z dysfunkcją wzroku (niewidzące lub niedowidzące)” i „osoby, które złożyły oświadczenie, że w ogóle nie mają telefonu lub ich telefon uniemożliwia instalację tego oprogramowania”. Każdy, kto chciałby się powołać na te szczególne okoliczności, będzie musiał złożyć oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że aplikacja „Kwarantanna domowa” została wprowadzona przez Ministerstwo Cyfryzacji jako narzędzie dobrowolne i do tej pory osoby przebywające na kwarantannie nie były ani zmuszane, ani nawet namawiane do jej instalowania. W odpowiedzi na nasze pytanie o cel wprowadzenia tego narzędzia jeszcze w ubiegłym tygodniu Ministerstwo zapewniało: „Nasza aplikacja nie jest odpowiedzią na łamanie kwarantanny, ale narzędziem ułatwiającym jej odbycie”. Najwyraźniej w przeciągu kilku dni intencje władzy diametralnie się zmieniły. 

Jak działa aplikacja? Odpowiedzi na 5 najczęściej zadawanych pytań

Narzucenie obywatelom i obywatelkom podlegającym kwarantannie obowiązku instalowania aplikacji, która monitoruje ich lokalizację i zbiera dane biometryczne, uważamy za problematyczne z następujących powodów.

1. Konstytucyjny test niezbędności. Czy dobrowolna aplikacja nie wystarczy do odciążenia policji?

Zgodnie z konstytucją państwo nie może zbierać innych informacji o obywatelach niż te, które są niezbędne do realizacji jego zadań. W każdym przypadku to państwo powinno ową niezbędność zbierania danych uzasadnić. Odnosząc tę zasadę do walki z epidemią: państwo nie może zmuszać obywateli do korzystania z nadzorczej technologii i przekazywania danych osobowych, o ile nie jest to niezbędne do osiągnięcia celu – w tym przypadku doprowadzenia do tego, by jak najwięcej osób przestrzegało nałożonej na nie kwarantanny.

Czy rzeczywiście służby nie są w stanie zapewnić przestrzegania zasad kwarantanny w inny sposób niż poprzez zbieranie danych biometrycznych i danych o lokalizacji wszystkich obywateli objętych kwarantanną? Czy – w kontekście potrzeby odciążenia policji – nie wystarczy, by duża część (zapewne większość) osób objętych kwarantanną dobrowolnie zdecydowała się udostępnić swoje dane po to, by uniknąć codziennych kontaktów z funkcjonariuszami? Patrząc na dotychczasową praktykę, policja nie będzie w stanie sprawnie reagować na każdy przypadek błędnego lub brakującego raportu. Po narzuceniu aplikacji wszystkim osobom poddanym kwarantannie liczba raportowanych błędów z pewnością się zwiększy – i to nie dlatego, że ludzie masowo zaczną naruszać zasady kwarantanny, ale ze względu na problemy z jej obsłużeniem  (por. kolejny punkt). Wreszcie: ważnym argumentem przemawiającym przeciwko nałożeniu obowiązku technologicznego nadzoru na wszystkie osoby objęte kwarantanną są podawane przez policję dane (+ kolejne źródło). Wynika z nich, że tylko niewielki procent Polaków narusza zasady kwarantanny.

Jeśli celem państwa jest nakłonienie ludzi do tego, żeby przestrzegali reguł społecznej izolacji (a nie zbieranie ich danych osobowych), oraz odciążenie służb, wydaje się, że da się to osiągnąć kombinacją już istniejących środków – takich jak kampania informacyjna, wsparcie dla osób objętych kwarantanną w ich życiowych potrzebach, przesiewowe kontrole, wysokie kary finansowe za naruszenie kwarantanny i dobrowolna aplikacja, która ułatwia odbywanie kwarantanny.

W uzasadnieniu ustawy nie znaleźliśmy wyjaśnienia, dlaczego zaostrzenie jednego z tych środków (tj. narzucenie obowiązku instalowania aplikacji wszystkim objętym kwarantanną) po kilku tygodniach doświadczeń okazało się konieczne. W obliczu epidemii należy działać szybko, ale też rozważnie. W tym kontekście ograniczenie ograniczanie prywatności setek tysięcy obywateli – bo tym jest zmuszanie ich do regularnego przesyłania swoich zdjęć - uważamy za zwykłe pójście na skróty.

O ile sam pośpiech można zrozumieć w kontekście epidemii, o tyle ograniczanie prywatności setek tysięcy obywateli – bo tym jest zmuszanie ich do regularnego przesyłania swoich zdjęć – już nie.

2. Jest obowiązek, ale brakuje wsparcia dla obywateli o niskich kompetencjach cyfrowych

Aby aplikacja mogła poprawnie zadziałać obywatele i obywatelki podlegające kwarantannie muszą zadbać o aktualizowanie aplikacji, stały dostęp do sieci telekomunikacyjnej, a w końcu o to, żeby smartfon był stale pod ręką. Muszą też samodzielnie rozstrzygnąć (przecież środki dystansowania społecznego nadal obowiązują), czy ich urządzenie pozwala zainstalować aplikację, jak to zrobić, jak ustrzec się przed błędami, jak zadbać o regularne aktualizacje oprogramowania.

Wbrew temu, co założyć ustawodawca, odpowiedzi na te pytania nie zawsze są proste. Bo co to znaczy „urządzenie mobilne umożliwiające zainstalowanie oprogramowania”? Czy chodzi o teoretyczną możliwość (a więc każdy smartfon z systemem operacyjnym iOS w wersji min. 13.2 lub Android min. 6.0), czy realną możliwość instalacji na konkretnym urządzeniu, które może mieć np. zajętą pamięć? Jak ocenić sytuację kogoś, kto w ramach umowy z operatorem dostał nowy telefon (spełniający wymogi), ale nie zaczął go używać, bo jest przyzwyczajony do swojego starego modelu (niespełniającego wymogów)?

Ustawodawca najwyraźniej zakłada, że Polacy o niskich kompetencjach cyfrowych czy mieszkający poza obszarem miast – gdzie ze stabilnością sieci bywa różnie – poradzą sobie z narzuconymi obowiązkami. Zakłada również, że osoba w kwarantannie (która sama przecież może mieć oznaki choroby takie jak wysoka gorączka) będzie pilnie śledzić powiadomienia z aplikacji i reagować na każde wezwanie do przesłania zdjęcia. Jest jednak możliwy scenariusz, w którym wiele osób nie sprosta postawionym wymaganiom, co spowoduje gwałtowny wzrost liczby błędnych raportów, na które będzie musiała reagować policja.

Nietrudno odgórnie nałożyć na obywateli obowiązek stosowania narzędzi technologicznych. Znacznie ciężej zadbać o to, by mieli możliwość go przestrzegać. Starsze osoby, będące w grupach podwyższonego ryzyka, które zostały objęte obowiązkową kwarantanną, i tak są narażone na ogromny stres. Ten stres pogłębi się wraz z nowym, być może zupełnie dla nich niezrozumiałym, obowiązkiem technologicznego samonadzoru. Będą musiały samodzielnie zdecydować, czy ich telefon umożliwia zainstalowanie i obsługę aplikacji. A jeśli dojdą do wniosku, że nie – czeka je oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej.

3. Zamknięty kod – brak przejrzystości, która jest filarem zaufania obywateli do państwa

W tych trudnych okolicznościach państwo potrzebuje wsparcia i współpracy ze strony obywateli. A taką gotowość po ich stronie najlepiej budować na zaufaniu, które wzrasta dzięki przejrzystości. Nie czekając na pytania, państwo powinno wykazać, że rzeczywiście działa w naszym najlepszym interesie i niczego przed nami nie ukrywa.

W przypadku aplikacji „Kwarantanna domowa” i innych technologicznych narzędzi warunkiem społecznej kontroli jest wykorzystanie otwartego oprogramowania. Otwarty kod umożliwia kontrolę nad systemem. Dzięki temu można na bieżąco, a nie dopiero po latach stwierdzić, czy doszło do wycieku danych, jakie błędy są w aplikacji, które powodują trudności w używaniu. Można też, niskim kosztem, rozwijać aplikację po to, by lepiej zabezpieczyć jej użytkowników przed zagrożeniami związanymi z naruszeniem ich prawa do prywatności.

Tymczasem wygląda na to, że „Kwarantanna domowa” jest przepisaną na szybko aplikacją Taketask, na co dzień służącą do zarządzania sklepami (np. kontrolowania ekspozycji towaru). Jak wynika z analiz, które niezależni eksperci przeprowadzili bez dostępu do kodu źródłowego, aplikacja jest m.in. wyposażona w bibliotekę Facebooka, mimo że w praktyce nie komunikuje się z tym portalem.

Ze względu na mnożące się pytania oczekujemy, że państwo udostępni kod źródłowy aplikacji i w ten sposób oszczędzi niezależnym ekspertom dalszego zgadywania, czy jeszcze jakieś funkcje (w tym śledzące) są zaszyte w tym narzędziu.

4. Niebezpieczny precedens

Nałożenie obowiązku korzystania z aplikacji wprowadza również niebezpieczny precedens: uzależnia możliwość realizacji usług publicznych od wykorzystania konkretnego rozwiązania technologicznego. Uważamy, że w odniesieniu do osób fizycznych państwo powinno zaoferować analogowy ekwiwalent usługi publicznej. Po pierwsze, z przyczyn, które opisaliśmy powyżej, nie każdy jest w stanie korzystać z technologii. Po drugie, obywatele i obywatelki po prostu powinni mieć wybór, jak są gotowi kontaktować się z administracją (czy przy użyciu technologii, czy analogowo).

Art. 32 konstytucji przesądza, że państwo musi stać na straży gwarancji równego traktowania, również w zakresie dostępu do usług i nakładania obowiązków. W wypadku technologii cyfrowych brak równości wynika z przyczyn obiektywnych. Ludzie mają różne kompetencje, różne obiektywne możliwości (np. zasięg sieci) oraz różne nastawienie do korzystania z technologii w kontakcie z władzą publiczną. Stąd w całej administracji nie istnieją – w przypadku osób fizycznych – procedury, które przewidują obowiązek stosowania wyłącznie narzędzi technologicznych.;

Ogromne znaczenie ma fakt, że osobom, które nie zdecydują się na używanie aplikacji, może grozić odpowiedzialność karna. W związku z problemami z instalacją ktoś może błędnie uznać, że jego telefon nie spełnia wymagań sprzętowych, i złożyć oświadczenie o nieposiadaniu sprzętu kompatybilnego z aplikacją. Wobec takiej konstrukcji przepisów i ryzyka tego, że niektóre osoby mogą nie być w stanie wypełnić narzuconego im obowiązku, jest to sankcja zdecydowanie zbyt surowa, która potencjalnie godzi w prawa osób już wykluczonych.

Czego oczekujemy

  1. Aplikacja powinna być dobrowolna. Wzywamy więc do usunięcia przepisu nakładającego obowiązek jej instalowania. Zamiast tego władze powinny wytłumaczyć, jakie korzyści – zarówno całemu społeczeństwu, jak i jednostce – daje dobrze zaprojektowana i wprowadzona aplikacja.
  2. Aplikacja powinna zostać udostępniona z otwartym kodem. Pomoże to w ocenie jej bezpieczeństwa dla użytkowników i ustrzeże przed ukrywaniem problemów związanych z ochroną danych.
  3. Władze powinny wzmocnić kampanię informacyjną dotyczącą zasad i warunków przebywania na kwarantannie oraz zapewnić objętym nią obywatelom i obywatelkom odpowiednie wsparcie (np. pomoc w zrobieniu zakupów i wyprowadzeniu psa, opiekę nad małoletnimi).
  4. Aby zapewnić możliwie najwyższy poziom ochrony danych osobowych przetwarzanych w aplikacji ich administrator (Minister Cyfryzacji), a w szczególności wyznaczony przez niego Inspektor Ochrony Danych powinien ściśle współpracować z Urzędem Ochrony Danych Osobowych, m.in. w zakresie przygotowania i prowadzenia obowiązkowej w tym wypadku analizy oceny skutków dla ochrony danych osobowych.
  5. Władze powinny wzmocnić działania wspierające osoby, które dobrowolnie chcą zainstalować i używać aplikację. Dotychczasowa propozycja (pomoc w formie infolinii) może być niewystarczająca szczególnie dla osób, które mają w domu tylko jedno urządzenie mobilne, na którym będą miały jednocześnie instalować aplikację i odbywać rozmowę telefoniczną.

Fundacja Panoptykon i Fundacja ePaństwo

Polecamy również:

Wesprzyj nas w walce o wolność! Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon i przekaż 1% podatku (KRS: 0000327613).

Komentarze

Jak rozumiem, aplikacja przesyła dane korzystając z pakietu internetowego, kto płaci za użycie tych danych, bo jak rozumiem, nie obywatel? Jak są rozróżniane dane z tej aplikacji, a dane z innych aplikacji? Tego nie ma w informacjach na stronach rządowych.

Nie zainstalowalam i nie zainstaluje aplikajci, od 7 dni odbywam kwarantanne, nie wychodze z domu. Nikt mi nie bedzie dyktowal co mam instalowac na moim telefonie!

Brawo Teresa też jestem tego zdania. Tym bardziej że informacje o obowiązku jej instalacji dostalem 4 dni przed końcem odbywania "aresztu domowego". Po 8 latach za granicą mam wrażenie że przyjechalem do Korei lub Chin, gdzie wiadomo panuje władza totalitarna. Polacy obudźmy sie!

A ja zainstalowałem tą aplikację na telefonie teraz, kiedy jestem objęty kwarantanną. Wiem też w jaki sposób zasymulować inną lokalizację niż moją obecną więc gdybym chciał, mógłbym oszukać aplikację. Tylko po co? Żeby sobie jaja z nich zrobić? Swoją drogą ciekawe co by się wydarzyło, gdybym za każdym razem, gdy robię zdjęcie, zmieniał lokalizację na przykład na Australię, USA, Chiny.... Pewnie by doszli do wniosku że mam bardzo szybki samolot.
Patrzę na to inaczej - aplikacja tak naprawdę odciąża policję, ponieważ nie muszą do mnie przyjeżdżać i sprawdzać czy jestem. Uprawnienia jakie wymaga są tylko te które pozwalają na jej poprawne działanie, czyli do aparatu, do lokalizacji, i do dostępu do mediów, bo inaczej pewno nie byłaby w stanie zapisywać zdjęć. są też do mikrofonu inne ale ja mam jej wyłączone i zresztą nie żądała o te uprawnienia podczas instalacji. podejrzewam że to pozostałość po oryginalnej aplikacji na podstawie której ta została zrobiona. Osobiście wolę robić te głupie zdjęcia w aplikacji niż przyjmować codziennie policję pod moim domem. Myślę, że pomysł głupi nie jest, tylko realizacja niezbyt sensowna.
Raz nie udało mi się wykonać zdjęcia w ciągu 20 minut - po prostu miałem rozmowę konferencyjną i nie zauważyłem sms-a. Ciekawe czy będą jakieś konsekwencje? Ale przecież kwarantanny nie złamałem.

Ciekawi mnie, czy Kaczyński też by korzystał z tej aplikacji w czasie kwarantanny, no ale jego kwarantanna byłaby zapewne lepsza niż nasza kwarantanna...

> Osobiście wolę robić te głupie zdjęcia w aplikacji niż przyjmować codziennie policję pod moim domem. Myślę, że pomysł głupi nie jest, tylko realizacja niezbyt sensowna.

Nie żebym kochał policję, ale wysyłanie rządowi kilkudziesięciu zdjęć do biometrycznej analizy w napisanej na kolanie aplikacji jest bardzo nierozsądne.

Czytam Wasze wpisy i widzę ze nikt nie czytał regulaminu aplikacji a tam w pierwszych zdaniach jest napisane ze korzystanie z aplikacji jest dobrowolne

Dziękujemy za pobranie aplikacji „Kwarantanna domowa”. Informujemy, że korzystanie z Aplikacji jest dobrowolne, a jej celem jest wsparcie służb oraz instytucji powołanych do niesienia pomocy

Potrzebujem takom nowke smartfona, jezdem na kfarantanmnie, ja moge im wysylac swoje foty ile tylko chcom, niech mi tylko dadzom nowke smarftona, nie tam byle co, ale zeby mialo 8 GB pamieci czy RAm, bo im wiecej tej pamieci tym lepij łapi siem pokemony.

Kończy mi się kwarantanna czy bd miał robione jakieś badania ogólnie kwarantanna kończy się o 24 i czy sanepid czy też policja mnie pinformują telefonicznie

Kończy mi się kwarantanna czy bd miał robione jakieś badania ogólnie kwarantanna kończy się o 24 i czy sanepid czy też policja mnie pinformują telefonicznie

Kończy mi się kwarantanna czy bd miał robione jakieś badania ogólnie kwarantanna kończy się o 24 i czy sanepid czy też policja mnie pinformują telefonicznie

Kończy mi się kwarantanna czy bd miał robione jakieś badania ogólnie kwarantanna kończy się o 24 i czy sanepid czy też policja mnie pinformują telefonicznie

To jest łamanie podstawowych praw konstytucyjnych,ludzie nie dajcie się zwariować,czy ogłoszono stan wojenny lub wyjątkowy w których to mogą robić z nami co tylko zachcą -NIE,poza tym każdy obywatel musi mieć nienaruszalne prawo wyboru jak chce być kontrolowany cyfrowo czy też przez policję analogowo.Jeszcze nikt nie został ukarany za brak ów apki bo władza wie że przegra z kretesem już w sądzie pierwszej instancji,pozdro.

To jest śmiech na sali. Jestem matką 2 latka. Nie mam zamiaru żyć wedle aplikacji na litość boską! Nie raz zasypiam w dzień z dzieckiem i wyciszam telefon by dziecko mogło spać. Nie mam zamiaru rozwalać własnego rytmu dnia bo muszę czekać na smsa i robić fotki. To co może dziecko ma nie iść spać bo będą mnie bombardować smsami? Chcą niech zadzwonią czy przyjadą ale nie zamierzam odbierać głupich zadań o 7 rano bo rząd ma tak nasrane w głowie.

Napisałem aplikację do obsługi urządzeń w moim pokoju (gniazdka, światło, drukarka, dysk sieciowy, itp). Aplikację napisałem na MIT App Inventor. Po zainstalowaniu aplikacji "Kwarantanna Domowa" pokazał się w niej komunikat, że napisana przeze mnie aplikacja (do obsługi pokoju) może wpływać na odczyt z modułu GPS i należy ją odinstalować. Wyświetlona informacja jest oczywiście błędna ponieważ nie używam w niej GPS a co dopiero mowa o maskowaniu GPS, więc jest to błąd po stronie aplikacji "Kwarantanna Domowa". Czy w związku z tym pisząc oświadczenie w którym stwierdzam, iż "nie posiadam urządzenia mobilnego umożliwiającego zainstalowanie oprogramowania" jest prawdą czy nie? Załóżmy, że mam aplikację napisaną do obsługi całego domu (otwieranie bramy garażowej, wjazdowej, oświetlenie, odczyty temperatury, sterowanie ogrzewaniem...) I co wtedy?

No i to korzystanie z zapłaconego przeze mnie abonamentu za internet... Dla korzystających z tej aplikacji powinna być ulga podatkowa ponieważ odciążamy administrację!

A czy selfik z maseczką ściągająco-penetrująco-nawilżająco-depilującą z alg i spermy łosia oraz burakami na oczach będzie ok? Przecież chyba mam do tego prawo w domu w prywatnym czasie :)

Co następne? Obowiązkowa aplikacja sprawdzająca czy aby obywatel dostaje "właściwe" informacje, naturalnie pod hasłami ochrony, poprawy bezpieczeństwa, tere fere kuku? Również na komputery osobiste? A może od razu obowiązek przeznaczenia jednego pokoju w swoim mieszkaniu na stały pobyt osobistego "anioła stróża"? Albo czipa w zadek, a gdy obywatel znajdzie się gdzieś gdzie nie powinien np. na jakiejś niezgodnej z linią polityczną manifestacji to się obywatela "zdezaktywuje" elekrowstrząsami naturalnie w imię jego własnego bezpieczeństwa. No sory mój telefon, moja sprawa, rządowi od niego wara... jak coś od niego chcą to proszę najpierw nakaz, a jak nie to wyp******** Czemu nie uzyskują danych od operatora telco w pierwszej kolejności? bo operator to za duży gracz rozjedzie ich głupie pomysły jak nie na gruncie prawa lokalnego to w Strasburgu, a maluczkich można latwiej zastraszyć że przepisy, mandaty...

Strony

Dodaj komentarz