Czy dzięki kamerom i ochroniarzom w szkołach jest rzeczywiście bezpieczniej?

Artykuł

W co czwartej polskiej szkole są zamontowane kamery. Placówki coraz częściej korzystają z usług agencji ochrony. Choć nie wiadomo, czy to realnie wpływa na poziom bezpieczeństwa w szkołach, niemal połowa rodziców uważa, że to wciąż za mało. Z badań agencji Guarana Comunications przeprowadzonej na próbie tysiąca rodziców wynika, że 61% z nich twierdzi, że dzisiejsza szkoła nie zapewnia dzieciom bezpieczeństwa. 67% badanych nie ma nic przeciwko monitoringowi w szkołach, a zatrudniania firm ochroniarskich oczekuje 47% rodziców gimnazjalistów i 44% rodziców uczniów uczęszczających do szkół podstawowych.

Ale czy w szkołach pełnych kamer jest rzeczywiście bezpieczniej? Niestety brakuje rzetelnych badań na ten temat. Ministerstwo Edukacji Narodowej, które na program upowszechnienia kamer w szkołach wydało w ciągu trzech lat prawie 77 mln złotych w swoim 7-stronnicowym sprawozdaniu z realizacji projektu powołuje się na opinie dyrektorów szkół, którzy "podkreślają, że obecność kamer mobilizuje uczniów do poprawnych zachowań, zwiększa bezpieczeństwo osób przebywających na terenie szkoły i w najbliższym otoczeniu, zmniejsza rozmiar zjawisk patologicznych w środowisku szkolnym (kradzieże, wymuszenia, zastraszenia, pobicia, dewastacja mienia szkolnego, palenie tytoniu), ogranicza dostęp do szkół i placówek osobom nieuprawnionym". Prawdziwej ewaluacji wpływu kamer na poziom bezpieczeństwa w szkołach nie przeprowadzono.

Zdaniem pedagoga z jednej z warszawskich poradni psychologiczno-pedagogicznych, z którym rozmawiali dziennikarze DGP, monitoring oraz kupowanie zewnętrznych usług z dziedziny ochrony może prowadzić do patologii, bo w przekonaniu niektórych nauczycieli zwalnia ich to z ustawowego obowiązku dbałości o bezpieczeństwo uczniów w szkole. Nie czują wtedy potrzeby, żeby na przerwie wychodzić z pokoju nauczycielskiego i zaglądać do miejsc, w których coś może się dziać. – Tyle że wścibskie oko kamery problemu nie rozwiązuje, bo jak ktoś postanowi narozrabiać, to gwarantuję, że znajdzie sposób – podkreśla pedagog.

Niestety prawo nie określa zasad funkcjonowania szkolnego monitoringu, nie wiadomo więc np. gdzie i w jaki sposób mają być instalowane kamery, ile maksymalnie mogą być przechowywane nagrania, kto może mieć do nich dostęp. Rozporządzenie Rady Ministrów z 2007 r. (zmienione w 2008 r.) określiło tylko warunki, na jakich szkoły mogły się obiegać przyznanie dofinansowania na montaż kamer. Rzecznik Praw Obywatelskich w jednym ze swoich wystąpień do Ministra Edukacji Narodowej sugerował, że taki stan rzeczy może być niezgodny z Konstytucją, ponieważ organy władzy publicznej powinny działać tylko w granicach i na podstawie prawa, a ograniczenia praw i wolności (w tym przypadku prawa do prywatności) powinny mieć podstawę ustawową.

Warto pamiętać również o tym, że środki finansowe przeznaczane na funkcjonowanie szkół mają ograniczony charakter. Pieniądze wydane na kamery i ochroniarzy mogą oznaczać mniej pieniędzy na zajęcia dodatkowe, pomoc psychologiczną, czy też inne działania, które są mniej efektowne, ale mogą mieć bardziej korzystny wpływ nie tylko na bezpieczeństwo, ale również jakość oferty edukacyjnej i wzajemne zaufanie uczniów i nauczycieli.

Na ten temat również:

Uczeń pod specjalnym nadzorem. Czy potrzeba więcej kamer w szkołach?