Czy polskim służbom wolno to samo, co…

W skrócie

Czy polskim służbom wolno to samo, co amerykańskim? Pytanie niemal retoryczne – w ramach "wojny z terroryzmem" żadnym służbom nie wolno tyle, co amerykańskim... W dyskusji o programie PRISM ten wątek jednak powraca. A więc odpowiadamy: zgodnie z prawem żadna z polskich służb nie ma bezpośredniego dostępu do naszych danych przechowywanych na serwerach firm internetowych – ani polskich, ani tym bardziej amerykańskich. Jeśli w ramach konkretnego postępowania policja lub inne służby chcą zajrzeć do naszej skrzynki mailowej, muszą poprosić o zgodę sąd. Jeśli jest to firma amerykańska, taki nakaz musi dodatkowo przejść przez sąd w USA. Podobnie, jeśli w grę wchodzi treść naszej rozmowy telefonicznej lub smsa. Trochę łatwiej jest w przypadku danych o połączeniach telekomunikacyjnych (w tym interenetowych): informacje o tym, kto z kim i kiedy łączył się lub próbował połączyć oraz gdzie się w tym momencie znajdował, są służbom udostępniane przez operatorów bez kontroli sądu czy prokuratora. Jednak wciąż nie jest tak łatwo, jak w USA, gdzie operatorzy muszą przekazywać NSA dane wszystkich swoich abonentów, nie czekając na konkretną sprawę ani zapytanie.

Komentarze

I to jest problem. Amerykanów także mówiąc, że władze nie miały prawo do rejestrowania ludzi e-maile, ale okazuje się, że rząd amerykański był kłamcą. W Polsce wiemy, że rząd jest kłamcą. Wystarczy tylko zainstalować s wdra program o nazwie PEER BLOCK i można zobaczyć wszystkie polskie centra komputerowe Univeristy są częścią systemu survelliance. Ponadto prokurator nie potrzebuje nakazu sądowego, aby uzyskać billing telefoniczny - ma już siły, aby ją bez orzeczenia sądu. Proszę się obudzić Panoptykon!!

Dodaj komentarz