Dwa lata czekania i... odmowa, czyli spór o informację z SKW

W skrócie

Po dwóch latach walki w sądach i kilkukrotnej wymianie korespondencji mamy wreszcie odpowiedź Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego na nasz wniosek o dostęp do informacji publicznej, w którym pytaliśmy o współpracę zagraniczną tej służby. Tak jak się spodziewaliśmy, odpowiedź sprowadza się do lakonicznego „nie powiemy”, które SKW uzasadnia tajnością swoich działań i interesem państwa. Dlaczego dojście do tego punktu trwało tak długo? SKW świadomie i z premedytacją postanowiło wykorzystać wszystkie kruczki, byleby tylko sprawę przeciągnąć. Najpierw dostaliśmy dziwne pismo informujące nas, że SKW nie dysponuje majątkiem publicznym, więc nasze pytania nie kwalifikują się jako wnioski o dostęp do informacji publicznej. Nie mieliśmy innego wyjścia, niż złożyć skargę na bezczynność i poczekać kilka miesięcy na wyrok nakazujący rozpatrzenie naszego wniosku (zapadł 19 lutego 2014 r.). Do tego doszło ponad roczne oczekiwanie na uprawomocnienie się wyroku. Trwało to tak długo, ponieważ pełnomocniczka SKW po wydaniu wyroku złożyła od niego skargę kasacyjną (2 dni po upływie właściwego terminu) i próbowała wyłączyć sędziów, którzy wydali wyrok w I instancji.

Tak oto po dwóch latach w grze o dostęp do informacji publicznej z SKW znaleźliśmy się na polu 11: decyzja odmowna. Informacji nadal nie mamy, ale przynajmniej zmusiliśmy SKW do działania zgodnie z obowiązującymi procedurami. To początek realnej walki o informację: dopiero teraz możemy decyzję SKW zaskarżyć i rozpocząć przed sądem administracyjnym merytoryczny spór o granice tajności. A więc idziemy dalej.

Zobacz „Czarny scenariusz. Grę w dostęp do informacji publicznej”

Komentarze

Prawo jest nie po to by chronić Kowalskiego. Prawo jest po to by chronić tych na górze.

Skoro SKW nie dysponuje majątkiem publicznym, to jakim majątkiem dysponuje? Czyżby prywatnym? A może to majątek jakiegoś obcego mocarstwa? Gorzej się skompromitować nie mogli...

Dodaj komentarz