Lot ponad prywatnością

Artykuł

Kilka dni temu polskie media obiegły informacje o dronach pojawiających się nad elektrowniami atomowymi we Francji. Ich obecność nad tak wrażliwymi obiektami oraz brak wiedzy dotyczącej tego, do kogo należą, wzbudziły spore zaniepokojenie. Bezzałogowce stają się coraz popularniejsze i prawdopodobnie coraz częściej będziemy słyszeć o tego typu przypadkach. Pewnie nieraz zorientujemy się także, że nad naszą głową przelatuje niewielki obiekt. Dlatego najwyższa pora, by ustalić zasady korzystania dronów. Niestety, instytucje, które podejmują temat, często koncentrują się tylko na pewnych aspektach problemu.

Drony z roku na rok stają się tańsze, a ich możliwości techniczne wzrastają. Komisja Europejska traktuje urządzenia bezzałogowe jako wielką szansę dla europejskiej gospodarki i będzie dążyła do ich popularyzacji. Dlatego też regulacja stosowania tych latających obiektów staje się coraz pilniejsza. Przynajmniej częściowo na to zapotrzebowanie odpowiada polski Urząd Lotnictwa Cywilnego. W grudniu prowadził konsultacje projektu rozporządzenia, które m.in. określa, na jakich zasadach można odbywać loty rekreacyjne i sportowe w zasięgu wzroku operatora modelami lotniczymi oraz loty o innym przeznaczeniu dronami o masie startowej nie większej niż 25 kg. Dla fanów niewielkich bezzałogowców to kluczowe przepisy.

Zapewne specyfika urzędu zajmującego się nadzorem nad lotnictwem cywilnym, w tym jego bezpieczeństwem i zarządzaniem przestrzenią powietrzną, decyduje o tym, że przygotowany projekt rozporządzenia koncentruje się na bezpieczeństwie osób i mienia oraz zapewnieniu pierwszeństwa lotów załogowych, a pomija zupełnie inny istotny aspekt rozpowszechniania dronów: zagrożenia, jakie niosą one dla prywatności. Dodatkowo, pisma z zaproszeniami do konsultacji skierowano przede wszystkim do klubów i szkół lotniczych oraz producentów dronów, którzy choć dysponują wiedzą techniczną oraz mają w tej sprawie wiele do powiedzenia, stanowią grupę, która reprezentuje jedynie swoje interesy, a nie pełne spektrum możliwych opinii i poglądów. Trudno oczekiwać, by taki dobór pomógł uwzględnić oczekiwania osób, które z dronów nie korzystają, a które rozwój tego narzędzia również dotknie, ponieważ mogą być za ich pośrednictwem obserwowane. I wcale nie muszą się z tego cieszyć.

Na ten właśnie problem zwróciliśmy uwagę w stanowisku przedstawionym w konsultacjach. W przesłanym do Urzędu Lotnictwa Cywilnego dokumencie wskazujemy, że przepisy określające, w jakiej odległości od osób, mienia i innych uczestników ruchu powietrznego należy wykonywać loty, tak by zachować bezpieczeństwo, to za mało. Nie zagwarantują one ochrony prywatności. Przede wszystkim, dlatego że w żadnym stopniu nie odnoszą się do możliwości umieszczania kamer i mikrofonów na dronach – także tych wykorzystywanych do celów komercyjnych. A małe bezzałogowce: takie, które może i stanowią mniejsze fizyczne zagrożenie i nie wymagają specjalnych zezwoleń na użytkowanie, jako narzędzia inwigilacyjne mogą sprawdzać się doskonale.

Bezpieczeństwo fizyczne ludzi i mienia, odpowiedzialność operatorów i zapewnienie pierwszeństwa lotów załogowych to bardzo ważne kwestie, jednak nim nasze niebo zapełni się dronami, warto zapytać obywateli o zdanie na temat innych aspektów ich działania. Być może oczekują wprowadzenia ograniczeń ich wykorzystania i widzą miejsca, w których nie życzą sobie ich obecności. Dlatego zwróciliśmy uwagę, że już najwyższy czas przeprowadzić właśnie takie konsultacje – uwzględniające głosy osób i organizacji innych niż te związane z lotnictwem.

Anna Walkowiak

Stanowisko w sprawie projektu rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Rozwoju dotyczącego niektórych rodzajów statków powietrznych oraz określenia warunków i wymagań dotyczących używania tych statków

Dodaj komentarz