Monitoringowe światełko w tunelu

Artykuł

Wszystko już gotowe: opinie zebrane, materiały przeanalizowane. Prace analityczne trwające od kilku miesięcy na pewno doprowadziły do konkretnych wniosków. Zdiagnozowano nawet kwestie, które będą miały kluczowe znaczenie. Brakuje jeszcze „wystrzału startera” i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rozpocznie realne prace nad ustawą o monitoringu. Może niebawem przestaniemy być „monitoringowym eldorado”?

Co do konieczności stworzenia ustawy regulującej zasady działania kamer zgodzili się wszyscy uczestnicy spotkania, które odbyło się wczoraj w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Spotkanie, na którym obecni byli m.in. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, branży ochroniarskiej, Akademii Monitoringu Wizyjnego i Fundacji Panoptykon, służyło omówieniu „wstępnej diagnozy obszarowej, na podstawie propozycji podmiotów uczestniczących w dotychczasowych konsultacjach”.

Ministerstwo nie przedstawiło wczoraj swoich poglądów, zaprezentowało jedynie cudze. Ale już na tej podstawie można zdiagnozować kilka spornych obszarów. Z naszym postulatem zagwarantowania jednostkom prawa dostępu do nagrań zgodził się co do zasady GIODO, jednak pytał, czy dostęp ten ma dotyczyć jedynie nagranego wizerunku, czy też mienia osoby wnioskującej o dostęp. Wiele emocji, zwłaszcza wśród przedstawicieli branży ochroniarskiej, wzbudził pomysł uregulowania maksymalnego czasu przechowywania nagrań. Nie ma również konsensusu co do zakresu sytuacji, w których możliwość instalacji monitoringu byłaby obwarowana koniecznością uzyskania zgody właściwego organu.

Od miesięcy MSW informuje o trwających „pracach analitycznych” nad ustawą o monitoringu. W ich ramach zostaliśmy poproszeni o przedstawienia naszych postulatów dotyczących reformy (przedstawiamy je w tekście: Co zrobić z kamerami monitoringu?). Zaproszenie na wczorajsze spotkanie przyjęliśmy więc z nadzieją na rozpoczęcie kolejnego kroku – realnych, intensywnych prac nad konkretnymi rozwiązaniami. Jednak wciąż nie wiemy, czy padł „wystrzał startera”: to, czy i kiedy odbędzie się następne spotkanie, zależy od decyzji kierownictwa MSW, którego na wczorajszym spotkaniu nie było. Spotkanie będzie więc albo początkiem trudnej, ale koniecznej, drogi do uregulowania problematyki monitoringu, albo listkiem figowym, którym Ministerstwo będzie zasłaniać się od zarzutów nicnierobienia. Brak regulacji działania monitoringu jest bowiem poważnym zaniechaniem władzy, a o potrzebie zmiany tej sytuacji mówi się od lat. Decyzja musi zapaść w najbliższym czasie w kierownictwie Ministerstwa.

Wojciech Klicki

Polecamy:

Panoptykon: Co zrobić z kamerami monitoringu?

Dodaj komentarz