Negocjacje TTIP: tango wokół prywatności

Artykuł

Bruksela kojarzy się z piwem, czekoladkami i unijnymi urzędnikami. W tym tygodniu liczne grono tych ostatnich powiększyło się o kilkudziesięciu biurokratów z Waszyngtonu. Powodem jest druga runda rozmów na szczeblu Unia Europejska – Stany Zjednoczone na temat zniesienia barier handlowych między dwoma największymi gospodarkami świata.Od poniedziałku 120 delegatów, podzielonych na 10 grup tematycznych, prowadzi intensywne negocjacje. Muszą się spieszyć, bo zgodnie z planem prace powinny się zakończyć w styczniu 2014 roku. Ich ukoronowaniem ma być umowa, która ustanowi Transatlantyckie Partnerstwo na rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP). Cel nowego porozumienia jest ambitny: chodzi nie tylko o eliminację ceł importowych, ale też usunięcie wszelkich barier regulacyjnych między Europą i Stanami Zjednoczonymi. 

O wiele mniej mówi się o możliwych kosztach, które – podobnie jak w przypadku umowy ACTA – mogą uderzyć nie w biznes, ale w samych obywateli.

TTIP jest przedstawiane jako recepta na kryzys gospodarczy i szanse na nowe miejsca pracy. O wiele mniej mówi się o możliwych kosztach, które – podobnie jak w przypadku umowy ACTA – mogą uderzyć nie w biznes, ale w samych obywateli. Powracają zarzuty związane z brakiem przejrzystości procesu negocjacyjnego i intensywnym lobbingiem ze strony wielkich korporacji. Negocjatorzy zapewniają jednak, że nie ma mowy o powrocie do kontrowersyjnych rozwiązań, które znamy z ACTA. W mandacie, który dostała Komisja Europejska, w ogóle nie występuje wątek egzekwowania praw autorskich. W rozmowach kuluarowych pojawia się jednak inny, ważny społecznie, temat: przepływ danych między Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. Od początku afery wywołanej doniesieniami Edwarda Snowdena, to właśnie zasady ochrony danych są najgoręcej dyskutowaną „barierą regulacyjną”.Rzecz w tym, że po obu stronach Atlantyku panują zupełnie różne standardy ochrony prywatności. Dla Europejczyków ochrona danych osobowych to jedno z praw podstawowych. Zasadą jest zakaz przetwarzania danych, więc wszelkie operacje biznesowe wykorzystujące dane opierają się na wyjątkach, które muszą jasno wynikać z prawa. W tym układzie prawo musi nadążać za zmieniającą się rzeczywistością, dlatego Unia Europejska pracuje właśnie nad nową wersją przepisów, które mają lepiej chronić prywatność w cyfrowym świecie. Tymczasem w USA regulacje dotyczące danych osobowych są wątłe i rozporoszone. O ile prawo tego nie zakazuje, dane można przetwarzać. A więc zupełnie odwrotnie niż w Europie.

Grupy lobbingowe od dawna próbowały przekonać decydentów, że w zakres negocjacji dotyczących TTIP powinien być włączony temat międzynarodowego przepływu danych.

Trudno się dziwić, że amerykańskie firmy postrzegają europejskie standardy jako jedną z barier dla nieskrępowanego rozwoju ekonomicznego. Grupy lobbingowe od dawna próbowały przekonać decydentów, że w zakres negocjacji dotyczących TTIP powinien być włączony temat międzynarodowego przepływu danych. Miałoby to uchronić amerykańskie firmy przed „negatywnymi” skutkami związanymi z europejską reformą zasad ochrony danych. Jeszcze w kwietniu tego roku Office of the United States Representative, rządowa agencja doradzająca prezydentowi USA w sprawach handlu, sugerowała, że temat ochrony danych może pojawić się w trakcie europejsko-amerykańskich rozmów.Równolegle Stany Zjednoczone prowadzą negocjacje z krajami azjatyckimi oraz Australią w sprawie Trans-Pacyficznego porozumienia o wolnym handlu (TPP). Ta umowa będzie opierać się na podobnych założeniach co TTIP. W tych negocjacjach temat międzynarodowego przepływu danych ma dla USA charakter priorytetowy. Takie postawienie sprawy na „froncie azjatyckim” musi rozbudzać oczekiwania biznesu w odniesieniu do rozmów z Europejczykami.

Zdaniem wiceprzewodniczącej Komisji – Viviane Reding – „ochrona danych nie jest tym samym, co cła. Dyskusja dotycząca standardów ochrony danych powinna być prowadzona z dala od negocjacji handlowych”.

Komisja Europejska, być może nauczona doświadczeniem ACTA, zapewnia jednak, że temat ochrony prywatności w ogóle nie pojawi się w negocjacjach. Zdaniem wiceprzewodniczącej Komisji – Viviane Reding – „ochrona danych nie jest tym samym, co cła. Dyskusja dotycząca standardów ochrony danych powinna być prowadzona z dala od negocjacji handlowych”. Podczas przemówienia w Waszyngtonie Reding podkreślała, że Europa oczekuje od Stanów Zjednoczonych wprowadzania podobnych regulacji związanych z prawem do prywatności. To jasny sygnał, że Unia Europejska oczekuje dostosowania (czyli podniesienia) amerykańskich standardów, a własnych zamierza bronić. Podobne zapewnienia padły ze strony rzecznika prasowego Komisji Europejskiej, Oliviera Bailly. W trakcie listopadowej konferencji prasowej zapewniał on, że Komisja nie ma mandatu, by w trakcie rozmów handlowych z USA poruszać temat ochrony danych.Potwierdza to również Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. W odpowiedzi na nasz wniosek o dostęp do informacji publicznej, dyrektor Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego zapewnił, że mandat negocjacyjny Komisji Europejskiej może zostać poszerzony tylko decyzją państw członkowskich. Do tej pory ani Komisja, ani żadne z państw UE nie złożyło wniosku o modyfikację mandatu pod kątem uwzględnienia przepływów danych. Ministerstwo zapewnia, że Polska wyraźnie sprzeciwia się takiemu ruchowi. Minister Michał Boni przekazał takie stanowisko komisarz Reding w trybie roboczym.Pomimo tak wyraźnych deklaracji ze strony unijnych instytucji i polskiego rządu, doniesienia prasowe wciąż są pełne spekulacji o rewizji zasad przepływu danych w ramach TTIP. Największym zagrożeniem wydaje się zamrożenie obecnych, niewystarczających gwarancji ochrony danych w relacji z USA, co zniweczyłoby sens europejskiej reformy. Z drugiej strony pojawiają się przypuszczenia, że najbardziej wypływowa europejska przywódczyni – Angela Merkel – chciałaby zawrzeć w TTIP lepsze gwarancje ochrony prywatności dla Europejczyków. To oczywiście reperkusje ostatnich skandali związanych z amerykańskimi programami masowej inwigilacji. Tylko jedno jest jednak pewne: rozpoczęcie dyskusji na ten temat w ramach poufnych negocjacji handlowych otworzy puszkę Pandory, którą skrzętnie wykorzystają biznesowi lobbyści.Druga runda europejsko-amerykańskich rozmów kończy się w tym tygodniu. Kolejne spotkania są planowane na 16-20 grudnia. Od ich przebiegu zależy dalszy przebieg negocjacji. Komisja Europejska zamierza zakończyć prace nad porozumieniem TTIP przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w maju 2014 roku.Jędrzej Niklas, Katarzyna SzymielewiczŹródła:Financial Times: Data protection ruled out of EU-US trade talksFinancial Times: Berlin seeks privacy rules in EU-US trade pact EurActiv: Reding warns data protection could derail US trade talksEurActiv: Data is the elephant in the roomOdpowiedź Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji [PDF]

Komentarze

Może TTIP nie jes rzadnym zagrożeniem w co jednak  wątpię ,gdyż nazw tej umowy jest bardzo podobna do umowy handlowej USA z krajami Azjatyckimi,która dziwnym trafem nazywa się TPP

Dodaj komentarz