Niezbędność - klucz do ordynacji

Artykuł

Pisaliśmy niedawno o „wszechogarniającej kontroli podatkowej” – zgodnie z planami zmian w Ordynacji podatkowej urzędy skarbowe będą mogły sięgać po informacje o „ruchu” na naszych kontach lub o zaciągniętych kredytach, w tym wszystkich informacjach podanych we wniosku kredytowym. Ta propozycja zakłada bardzo głęboką ingerencję w naszą prywatność. Dlatego skierowaliśmy do Ministra Finansów, odpowiedzialnego za projekt, wystąpienie, w którym zwróciliśmy uwagę, że takie rozszerzenie kompetencji urzędów skarbowych może być niekonstytucyjne.

Ordynacja podatkowa reguluje m.in. sposób, w jaki organy podatkowe dbają o realizację przez podatników obowiązków fiskalnych względem państwa, czyli po prostu to, jak ściąga się od nas podatki. Dochodzi przy tym do oczywistego konfliktu pomiędzy naszą prywatnością a interesem państwa, którego przykładem są chociażby deklaracje majątkowe, w których „spowiadamy się” z osiągniętych dochodów. Dlatego już nie raz na gruncie prawa podatkowego Trybunał Konstytucyjny rozstrzygał, jak głęboko państwo może zaglądać w kieszenie swoich obywateli.

Najważniejszym wnioskiem płynącym z analizy wyroków Trybunału jest stwierdzenie, że to prywatność jest prawem podstawowym, „domyślnym”, a jej ograniczenie musi być uzasadnione szczególną sytuacją. Jest to mechanizm ważenia dóbr – służy przemyśleniu, czy na pewno rezygnacja z jakiejś wartości jest konieczna, a cel, w którym to robimy, jest tego wart. Prawnicy rozpoznają w tym myśleniu mechanizm z art. 31 ust. 3 Konstytucji – test proporcjonalności kluczowy w przypadku ograniczania praw człowieka. I właśnie przede wszystkim dokonania takiego testu domagamy się od autorów projektu: oceny, czy urzędnicy rzeczywiście muszą mieć dostęp do wyciągów z konta, żeby zadbać o odpowiednią ściągalność podatków? Czy nie da się tego osiągnąć w sposób mniej ograniczający prywatność i autonomię informacyjną jednostki?

Dotychczasowe kompetencje urzędów skarbowych mniej ingerują w prywatność: teraz urzędnik może sprawdzić, czy ktoś ma konto, a nie – jak w projekcie – komu robił z niego przelewy. Zwróciliśmy uwagę Ministerstwu, że za planem głębszej ingerencji powinna iść również silniejsza ochrona dla jednostki. Obecnie naczelnicy urzędów samodzielnie podejmują decyzję, a obywatel-podatnik nie może jej zakwestionować - być może decyzja o zajrzeniu na konto powinno być obwarowana szczegółowymi warunkami, w tym możliwością jej zakwestionowania przez obywatela?

Jestem przekonany, że zaproponowane rozwiązania wykraczają poza granicę dopuszczalnej ingerencji w prywatność – nie przechodzą wspomnianego testu proporcjonalności. Bez wątpienia zaproponowane rozszerzenie zakresu informacji, które banki musiałyby przekazywać urzędnikom, byłoby dla nich wygodne, być może przyczyniłoby się nawet do podniesienia skuteczności prowadzonych postępowań podatkowych. Jednak nie wszystko, co wygodne, jest dopuszczalne. Zastanawiam się tylko, czy projekt zajdzie tak daleko, by te wątpliwości miał okazję potwierdzić Trybunał Konstytucyjny, czy też odpowiednia refleksja pojawi się na którymś z wcześniejszych etapów procesu legislacyjnego (Ministerstwo – Rada Ministrów – Sejm – Senat – Prezydent).

Wojciech Klicki

Założenia projektu zmian w Ordynacji podatkowej

Opinia Fundacji Panoptykon [PDF]

Komentarze

...

Przeczytałem o ewentualnym wprowadzeniu płatności telefonem komórkowym. Po lekturze artykułu zastanawia mnie chęć poniesienia przez banki niemałego wysiłku organizacyjno-technicznego. Bo dziś (wg. artykułu) płatności kartą stanowią mniej niż 1/5 płatności gotówkowych.
Podobny udział w artykule ma prezentacja... korzyści banków.
Moją uwagę zwróciło zdanie:

"...Dałoby też bankom znacznie większą wiedzę na temat zachowań swoich klientów..." (podkreśl. moje). Większą od tej, którą już posiadają.

IMO to jest wisienka na torcie. Wielkości arbuza. ;)

Przywiązanie numeru konta do numeru telefonu. Genialne! Dla zapewnienia lokalizacji użytkownika w "czasoprzestrzeni".
Przypuszczam też, że np. "policja skarbowa" już wkrótce (na ściśle określonych zasadach) uzyska dostęp do tych danych. Walcząc z szarą strefą i przestępstwami karno-skarbowymi. Oczywiście Pozdrawiam - J.

Czytając projekt Ordynacji, którą komentujemy, miałem wrażenie, że MF chce dostępu do wszystkiego, co tylko się da. Najwyraźniej to im jakoś umknęło...
A szczerze mówiąc bankom się nie dziwie - im więcej danych, tym łatwiej sprofilować klienta. Dziwię się natomiast klientom, którzy tak łatwo to "kupują"...

Witam Panie Wojtku,

We wstępie do artykułu: "Przepis wytrych może sprzyjać ujawnieniu danych" (17.04.2009) dr Daniel Alain Korony stwierdza: "Pozyskiwanie informacji podatkowych przez organa podatkowe następuje często z pogwałceniem ducha i litery Ordynacji podatkowej...". Po lekturze pozostaje wierzyć, że treść artykułu świadczy jedynie o "niedobrych praktykach" z przeszłości.

W nowym projekcie w uzasadnieniu rozszerzenia zakresu oczekiwanych informacji skorzystano z metody opisowej, kontekstowej. Czyli bardzo podatnej na interpretacje. Wskazano też, że nie powinno być powodów do "utajniania" tej wiedzy. Obawiam się, że nic im nie umknęło.

Wrzucając komentarz chciałem wskazać, że wobec rozwijających się metod autoryzacji realizowanych transakcji nawet numer telefonu może zyskać atrybut informacji bankowej. A jaki "kontekst" nada mu wnioskujący o udostępnienie "organ" - zależy od niego.

Pozdrawiam - J.

Wcielę się na chwilę w rolę adwokata diabła - taka ogólnikowość wynika z charakteru założeń do projektu ustawy i nie można oczekiwać, że już na tym etapie zostaną dokładnie opisane wszystkie rodzaje danych i procedura sięgania po nie.
Ale - zwłaszcza w kontekście przesłanego przez Pana artykułu - najbardziej niepokoi logika "jawności"...

Dodaj komentarz