Pacjent i ubezpieczony

Artykuł

Do września 2012 r. ma powstać system, który umożliwi weryfikowanie ubezpieczenia pacjentów w placówkach ochrony zdrowia. Z pomysłem, który powstał w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji (MAiC), wiążą się liczne problemy.

W myśl projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych na poziomie każdej przychodni i indywidualnej praktyki lekarskiej będzie można sprawdzić, czy dana osoba posiada ubezpieczenie zdrowotne. Będzie to możliwe dzięki udostępnieniu on-line bazy Centralnego Wykazu Ubezpieczonych (CWU) prowadzonej przez NFZ, na podstawie danych przekazywanych przez ZUS i KRUS. Według obliczeń MAiC cała operacja ma kosztować 10 mln złotych.

Kontrowersje budzi już sama koncepcja. Otóż jednym z celów tego systemu jest wyeliminowanie ryzyka udzielania usługi zdrowotnej osobie nieposiadającej ubezpieczenia zdrowotnego. Tyle że według informacji podanych przez Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza, takich osób jest bardzo mało (jest to zaledwie 0,5%-0,7%). Z kolei rzecznik NFZ stwierdził, że fundusz nie ma informacji dotyczących dokładnej liczby i struktury nieubezpieczonych. Pada więc pytanie o sens całego przedsięwzięcia. Być może lepiej uznać – w myśl solidaryzmu społecznego – że każdy obywatel i obywatelka posiadają prawo do świadczenia zdrowotnego.

Innym problemem związanym z CWU jest jakość informacji zwartych w tym systemie, które są obarczone wieloma błędami. Wynikają one m.in. z braku dokonania zgłoszenia dziecka przez rodziców do NFZ, czy błędów w podawaniu numeru PESEL oraz innych danych. Jak donosiła prasa, 1,3 mln dzieci w związku z brakiem zarejestrowania nie posiada tytułu do uzyskania publicznie finansowanego świadczenia zdrowotnego. Według CWU, osób ubezpieczonych jest w Polsce 42 mln – czyli więcej niż obywateli kraju. Innym absurdem jest fakt, iż w bazie widnieje liczba 850 posłów. Już na tych przykładach można zobaczyć, z jakim problemem trzeba będzie się zmierzyć w wypadku weryfikacji bazy. MAiC zaproponował, wprowadzenie dodatkowych kar grzywny za brak obowiązkowego rejestrowania np. dzieci czy pracowników. Należy jednak zastanowić się, czy forma represyjnego egzekwowania obowiązków jest potrzebna w tym wypadku.

W stosunku do projektu ustawy zastrzeżenia składał Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO). Dotyczyły one zasad weryfikowania osób, które będą miały dostęp do bazy. GIODO zwracał uwagę, że w projekcie nowelizacji ustawy nie określono, jakie pytanie będzie zadawane systemowi przy sprawdzaniu ubezpieczenia pacjenta. Jest to istotne z punktu widzenia, zawartych w takim pytaniu danych osobowych. Ważna jest gwarancja, aby informacja kierowana do NFZ pochodziło od podmiotu uprawnionego, a nie od takiego, który dąży np. do wyłudzenia informacji.

W trakcie konsultacji społecznych złożono wiele krytycznych uwag dotyczących projektu. Podobnie jak GIODO, Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych wnosiła zastrzeżenia dotyczące procesu uwierzytelniania. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów oraz Ministerstwo Finansów uznają z kolei, że kwota 10 mln złotych, może nie wystarczyć na zrealizowanie tego projektu. W swojej opinii Business Centre Club podkreślił, że przepisy ustawy muszą zostać tak doprecyzowane, by ingerencja w prywatność pacjentów była minimalna. Biorąc pod uwagę wszystkie istniejące zastrzeżenie, należy głęboko zastanowić się nie tylko nad kształtem poszczególnych przepisów projektu ustawy, ale w ogóle nad jego sensownością.

Jędrzej Niklas

Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych [PDF]

Więcej na ten temat :

Dziennik Gazeta Prawna: Wykaz ubezpieczonych w NFZ z błędami

Komentarze

Witajcie,Po przeczytaniu powyższego artykułu nasunęły mi się następujące refleksje. Przede wszystkim:1. Ciekawe jak w świetle tego traktować (jak do tego podchodzi twórca noweli?) deklarowane, czasami stanowione dążenie do poufności (m.in. w ustawie o prawach pacjenta, zawodzie lekarza, itd.) korzystania z pewnych rodzajów świadczeń medycznych, gdzie ustawowo winna nastąpić anonimizacja pacjenta (poradnie: psychiatryczne, wenerologiczne, "anonimowi alkoholicy", itd.). Przecież systemy identyfikacji/autoryzacji dostępu do "rejestru" będą to nie tylko autoryzowały... ;)Systemy (tak manualne, jak i informatyczne) przetwarzające dane pacjentów (w rozumieniu ustawu o prawach pacjenta) podmiotów świadczących świadczenia i usługi medyczne nie podlegają rejestracji w GIODO.Wizyta w (wielu) podmiotach tego typu pozwala dość szybko zorientować się jak wygląda rzeczywista realizacja założeń ustaw: o prawach pacjenta czy o ochronie danych osobowych. :/2. Czy koncentracja "w jednym ręku" informacji o obywatelu (w tym o jego życiu prywatnym, aktywności zawodowej,  stanie zdrowia, itp. nie tworzy klimatu właściwego dla paragrafu 22. I mam tu na myśli tak zadania realizowane przez instytucje państwowe czy publiczne, jak i osoby prawne realizujące zadania administracyjno-techniczne na rzecz "podmiotów uprawnionych". A poza tym:a). Prosta analiza założeń dla systemu potwierdzającego fakt "posiadania uprawnień" do określonych świadczeń wskazuje, że będzie to system ... wyjątkowo skomplikowany. Myślę, że zapewnienie (realnego) wymaganego poziomu ochrony będzie kosztowało niemało. Tak po stronie weryfikującego uprawnienia, jak i udzielającego odpowiedzi! Koszt projektu (chyba) wzięty z sufitu. Wystarczy przeanalizować koszty "konserwacji i rozwoju" systemu Kas Chorych/NFZ. Od 1998 roku.Czy policzono koszty po stronie świadczeniodawcach? Mój lekarz nadal nie ma komputera. I pojęcia o onim również. A druga strona...Od 1997 roku ZUS nie poradził sobie z pełnym "wyczyszczeniem" swojej bazy. Okazuje się, że prościej jest koszty pośrednie, tj. (pokrycie z podatków kosztów) rozszerzenia funkcjonalności systemu NFZ, jak i bezpośredni (odpowiedzialność karna za brak aktualizacji danych) przenieść na zainteresowanego. Bo jego łatwiej skontrolować ?b). Struktura zawiła "tutułów" uprawniających do ubezpieczenia (będąca wynikiem formalnego statusu prawnego ubezpieczonego) i dynamika ich zmian są głównymi praprzyczynami błędów  w bazach.Tak więc konieczność (?) obsłużenia "0,5% – 0,7%" rodzi dla nas, obywateli konieczność (? - jaki sens sprawdzania np. emerytów ?) poniesienia (niedoszacowanych) kosztów i akceptacji dla kolejnego ograniczenia swojej prywatności.Gdzie sens? Gdzie logika ? Zachowajcie ostrość widzenia. I czucia. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz