Pełzająca ekspansja liczników

Artykuł

Dostawcy energii elektrycznej coraz częściej instalują u swoich klientów inteligentne liczniki (tzw. smart grid), które zdalnie przekazują do operatora dane o zużyciu prądu. Informacje przywołane przez Komisję Europejską w „analizie porównawczej rozpowszechniania inteligentnego pomiaru w UE” wskazują, że masowa instalacja inteligentnych liczników nie zawsze jest dla konsumentów opłacalna. Obok analizy ekonomicznej wdrożenia smart grid, nie mniej problematyczna jest ochrona prywatności osób, których dane będą zbierane przez liczniki.

Inteligentne liczniki umożliwiają dwustronną komunikację – nie tylko przekazują informacje o zużyciu (np. dostawcy prądu), ale mogą również odbierać komendy oraz zbierać informacje o zużyciu energii przez konkretne urządzenia. Stanowi to pierwszy krok w kierunku „inteligentnego domu”, którego właściciel włącza pralkę wtedy, gdy prąd jest najtańszy, a jego lodówka sygnalizuje, że czas zrobić zakupy (ilość zużywanej energii wynika m.in. ze stopnia „zapełnienia” lodówki). Dlatego inteligentne liczniki budzą skrajne emocje: entuzjazm zwolenników nowych technologii i obawy osób troszczących się o swoją prywatność.

Inteligentne liczniki są wprowadzane na masową skalę w całej Unii Europejskiej (liderami są Szwecja, Finlandia i Włochy). To efekt tzw. trzeciego pakietu energetycznego, który nakłada na państwa obowiązek analizy ekonomicznej opłacalności inteligentnych liczników, a w przypadku jej pozytywnych wyników, wprowadzenia smart grid w 80% gospodarstw domowych. Co ciekawe, w siedmiu państwach członkowskich analiza ekonomiczna przyniosła negatywny wynik. Np. Niemcy, Portugalczycy i Słowacy uznali, że wprowadzanie inteligentnych liczników się po prostu nie opłaca. Jednak nawet w tych państwach, których analizy potwierdziły opłacalność instalacji inteligentnych liczników, faktyczne oszczędności po stronie klientów nie są znaczące. W Finlandii i Szwecji, które zakończyły już proces modernizacji liczników, odnotowano zmniejszenie rachunków za prąd średnio o 1-3%. Choć oczywiście, konsument aktywnie zarządzający zużyciem energii (włączający o odpowiedniej godzinie urządzenia, minimalizujący zużycie prądu wtedy, gdy jest on najdroższy) może zaoszczędzić trochę więcej.

Niewątpliwe korzyści z wprowadzania inteligentnych liczników odnoszą natomiast operatorzy: dzięki temu mogą lepiej zarządzać siecią energetyczną, lokalizować miejsca awarii, a także zapobiegać kradzieżom. System inteligentnego opomiarowania pomaga również zarządzać produkcją i dystrybucją energii w skali makro oraz sprzyja tzw. prosumentom (domowym producentom energii), bo dzięki niemu mogą łatwiej podłączyć się do powszechnej sieci dystrybucji energii.

Niestety, inteligentne liczniki mają też ciemną stronę – zagrożenie dla prywatności i ryzyko profilowania poprzez gromadzenie szczególnie chronionych danych o śladzie energetycznym użytkowników.

Niestety, inteligentne liczniki mają też ciemną stronę – zagrożenie dla prywatności i ryzyko profilowania poprzez gromadzenie szczególnie chronionych danych o śladzie energetycznym użytkowników. Ten problem w swoim raporcie dostrzega również Komisja Europejska. W Polsce, po burzliwych pracach nad nowelizacją prawa energetycznego, wprowadzono obowiązek chronienia danych z liczników na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych. Niewątpliwie, jednoznaczne rozstrzygnięcie charakteru prawnego danych pomiarowych i poddanie ich kontroli Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych to krok w dobrą stronę.

Nadal jednak otwarte pozostaje pytanie, czy wszyscy chcemy, by w naszych domach instalowane były urządzenia, które – jeśli nie dziś, to jutro – będą mogły wiedzieć o nas więcej, niż byśmy sobie tego życzyli. Być może warto, na wzór Holandii, jednoznacznie rozstrzygnąć, że użytkownik może samodzielnie podjąć decyzję o korzystaniu z inteligentnego licznika lub pozostania przy starym? Nawet, jeśli mogłoby to się wiązać z wyższymi rachunkami.

Wojciech Klicki

Komentarze

we wloszech sa masowo instalowane to prawda, ale "pomaga" nam wloska dezorganizacja i chaos. Glowny przekaznik danych nie dziala, haha, i teraz ludzie musza odczytywac sami te liczniki i stac w kolejce do okienka, zeby podac te dane i zaplacic... wszyscy sa wkurzeni. Ja tam wierze, ze dopoki istnieje czynnik ludzki, da sie jeszcze naprawic ten swiat.

Dodaj komentarz