Prywatność Europejczyków znów pod ostrzałem Kongresu

W skrócie

Choć waszyngtoński Kapitol jest od Polski oddalony o ponad 7000 km, to tworzone przez amerykański parlament prawa bardzo często mogą wpływać bezpośrednio na naszą sytuację. Mowa nie tylko o regulacjach dotyczących internetowych gigantów, takich jak Facebook czy Google, z których usług korzystamy w Europie na co dzień, ale przede wszystkim o aktach prawnych, które pozwalają amerykańskim służbom uzyskiwać dostęp do internetowych danych Europejczyków. Ostatnio zza oceanu dotarły do nas wieści o dwóch takich ustawach. Obie pozwalają amerykańskim służbom sięgać po treść komunikacji Europejczyków bez nakazu sądowego, a więc wbrew wszelkim standardom.

Pierwsza ze wspomnianych ustaw przedłuża do 2023 r. uprawnienia amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) do prowadzenia elektronicznej inwigilacji wybranych osób spoza USA (tzw. non-US targets) bez żadnego nakazu sądowego. Mowa o sekcji 702 FISA (Foreign Intelligence Surveillance Act), na podstawie której prowadzone są ujawnione przez Edwarda Snowdena programy masowej inwigilacji, m.in. PRISM. Uprawnienia NSA miały wygasnąć z końcem 2017 r., Kongres postanowił jednak przedłużyć je na kolejne 6 lat, a dodatkowo wprowadzić zmianę, która sprawi, że inwigilacją zostaną objęte nie tylko podejrzane „cele” służb, ale też każdy, kto o tej osobie wspomina. Mowa o praktyce tzw. „about” collection, która – pomimo że NSA stosowała ją już wcześniej – po raz pierwszy została wprost wpisana do przepisów. Służby zapoznają się więc nie tylko z wiadomościami pochodzącymi od obserwowanej osoby i kierowanymi do niej, ale także z komunikatami, w których ta osoba jest tylko wspomniana.

Drugi cios w prywatność Europejczyków to procedowany właśnie w Kongresie CLOUD Act (Clarifying Lawful Overseas Use of Data Act), który ma umożliwić dostęp służb do treści komunikacji użytkowników amerykańskich serwisów, nawet jeśli dane te przechowywane są na serwerach znajdujących się poza terytorium Stanów Zjednoczonych. W stosunku do Europejczyków odbywałoby to się bez żadnej kontroli sądu, ponieważ nie chroni nas – w przeciwieństwie do Amerykanów – czwarta poprawka do Konstytucji USA, która zakazuje pobierania danych bez sądowego nakazu. Do tej pory standardem było zawieranie umów o przekazywanie danych z innymi państwami. Przepisy CLOUD Act to obejście tego niewygodnego obowiązku, który zazwyczaj wiąże się z długotrwałymi negocjacjami, jak i niewystarczająco szybkim przekazywaniem danych. Między młotem a kowadłem znajdą się także firmy przechowujące dane na serwerach w państwach, których prawo wymaga, żeby każdorazowe przekazanie danych do innego kraju odbywało się za zgodą sądu.

Karolina Iwańska

Aktualizacja:

19 marca wraz z trzema innymi europejskimi i amerykańskimi organizacjami pozarządowymi stojącymi na straży praw człowieka w cyfrowym świecie wystosowaliśmy list do Kongresu Stanów Zjednoczonych, w którym apelujemy, aby Kongres przeprowadził rzetelną dyskusję i konsultacje publiczne dotyczące opisywanego wyżej CLOUD Act. Obecnie ustawa ma być procedowana jako element większego pakietu niepowiązanych ze sobą ustaw, co znacznie ogranicza realną dyskusję nad kontrowersyjnymi propozycjami.

Pełna treść listu w języku angielskim [PDF, 358 KB]

Więcej informacji:

EDRi: Civil society urges US Congress to consider global implications

Wesprzyj naszą walkę o wolność i prywatność. Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon lub przekaż nam 1% swojego podatku (KRS: 0000327613).

Komentarze

Mam wrażenie, że na tym świecie jest tylko jeden cel przetwarzania danych tak na prawdę - przykry bo inwigilacja.

> W stosunku do Europejczyków odbywałoby to się bez żadnej kontroli sądu, ponieważ nie chroni
> nas – w przeciwieństwie do Amerykanów – czwarta poprawka do Konstytucji USA

I to jest najbardziej absurdalne. Nietykalność osobista, cześć, wolność, prywatność, dobre imię - to wszystko jest związane z byciem człowiekiem, a nie obywatelem tego czy innego państwa.

no cóż usraelowi wydaje się że wolno im wszystko
a to wpisali sobie do ustaw jest zwykłym wypowiedzeniem wojny wobec państw których obywateli usrael inwigiluje

skoro wypowiadają wojnę to mamy prawo do nich strzelać - może jak ktoś im odstrzeli paru wyższych urzędników to im rura zmięknie

Mysle, ze czas najwyzszy jest oddzielic unijny internet od reszty. Na granicy wyjscia poza strefe - potrzeba podpisania odpowiednich dokumentow o poufnosc. W koncu oni juz taka ustawe tworza wobec siebie. Jak bronic sie przed inwigilacja z ich satelit nie mam pomyslu. Wiem tyle, ze strzelajac niewiele zdzialamy - bedzie trzecia wojna swiatowa, skonczy sie na bombach atomowych i przegramy. Do tego kilka bomb w okolicach Rosjii spowoduje wojne miedzy nimi i taki bedzie kres ludzkosci.

Wprowadzic raczej nakaz, ze poki USA nie usunie wszystkich danych z inwigilacji i jej nie usunie i nie dostosuje sie do prawa unijnego wobec obywateli unii - nie ma prawa wejscia na teren unii. Wprowadzic wizy jak to oni zrobili i odmawiac poki praktyki sa zle. Jak beda ich wiecznie hakowali a hakerzy beda bezkarni, szybko im tylna czesc ciala zmieknie.

Specus, i dzięki takim właśnie głupim komentarzom trafia się na czarne listy FBI oraz Interpolu. Jeżeli ci się wydaje, że FBI nie może działać pod pewnymi warunkami na terenie Polski, to wydaje ci się.

Przecież to Imperium Zła, czego się spodziewaliście? Na szczęście lasy pokrywają 30% Polski.

Dodaj komentarz