Rada Europy po stronie wolności w sieci

Artykuł

Facebook policjantem Internetu? Kultura najwyższej tajności, jeśli chodzi o dostęp służb do danych internautów? Nie w wizji Rady Europy, która – tak jak my – wie, że „wolność się liczy”.

W Panoptykonie często krytykujemy złe pomysły władz – taka już rola organizacji, która postawiła sobie za cel kontrolowanie kontrolujących. Od czasu do czasu zdarzają się jednak propozycje, które wyznaczają bardzo dobre standardy i które z tego powodu chcemy promować. Jedną z nich są wydane w ubiegły czwartek rekomendacje Komitetu Ministrów Rady Europy dotyczące coraz istotniejszej roli, jaką odgrywają prywatne firmy internetowe (takie jak Facebook, Twitter czy Google) w dostarczaniu użytecznych społecznie usług. Dokument Rady Europy, będący zwieńczeniem trwających dwa lata prac, to oddech świeżości i głos rozsądku po fatalnych rekomendacjach Komisji Europejskiej w sprawie zwalczania nielegalnych treści w Internecie, o których pisaliśmy w ubiegłym tygodniu.

Oba dokumenty dzieli przepaść. Podczas gdy Komisja subtelnie zachęca Facebooka i inne platformy do postawienia się w roli internetowych policjantów i tworzy dla służb szybką ścieżkę zgłaszania treści terrorystycznych wymykającą się realnej kontroli, Rada Europy zajmuje stanowisko przeciwne: stanowczo wyklucza możliwość wywierania jakiejkolwiek presji na platformy oraz proponuje rozwiązania sprzyjające ukróceniu kultury najwyższej tajności służb. Poniżej w kilku punktach przedstawiamy najważniejsze – naszym zdaniem – zalecenia.

Jaką rolę w kwestii moderowania treści powinny odgrywać platformy internetowe?

  • Państwa nie powinny zmuszać portali takich jak Facebook do „patrolowania” Internetu, zwłaszcza przy użyciu automatycznych narzędzi.
  • Platformy powinny bez owijania w bawełnę informować o tym, jakie treści będą usuwane, a także na jakich zasadach działają algorytmy, które są wykorzystywane do szeregowania komunikatów (np. dlaczego taka, a nie inna treść wyświetla nam się jako pierwsza w newsfeedzie).
  • Platformy powinny publicznie informować o tym, ile razy usunęły albo zablokowały treść – czy to w wyniku nakazu sądowego, prywatnych zgłoszeń, czy też z własnej inicjatywy.
  • Użytkownicy powinni dysponować skutecznymi narzędziami odwoławczymi od decyzji platform.
  • Proces zgłaszania nielegalnych treści powinien być tak skonstruowany, żeby platforma miała w praktyce możliwość rzetelnej oceny zgłoszenia. Jako negatywny przykład Rada Europy podaje tworzenie zbyt krótkich terminów na rozpatrzenie zgłoszenia. Z całą pewnością wpisuje się w to propozycja Komisji Europejskiej, aby zgłoszenia służb dotyczące treści terrorystycznych były rozpatrywane w ciągu godziny.
  • Zasady śledzenia i profilowania użytkowników powinny być dla nich w pełni przejrzyste.

Co z kolei powinny robić służby i inne organy państwa, których celem jest egzekwowanie prawa w Internecie?

  • Dostęp służb do danych użytkowników powinien podlegać efektywnej kontroli, a użytkownicy powinni dysponować skutecznymi mechanizmami odwoławczymi.
  • Służby powinny regularnie publikować ogólnodostępne sprawozdania, w których znajdą się informacje o tym, ile razy i na jakiej podstawie prawnej sięgały po dane użytkowników, a także jak je wykorzystywały (np. czy dane te zostały wykorzystane do zidentyfikowania i ujęcia podejrzanych). Informacje o częstotliwości sięgania przez służby po dane użytkowników powinny też publikować same platformy.
  • Przed żądaniem od platformy usunięcia albo zablokowania treści władze powinny uzyskać nakaz sądowy lub decyzję niezależnego organu, która podlega kontroli sądowej. Po takie rozwiązanie władze mogłyby sięgać tylko wyjątkowo – wtedy gdy mniej inwazyjne narzędzia nie będą skuteczne – oraz tylko po dokładnym przeanalizowaniu negatywnych konsekwencji dla praw człowieka, zwłaszcza wolności wypowiedzi.

W świetle wydarzeń ostatnich miesięcy, kiedy to instytucje unijne i wiele państw europejskich ulegało pokusie przerzucania odpowiedzialności za dbanie o przestrzeganie prawa w Internecie na portale takie jak Facebook czy Twitter, rekomendacje Rady Europy wyznaczają bardzo dobry standard. Czy będzie to jednak kolejny zestaw pustych wytycznych, którymi nikt się nie przejmie? A może autorytet Rady Europy przyczyni się do poważnego potraktowania zaleceń będących przecież interpretacją Europejskiej konwencji praw człowieka, której podlega większość europejskich państw, w tym Polska? Mamy nadzieję, że zrealizuje się ten drugi scenariusz.

Karolina Iwańska

Pomóż nam kontrolować kontrolujących i walczyć o wolność w Internecie! Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon lub przekaż nam 1% swojego podatku (KRS: 0000327613).

Komentarze

W końcu dobry ruch. Nie do końca rozumiem po co władze Europy są aż tak podzielone (Komitet, Rada, inne ciała), ale widać, że musi być to przemyślany krok, by nie dochodziło do nadużyć i absurdów.

Jednak o ile w Europie będzie można kontrolować kontrolujących, o tyle póki nie przywróci się niezawisłości sądów (w tym trybunału) i nie opublikuje wszystkich orzeczeń trybunału - w Polsce będziemy mieć jedynie możliwość trolowania trolujących i to też tylko do czasu, kiedy nam nie zabiorą internetów (tzn. nie ocenzurują mocniej).

Nie rozumiem, czego boją się służby w kwestii udostępniania statystyk.

Skoro nie robią nic złego, nie mają się czego bać, prawda?

A może to dotyczy tylko szarych ludzi?

Dodaj komentarz