Rosja próbuje cenzurować sieć

Artykuł

Według ostatnich sondaży znaczna większość Rosjan popiera blokowanie i usuwanie stron internetowych znajdujących się na tzw. czarnych listach. Badanie to związane jest z nowo przyjętą ustawą, która ma na celu zwalczanie niepożądanych treści w Internecie. Wzbudza ona wiele kontrowersji i protestów. Rosyjska opozycja zarzuca władzy, że próba zwiększenia kontroli nad siecią jest podyktowana celami politycznymi i może naruszać prawa człowieka.

Rosyjski dziennik ekonomiczny „Wiedomosti” donosi, że prawie trzy czwarte Rosjan popiera utworzenie czarnych list stron internetowych. Zgodnie z nowymi przepisami mają na nie trafiać strony zawierające niepożądane treści, które mogą zagrażać internautom, przede wszystkim dzieciom. Tylko niewielki odsetek respondentów (ok. 9%) opowiedział się przeciwko utworzeniu czarnej listy. Grupa ta wskazywała, że działanie takie może doprowadzić do ograniczenia swobodnego korzystania z informacji.

W zeszłym tygodniu rosyjski parlament przyjął kontrowersyjną ustawę, która zwiększa kontrolę rządu nad Internetem. By wejść w życie musi ona zostać jeszcze podpisana przez prezydenta Władimira Putina.

Nowe prawo umożliwi władzom tworzenie federalnych czarnych list zawierających m.in. treści: promujące zażywanie narkotyków, dziecięcą pornografię, zachęcające dzieci do działań zagrażających życiu lub zdrowiu oraz inne informacje, które zostały sądowo zakazane. Wraz z trafieniem na czarną listę, strona ma być blokowana, a właściciele - obligowani do usunięcia niepożądanych treści w ciągu 24 godzin. W większości przypadków do wydania nakazu usunięcia nie będzie wymagana zgoda sądu. Dodatkowo katalog treści niepożądanych jest szeroki, co stwarza zagrożenie podejmowania arbitralnych decyzji.

Nowe prawo wzbudza protesty rosyjskiej opozycji. Mnożą się porównania do chińskiego Projektu Złotej Tarczy, który ma na celu ograniczenie dostępu do Internetu. Przede wszystkim zarzuca się brak precyzji w selekcji stron zawierających treści niepożądane. Padają również oskarżenia, że nowe przepisy mogą być wykorzystywane do celów politycznych. W ramach protestu rosyjskojęzyczna Wikipedia zawiesiła przez jeden dzień swoją działalność.

Ograniczania wolności w Internecie stanowią coraz większe zagrożenia dla praw człowieka. Im bardziej sieć jest wykorzystywana do działań politycznych (przykład Arabskiej Wiosny), tym bardziej władze próbują zyskać nad nią kontrolę. Niedawna rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ jasno jednak wskazała, że prawa i wolności człowieka powinny podlegać takiej samej ochronie zarówno offline jak i online.

Jędrzej Niklas

Komentarze

To było do przewidzenia. Skoro demokratyczny Zachód przetarł szlak, to teraz każdy dyktator zacznie "bronić dzieci" przy pomocy cenzury i czarnych list. A jak się ktoś postawi, bo go sam Zachód potępi. Piękny prezent od Europy i Ameryki dla wszelkiej władzy totalitarnej.

Ciekawe tylko, jak ocenią to same dzieci, gdy będą żyć w tym przyszłym świecie i wpadać w pułapki zbudowane przez ich rodziców. Pochwalą nas za troskę, czy raczej potępią za odebranie wolności?

Dodaj komentarz