Rząd ujawnia instrukcje negocjacyjne w sprawie ACTA - mamy początek rzetelnego dialogu?

Artykuł

Wygląda na to, że rząd poważnie potraktował warunki prowadzenia uczciwej debaty na temat ACTA, które postawiliśmy w odpowiedzi na zaproszenie na poniedziałkową debatę w Kancelarii Premiera. Jednym z nich było ujawnienie stanowisk negocjacyjnych Polski. Spełnienie tego postulatu znalazło się na liście zobowiązań rządu, jaką Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji ogłosiło dziś rano. W specjalnym serwisie Ministerstwa Kultury możemy zapoznać się z pięcioma instrukcjami negocjacyjnymi. Pozostaje jednak pytanie, czy to już wszystko? Oraz, nieunikniona kwestia, co dalej?



W oświadczeniu wysłanym do premiera Donalda Tuska na dzień przed publiczną debatą na temat ACTA postawiliśmy jasny warunek naszego uczestnictwa: najpierw prawda, potem debata. Wraz z innymi organizatorami Improwizowanego Kongresu Wolnego Internetu pisaliśmy:

Nie można toczyć uczciwej debaty w sytuacji asymetrii informacyjnej. Zapowiedź premiera o zawieszeniu ratyfikacji jest dla nas niezrozumiała. Nie wiemy, jakie konkretnie kroki rząd ma na myśli. Obecnie tylko rząd zna precyzyjnie znaczenie traktatu ACTA, bo treść niejasnych postanowień (np. "skala handlowa" czy "piractwo") wyjaśnią dopiero niejawne dziś stanowiska negocjacyjne państw biorących udział w procesie tworzenia ACTA".

Kwestia ujawnienia stanowiska negocjacyjnego Polski w sprawie ACTA zarysowała się też mocno w czasie poniedziałkowej debaty. Premier odnosił się do głosów w tej sprawie raczej wymijająco, sugerując, że nie zawsze i nie wszystko można ujawnić. W odpowiedzi przypominaliśmy - korzystając z kanału komunikacji na Twitterze - że minister Michał Boni obiecał ujawnienie stanowisk w czasie publicznej dyskusji na Improwizowanym Kongresie Wolnego Internetu. Najwyraźniej przeważyła „otwartościowa” opcja Michała Boniego i, zgodnie z  zapowiedzią, rząd zaczął ujawniać dokumenty związane z procesem tworzenia ACTA.

Na ten moment możemy przeczytać pięć instrukcji negocjacyjnych z okresu od maja 2008 r. do lipca 2009 r. Nasuwa się natychmiast kilka pytań: czy to już naprawdę wszystko? Czy nie powstawały kolejne instrukcje, skoro negocjacje trwały, od lipca 2009, jeszcze ponad rok? A jeśli są jeszcze inne instrukcje, czy i one zostaną ujawnione? Jeśli tak, to kiedy? Jeśli nie, to dlaczego? Te pytania mamy zamiar zadać Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji.

Co do samej treści instrukcji, wygląda na to, że rząd nie ma się czego wstydzić. W ujawnionych instrukcjach przeważa ostrożne, konserwatywne podejście do zmiany zasad egzekwowania prawa własności intelektualnej. Polscy negocjatorzy mieli wyraźne instrukcje aby pilnować zgodności przepisów ACTA z istniejącymi standardami w tym zakresie – przede wszystkim unijną dyrektywą i umową TRIPS. To dobry kierunek. Polscy negocjatorzy domagali się też doprecyzowania pojęcia "skala handlowa", które jest jednym z głównych źródeł obaw internautów.

Co ciekawe i ważne z punktu widzenia Panoptykonu, Polska starała się zadbać także o to, żeby wydanie tzw. zarządzenia tymczasowego (jeden ze środków zabezpieczających przez dalszymi naruszeniami prawa przewidzianych w ACTA) było możliwe wyłącznie za zgodą sądu.

Polscy negocjatorzy brali też udział w dyskusjach na temat przejrzystości prac nad ACTA, w tym – jak czytamy w instrukcji z 2009 roku - „udostępniania informacji uprawnionym z tytułu praw własności intelektualnej”, czyli np. organizacjom zbiorowego zarządzania lub koncernom medialnym. Jednocześnie, w tej samej instrukcji, czytamy, że: „(...) projekty poszczególnych rozdziałów nie powinny być udostępniane poza kręgu administracji publicznej. Uniemożliwia to przeprowadzenie konsultacji społecznych tych dokumentów". Z tym stanowiskiem Polska nie polemizowała.

Nie jest zatem jasne, co miał na myśli premier, kiedy mówił, że instrukcje negocjacyjne koncentrowały się przede wszystkim na zapewnieniu transparentności negocjacji. Z ciekawością czekamy na ujawnienie kolejnych dokumentów - być może dadzą odpowiedź i na to pytanie...

                                                *** Aktualizacja z 9 lutego ***

I rzeczywiście, kolejne ujawnione dokumenty - opublikowane też na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji - dały odpowiedź na to pytanie. W instrukcjach negocjacyjnych z 2010 roku znajdują się fragmenty, które potwierdzają słowa premiera. Polska rzeczywiście podejmowała działania na rzecz zwiększenia transparentności procesu negocjacji i domagała się ujawnienia dokumentów negocjacyjnych. Na uwagę zasługuje też to, że polscy negocjatorzy kategorycznie sprzeciwiali się rozszerzeniu katalogu naruszeń prawa autorskiego ściganych z urzędu. Polska naciskała na to, żeby katalog naruszeń ściganych z urzędu zależał wyłącznie od prawa krajowego.

Wciąż nie wiemy, czy ujawnione dokumenty to już wszystkie stanowiska, instrukcje, analizy i ekspertyzy, jakie posiada administracja publiczna. Jednak to, czego dowiedzieliśmy się do tej pory, skłania do wniosków, że w czasie negocjacji rząd zajmował stanowiska rozsądne i zgodne z polskim prawem.

                                                                  ***

Tymczasem warto odnotować najświeższą deklarację rządu polskiego w sprawie dalszych prac nad ACTA, opublikowaną na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji:

Jeśli debata tocząca się w kraju dostarczy dostatecznych argumentów, by nie ratyfikować ACTA, Polska tego nie zrobi. Jeśli argumenty w debacie nie będą przekonywujące, ratyfikacja nastąpi. Na debatę mamy ponad rok. Do czerwca, kiedy ACTA będzie przedmiotem obrad Parlamentu Europejskiego, musimy mieć uzgodnione stanowisko, czy ACTA niesie zagrożenie dla bezpieczeństwa i wolności użytkowników internetu”.

Czyli w sferze deklaracji politycznych - nic nowego. Pojawiają się jednak warunki do rozmowy na bardziej partnerskich zasadach. Teraz kluczowym wyzwaniem dla rządu pozostaje zaproponowanie otwartego i inkluzywnego formatu, w jakim ta rozmowa - a dokładnie konsultacje społeczne - powinna się toczyć.

Komentarze

...ale jak wiemy (pierwotnie dzięki Wikileaks), jednym z podstawowych założeń ACTA było od samego początku opracowanie umowy "TRIPS plus". Czyli dokładnie odwrotnie niż w naszych instrukcjach. A skoro tak, to czy w ogóle należało brać udział w tych negocjacjach, skoro Polska przystępowała do nich z założeniem przeciwnym do rzeczywistego?

Strona Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego od wczoraj przeżywa prawdziwe oblężenie i aktualnie nie odpowiada, dlatego wszystkie 10 instrukcji (jednej nie było, zamiast pliku widoczny był komunikat o błędzie 404) wrzuciłem do Wikimedia Commons, skąd wszyscy zainteresowani mogą je sobie pobrać bez żadnych przeszkód, limitów czy obaw o to, że strona padnie.

W najbliższym czasie w polskich Wikiźródłach powinny pojawić się przepisane (ze skanów umieszczonych w powyższych plikach PDF) teksty dokumentów, które będzie można swobodnie czytać, pobierać, cytować, kopiować itp.

-- Tomasz Kozłowski
a.k.a. [[user:odder]]

Uprzejmie informuję, że zgodnie z powyższym wszystkie dokumenty zostały już przekształcone do formy tekstowej i można je sobie poczytać w tym miejscu -- po kliknięciu w "Źródło" wyświetlą się strony z tekstem, obok którego widoczne są oryginalne pliki PDF udostępnione przez MKiDN.

Nie podzielam zdania Fundacji przedstwaionego w dzisiejszej aktualizacji.

"Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami negocjujących stron, projekty poszczególnych rozdziałów nie powinny być udostępniane poza kręgi administracji publicznej. Uniemożliwia to przeprowadzenie konsultacji społecznych tych dokumentów. Może także spowodować niejasności w przypadku ewentualnego pojawienia się wniosku o ich udostępnienie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej."

To są te działania mające służyć pełnej transparętności?

Po kolei... Powyższy cytat pochodzi z instrukcji negocjacyjnej z 2009 r. Wtedy jeszcze Polska nie walczyła o ujawnienie dokumentów negocjacyjnych społeczeństwu. Rok póżniej mamy już zupełnie inne instrukcje - i to o nich piszemy w aktualizacji. Staramy się zachować pełną transparentność naszego "rozumowania", dlatego nie cofamy poprzednich opinii, a za to dokładamy nowe. Przed ujawnieniem kolejnych instrukcji sami zwaracaliśmy uwagę na problem braku transparantności. Po ujawnieniu kolejnych, oddajemy sprawiedliwość negocjatorom, którzy zmienili podejście. Czy coś w tym jest niespójne? 

Dlatego w naszym tytule jest PYTANIE, nie stwierdzenie :-) Nie chcemy się po prostu zamykać na nieoczekiwane zwroty akcji. 

... do polskiego rządu :-) My w pełni się zgadzamy, że samo negocjowanie, a tym bardziej podpisanie, ACTA było błędem. Nie tylko ze względu na - najwyraźniej - sprzeczne filozofie poszczególnych stron, ale przede wszystkim na to, że umowa handlowa to nie jest miejsce na tak poważne zmiany w sferze regulacji internetu, które muszą dotknąć bezpośrednio obywateli. To jest ominięcie demokratycznego procesu. 

bardzo chciałbym podzielać waszą wiarę w dobre intencje strony rządowej i wasz optymizm Miłe Panie, ale nijak nie potrafię znaleźć do niego racjonalnych powodów...

pozdrawiam

Paweł Kubisz

Po przeprowadzonej analizie dokumentu pn. Uzasadnienie wniosku o podpisanie ACTA dostępnego na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, znaleźliśmy błąd w tekście.

Fragment dokumentu wraz ze zidentyfikowanym błędem dostępny jest na stronie naszawokanda.pl:

http://www.naszawokanda.pl/publikacja/47/skutki-prawne-acta/

Dla wygody przeglądania konkretnych artykułów stworzyliśmy odnośniki do przywoływanych aktów prawnych.

 

Zapraszamy do szukania następnych błędów!

Dodaj komentarz