Sądy decydują o blokowaniu stron internetowych. Także dlatego muszą być niezależne.

Artykuł
Twarz za ekranem. CC0 Public Domain

Ustawa antyterrorystyczna i ustawa hazardowa wprowadziły mechanizmy umożliwiające blokowanie stron w Internecie. I choć różni je charakter blokowanych treści i szczegółowa procedura, jeden element jest wspólny – decyzje władzy o blokowaniu kontrolują sądy. To jeden z licznych argumentów przeciwko planowanym zmianom w sądownictwie.

Sąd Okręgowy w Warszawie – na wniosek Szefa ABW – może zarządzić zablokowanie „danych informatycznych mających związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym”. Z kolei Minister Finansów arbitralnie podejmuje decyzje o wpisaniu stron służących do oferowania gier hazardowych niezgodnie z przepisami. Wpis do rejestru zobowiązuje dostawców Internetu do uniemożliwienia dostępu do ich treści. Od decyzji Ministerstwa Finansów przysługuje odwołanie do sądu.

Blokowanie Internetu ogranicza naszą wolność komunikowania się. Jednak niezależne od władzy politycznej i służb sądy odrobinę neutralizują wiążące się z blokowaniem zagrożenia. Bez nich ta wolność będzie zagrożona.

Wojciech Klicki

POLECAMY:

10 powodów, dla których blokowanie Internetu to zły pomysł

Komentarze

Szanowni Państwo, wprowadzacie ludzi w błąd. Po pierwsze - MF jasno i wyraźnie mówi o NIELEGALNYM hazardzie - https://hazard.mf.gov.pl/.
Po drugie - blokowanie stron w celu zapobiegania i wykrywania działań o charakterze terrorystycznym uważacie za łamania wolności słowa. Bo to wynika z waszego oświadczenia. Brawo. Zapominacie, że wolność słowa nie jest wolnością, która do dziś była nieograniczona. Była i jest od dawna. Idźcie po rozum do głowy.

Chodzi o to, że to co powinno być blokowane, a co nie powinno zależeć od opinii niezależnego sądu. Jeśli rząd może bez przeszkody samemu zablokować to, co on sam uważa za hazard lub terroryzm, to otrzymuje łatwe narzędzie do cenzury internetu, co z kolei jest zagrożeniem dla wolności słowa. Czyli nie blokowanie stron związanych z terroryzmem szkodzi wolności słowa, tylko blokowanie przez rząd wszystkiego co sami uznają za terroryzm i brak kontroli nad tym szkodzi wolności słowa.

Ostatnie dwa zdania z artykułu: "Blokowanie Internetu ogranicza naszą wolność komunikowania się. Jednak niezależne od władzy politycznej i służb sądy odrobinę neutralizują wiążące się z blokowaniem zagrożenia. Bez nich ta wolność będzie zagrożona".

Poza tym cenzura nie rozwiązuje żadnych problemów. Zazwyczaj każdą cenzurę można obejść (na szczęście). Robią to np. mieszkańcy Chin, którzy mają poblokowane pół internetu. Można zainstalować przeglądarkę Tor Browser i już cenzura internetu nas nie dotyczy. Aktualnie w Polsce rządową cenzurę można obejść też na wiele innych, prostych sposobów.

> Po drugie - blokowanie stron w celu zapobiegania i wykrywania
> działań o charakterze terrorystycznym uważacie za łamania wolności
> słowa. Bo to wynika z waszego oświadczenia.

Nie. Uważamy, że zamiast cenzurować Internet, trzeba - postanowieniem sądu, a nie szefa bezpieki - daną stronę zamknąć. Również we współpracy z władzami innych państw. Bo blokowanie dostępu to, jak sama nazwa wskazuje, blokowanie tylko *dostępu* - raz, że łatwe do obejścia (tak jest od podstaw skonstruowany Internet, że blokadę omija się łatwo), a dwa - nie likwiduje problemu. Zablokowanie dostępu do strony internetowej np. tzw. Państwa Islamskiego nie sprawi, że zniknie ona z Internetu - i nadal będą swoje chore plany snuć. Blokowanie stron bez ich zamykania to działanie na zasadzie "stłuczmy termometr, nie będzie gorączki". Oraz niebezpieczne narzędzie do uciszania przeciwników politycznych przez rząd. Czy skorzysta z tego narzędzia, nie wiemy. Ale lepiej, by nie miał go wcale, zwłaszcza że cenury prewencyjnej zabrania konstytucja.

Dodaj komentarz