"Salon" się sprawdza w czasach buntu - pierwsza sensowna debata o ACTA

Artykuł

Redakcji Kultury Liberalnej udało się zorganizować pierwszą publiczną debatę na temat ACTA, w trakcie której powiedziano coś więcej, niż uproszczenia i frazesy. Najwyraźniej czas już dojrzał do tego, żeby rozmawiać w sposób głębszy i bardziej uporządkowany. Nareszcie nikt już nie pytał o treść ACTA. Rozmawialiśmy o specyfice ruchu protestujących w sieci i na ulicach; o konsultacjach społecznych, które pomijają obywateli; o tym, co ACTA znaczy dla polskiego Internetu, jakie reprezentuje wartości; o sensie i bezsensie prawa własności intelektualnej; o tym, co dalej "po ACTA".

1 lutego na kanapie w Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” zasiedli: Ewa Siedlecka, Katarzyna Szymielewicz, Alek Tarkowski i Kuba Wygnański. Ale to nie paneliści przesądzili o kierunkach i poziomie dyskusji, ale ci, którzy na debatę przyszli. Jak w porządnym, osiemnastowiecznym salonie zebrali się ludzie, którzy na temat ACTA i fundamentalnej kwestii "do dalej" mają wyraziste i przemyślane opinie, a w wielu przypadkach także realny wpływ na sprawę.

Wypowiadali się m.in. Michał Boni, Agnieszka Odorowicz, dr Tomasz Kozłowski, prof. Fatyga, poseł Marcin Święcicki, dr Paweł Kuczyński. Spotkanie w bardzo autorski sposób poprowadziła Karolina Wigura. Wielka szkoda, że taki poziom zaangażowania intelektualistów i polityków w dyskusję publiczną udało się osiągnąć dopiero po podgrzaniu nastrojów społecznych do czerwoności. Ale może rzeczywiście świat "po ACTA" będzie trochę inny?

Zredagowany stenogram debaty

Relacja wideo będzie opublikowana na stronie Kultury Liberalnej.

Zdjęcia: Jadwiga Żukowska

Dodaj komentarz