Ubodzy w prywatność

Artykuł

Młoda  kobieta trzyma tablet, na którym widnieje napis „Pomagamy pom@gać” – to materiał promujący projekt Empatia. Kobietą na zdjęciu jest aktorka Katarzyna Maciąg, zgodnie z informacjami prasowymi „ambasadorka” projektu. Empatia ma na celu informatyzację pomocy społecznej. W ostatnich tygodniach było o niej głośno za sprawą opozycji, która zarzucała rządowi ogromne wydatki – rzędu 50 mln złotych – na uruchomienie „portalu dla bezdomnych”.

Empatia to skomplikowany projekt, którego głównym celem ma być usprawnienie, poprzez nowe technologie, działania pomocy społecznej. Podstawowym produktem projektu jest Centralny System Informacji Zabezpieczenia Społecznego (CSIZS). Dzięki systemowi urzędy publiczne mogą wymieniać się informacjami o osobach pobierających świadczenia z pomocy społecznej.

System koronkowy

W ramach CSIZS funkcjonuje Centralna Baza Beneficjentów, czyli baza danych o obywatelach i ich rodzinach korzystających ze wsparcia państwa. Innymi częściami systemu są platformy umożliwiające internetowe składanie wniosków o zasiłek, a także wymianę informacji między urzędami. Jesienią zeszłego roku ruszył ostatni etap Emaptii – zaopatrzenie pracowników socjalnych w urządzenia mobilne służące do elektronicznego gromadzenia informacji pochodzących z wywiadu środowiskowego.

Obecnie z różnych form zabezpieczenia społecznego korzysta ponad 3,7 mln rodzin w Polsce. Dodatkowo do wsparcia uprawnionych jest 4,5 mln osób niepełnosprawnych. To duże liczby. Do tego dochodzi gąszcz przepisów, które określają, kto ma, a kto nie ma prawa np. do zasiłku. System przyznawania pomocy jest więc złożony i mało przejrzysty dla samych zainteresowanych.

Wnioskując o wsparcie ze strony państwa czy samorządu, obywatele muszą przedstawić szereg dokumentów dotyczących m.in. dochodu, stanu zdrowia, orzeczenia o niepełnosprawności czy sytuacji rodzinnej. Mają one stanowić dowód na to, że danej osobie przysługuje np. świadczenie rodzinne. Gdy ktoś już korzysta ze wsparcia dla rodziny, może podlegać rodzinnemu wywiadowi środowiskowemu. To ustrukturyzowany wywiad, na który składa się wiele – często bardzo intymnych – pytań. Osoby ubogie zostają zatem poddawane dosyć szczegółowemu monitoringowi ze strony władz publicznych.

Wiemy o was wiele, wy o nas mało

Rzecz jasna, zbieranie danych o obywatelach korzystających z pomocy społecznej nie jest nowością. Jednak do tej pory dokumentację dostarczano głównie w formie pisemnej, a wymiana informacji między poszczególnymi częściami administracji była kiepska. Dzięki CSIZS to się zmienia. Z jednej strony obywatele zyskują wygodę i czas, który musieliby przeznaczać na zdobywanie niezliczonych zaświadczeń. Z drugiej jednak – system znacznie skuteczniej będzie gromadził i wykorzystywał informacje o poszczególnych osobach. Jak wskazują założenia ustawy dającej podstawy dla stworzenia systemu, „zmniejszy on strumień środków publicznych kierowanych do osób niespełniających warunków określonych w ustawach”. Nie ma wątpliwości, że system ten ma również na celu odseparowanie określonych grup od wsparcia finansowego.

Pod względem skali gromadzonych danych oraz liczby osób CSIZS jest jednym z większych systemów informatycznych w Polsce. Można go porównać do Systemu Informacji w Ochronie Zdrowia (gromadzącego dane o wszystkich pacjentach) czy Systemu Informacji Oświatowej (przetwarzającego dane o uczniach szkół). Jednak w odróżnieniu od tych dwóch systemów CSIZS-owi nie jest poświęcona osobna ustawa. W tym wypadku podstawy prawne stanowią przede wszystkim: ustawa o pomocy społecznej oraz liczne przepisy pozwalające na wykorzystanie danych obywateli korzystających ze wsparcia państwa.

Dane potrzebne do pomocy?

Te rozproszone podstawy niestety nie gwarantują jasności i stabilności zasad, na bazie których dane będą przetwarzane w systemie. Krytykując przepisy ustawy o pomocy społecznej, Ewa Kulesza, była GIODO, stwierdziła, że „brak jednolitego katalogu danych osobowych narusza standardy wyznaczone przez Trybunał Konstytucyjny”. Tymczasem pomimo braku jednolitego katalogu urzędy zajmujące się wsparciem społecznym wykorzystują bardzo szczegółowe informacje o obywatelach.

Obok standardowo gromadzonych informacji urzędnicy zajmujący się pomocą społeczną mają możliwość wglądu do bazy danych PESEL, ZUS-u, Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, a także do rejestru osób niepełnosprawnych, bazy deklaracji podatkowych czy bazy osób bezrobotnych. Trzeba do tego dodać możliwość przeglądania gromadzonych wywiadów środowiskowych, które aktualnie są prowadzone za pomocą urządzeń mobilnych. Pomoc społeczna wie więc wiele, a informatyzacja dała jej kolejne możliwości kontroli.

Oczywiście, gdy obywatele oczekują konkretnego wsparcia od państwa i innych ludzi, muszą zgadzać się na określone warunki, by z niego skorzystać. Kiedy w grę wchodzą wspólne pieniądze, należy dbać o to, by były wydatkowane racjonalnie. Odbywa się to również m.in. dzięki wykorzystywaniu informacji o sytuacji obywateli. Jednak działania, które podejmuje władza, zawsze muszą brać pod uwagę prawa podstawowe. Ingerencje w sferę praw i wolności powinny być proporcjonalne do zamierzonego celu. W przypadku prywatności i pomocy społecznej na razie trudno ocenić, czy ta ingerencja spełnia wszystkie wymogi. System jest skomplikowany, katalog danych – niejednoznaczny, pozyskiwanie informacji z różnych źródeł – szerokie. Niestety, osoby korzystające z pomocy społecznej są ubogie nie tylko w środki pieniężne, ale również w prywatność.

Jędrzej Niklas

Więcej na temat publicznych baz danych

Dodaj komentarz