Czekamy na decyzję prezydenta w sprawie kontroli nad służbami

Artykuł
16.09.2026
9 min. czytania
Tekst
Image
Mężczyzna przy stosie dokumentów

Do podpisu prezydenta trafiła ustawa „o wzmocnieniu nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną”. Choć tytułowe wzmacnianie nadzoru jest w praktyce dalekie od kompleksowej reformy, którą obiecywał rząd, to więcej niż dostaliśmy przez ostatnie 20 lat – i wszystko, na co możemy realnie liczyć w najbliższym czasie. Czy Prezydent Karol Nawrocki podpisze ustawę?

Ustawa wzmacnia nadzór nad służbami w niewielkim stopniu...

Ustawa daje sędziom nowe, przełomowe uprawnienia umożliwiające kontrolowanie służb. Będą mogli zażądać od służb więcej informacji przed podjęciem decyzji, czy zgodzić się na rozpoczęcie kontroli operacyjnej. Będą mogli też zajrzeć służbom przez ramię w trakcie już prowadzonej kontroli operacyjnej – a nawet ją przerwać, jeśli dojdą do wniosku, że nie ma uzasadnienia.

Problem tkwi w słowie „mogli”. Sędziowie będą mogli skorzystać z nowych uprawnień – ale nie będą musieli tego robić. Obecnie wnioski rozpatruje jeden, dyżurujący danego dnia sędzia, który ma średnio 20 minut na zapoznanie się z wnioskiem i towarzyszącymi mu materiałami, rozpatrzenie go i uzasadnienie. Bez zwiększenia obsady sędziowskiej rozpatrujących wnioski nie ma co liczyć na to, że sędziowie masowo skorzystają z nowych uprawnień.

Co gorsza, ustawa dotyczy wyłącznie kontroli operacyjnej: nie dotyka takich problemów, jak dostęp służb do billingów, wykorzystanie oprogramowania szpiegującego czy nadzór elektroniczny prowadzony przez wywiady cywilny i wojskowy. Jest więc operacją plastyczną na ciele, które wymaga holistycznego leczenia.

Szczegółowo piszemy o tym w tekście: Czy wyciągnęliśmy wnioski z afery Pegasusa? Kto skontroluje inwigilujących i Służby pod (nieco) lepszą kontrolą. Komentujemy propozycję zmian w prawie.

…ale innej ustawy nie będzie

Ustawa nie jest kompleksową reformą, której się domagaliśmy i o której pisaliśmy w naszych raportach (np. Osiodłać Pegaza. Przestrzeganie praw obywatelskich w działalności służb specjalnych – założenia reformy). Minister Koordynator Służb Specjalnych Tomasz Siemoniak obiecywał podczas prac nad ustawą, że to nie jest ostatnie słowo w temacie kontroli nad służbami.

Wszystko jednak wskazuje na to, że na więcej nie mamy co liczyć.

Po pierwsze, rząd opóźnia zakończenie prac sejmowej komisji śledczej, która miała wyjaśnić aferę z wykorzystaniem Pegasusa. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie pomaga, odmawiając odtajnienia kluczowych materiałów. Z raportu moglibyśmy się dowiedzieć, do jakich nadużyć doszło i co powinno się zmienić, żeby zapobiec im w przyszłości.

Po drugie, premier Donald Tusk osobiście opóźnia publikację trzeciej części raportu komisji ds. wyjaśnienia mechanizmów represji władzy wobec społeczeństwa obywatelskiego w latach 2015–2023. Dotyczy ona inwigilacji aktywistów i aktywistek krytykujących rządzących. Raport zawiera rekomendacje, co powinno się zmienić, żeby nie dochodziło do nadużyć tego rodzaju.

Po trzecie, Minister Koordynator Służb Specjalnych przygotował projekt kolejnej ustawy rozszerzającej uprawnienia służb. Tym razem Agencja Wywiadu i Służba Wywiadu Wojskowego miałyby uzyskać dostęp do komunikacji elektronicznej, której jedna strona (nadawca lub odbiorca) znajduje się za granicą. Nowym uprawnieniom nie towarzyszy jednak jakikolwiek mechanizm nadzoru nad ich wykorzystaniem przez agencje.

Co konkretnie zmieni ustawa wzmacniająca (w niewielkim stopniu) nadzór nad służbami

Ustawa „wzmacniająca nadzór sądowy nad stosowaniem kontroli operacyjnej” zmieni niewiele – jeśli wejdzie w życie. Ale jednak coś zmieni:

  1. Sąd rozpatrujący wniosek o zgodę na prowadzenie kontroli operacyjnej otrzyma nie tylko te informacje, które uzasadniają jej rozpoczęcie. Będzie też mógł poprosić służbę o inne informacje. Służbom trudniej będzie ukryć, że osoba podsłuchiwana ma alibi albo wykonuje zawód zaufania publicznego.
  2. Sąd będzie musiał uzasadnić nie tylko odmowę, ale też zgodę na rozpoczęcie kontroli operacyjnej. Wcześniej uzasadnienia wymagała tylko odmowa (przez co zgoda mogła bardziej „opłacać” się zapracowanym sędziom), a wprowadzony niedawno w drodze rozporządzeń wymóg uzasadnienia także zgody był kwestionowany przez sędziów.
  3. Nawet jeśli sąd zgodzi się na rozpoczęcie kontroli operacyjnej, w trakcie jej prowadzenia będzie mógł zajrzeć służbom przez ramię. Jeśli dojdzie do wniosku, że należy ją przerwać (np. osoba podsłuchiwana jest adwokatem lub dziennikarką i podsłuch narusza prawo do tajemnicy zawodowej) – będzie mógł to zrobić.
  4. Opinia publiczna dowie się, czy sędziowie korzystają z nowych uprawnień. Jednym z problemów ustawy jest to, że sędziowie mogą, ale nie muszą z nich korzystać. Prokurator Generalny co roku przedstawi Sejmowi i Senatowi informację, jak często sędziowie korzystają z nowych uprawnień.

Krytyka ustawy – czy słuszna?

To, czy ustawa wejdzie w życie, zależy teraz od prezydenta.

W debacie publicznej wskazywanych jest kilka argumentów, które mogą przekonać Karola Nawrockiego, by ustawę zawetować.

„To ustawa niebezpieczna, gdyż wytwarza fałszywą aurę wprowadzania zmian, w rzeczywistości cementując niewydolność systemu sądowej kontroli” – skomentował płk rez. Przemysław Leśniak, były funkcjonariusz Agencji Wywiadu i Agencji Wywiadu Wojskowego, członek Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP.

Też mamy duże obawy, czy ustawa zadziała. Dlatego walczyliśmy o wprowadzenie do ustawy obowiązku ujawnienia opinii publicznej, ile razy sędziowie skorzystali z możliwości weryfikowania działań operacyjnych w ich trakcie.

Leśniak twierdzi też, że ustawa niesie za sobą „niebezpieczeństwo paraliżu”, bo – upraszczając – sędziowie są niekompetentni i nie będą potrafili rzetelnie ocenić przesłanek podjęcia decyzji o przerwaniu kontroli operacyjnej.

Jak w tym kontekście rozumieć słowo „paraliż”?

Jeśli płk Leśniak obawia się, że sędziowie będą masowo przerywać słuszne i potrzebne kontrole operacyjne, to wystarczy spojrzeć na statystyki. Sądy akceptują ponad 99% wniosków służb o wyrażenie zgody na podsłuch. Skąd podejrzenie, że w sytuacji sprawdzania, czy służby działają legalnie w toku prowadzenia kontroli sędziowie będą bardziej restrykcji i będą przerywać im pracę?

Czy zasadna jest obawa, że sędziowie nie zrozumieją zawiłych form pracy operacyjnej i dlatego będą ją przerywać? Dotychczas, kiedy służby zwracały się do nich o zgodę na zastosowanie kontroli operacyjnej w ramach wielopoziomowych, rozciągniętych w czasie i szczególnie skomplikowanych gier operacyjnych, w których przeciwnikiem była obca służba specjalna, bo ufali służbom. Jeśli podczas nadzorowania działań służb w toku prowadzenia kontroli operacyjnej będą mieć wątpliwości, funkcjonariusze zawsze będą mogli przedstawić dodatkowe argumenty za stosowaniem kontroli operacyjnej.

Paraliż można rozumieć też w inny sposób. Przyjmijmy, że funkcjonariusze i funkcjonariuszki służb będą „prewencyjnie” rezygnować z prowadzenia kontroli operacyjnej, żeby nie mieć na głowie ewentualnej kontroli.

Istnieje narracja o szerzącej się w służbach bierności i unikaniu podejmowania działań – co ma być związane z ryzykiem rozliczeń, komisji śledczych i „ciągania po prokuraturze” (zwłaszcza po zmianie władzy). Poszlaką wskazującą na zachodzenie tego procesu ma być spadająca rok do roku liczba prowadzonych kontroli operacyjnych. Jeśli rzeczywiście tak jest, to – zwłaszcza w zagrożenia wojną – powinniśmy być zaniepokojeni tym zjawiskiem. Ale naszym zdaniem ma ono luźny związek ze wzmocnieniem kontroli sądowej nad służbami. Można wręcz przewrotnie powiedzieć, że im silniejsza kontrola, tym mniejsze prawdopodobieństwo nadużyć (takich jak wykorzystanie Pegasusa do inwigilowania opozycji), dzięki czemu i wizja rozliczeń nie powinna być tak groźna.

Z kolei Piotr Woyciechowski twierdzi (również na łamach dorzeczy.pl), że zwiększenie wiedzy sędziów zagraża bezpieczeństwu państwa i skuteczności służb. Ten argument można sprowadzić do dwóch słów: sędzia Szmydt. Chodzi o sędziego oskarżonego o współpracę z obcym wywiadem, który przebywa obecnie w Białorusi.

Faktem jest, że sędziowie nie są poddawani postępowaniu sprawdzającemu przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a dostęp do informacji niejawnych otrzymują z mocy ustawy. Jednak brak postępowania sprawdzającego nie musi oznaczać braku ochrony kontrwywiadowczej. Czy choćby szkoleń z zakresu bezpieczeństwa geopolitycznego oraz zagrożeń wynikających z działania obcych służb. Służby, zwłaszcza po doświadczeniu z sędzią Szmydtem, już dziś mogą i powinny wspierać sędziów taką formą ochrony.

Przyznanie ABW uprawnienia do weryfikacji sędziów dałoby Agencji za dużą władzę nad sędziami. Sytuacja z sędzią Szmydtem nie powinna była mieć miejsca. Ale gdybyśmy na jej podstawie mieli odebrać sędziom dostęp do jakichkolwiek informacji niejawnych, pojawiłby się nowy problem np. w tysiącach spraw karnych, w których akty oskarżenia opierają się na materiałach niejawnych. Weryfikacji ABW mieliby podlegać nie tylko nieliczni sędziowie zajmujący się kontrolą operacyjną, ale też setki tych, którzy orzekają w sprawach karnych?

Sędziowie są niezależni od służb i mają gwarancję niezawisłości. Służby mają zaś interes w tym, żeby sędziowie byli im przychylni. Wymiar sprawiedliwości ma swoje problemy, a wśród sędziów – jak w każdym zawodzie – trafiają się osoby, które nadużywają pozycji. Jednak jedna – najbardziej nawet bulwersująca sprawa – nie może być argumentem w rozmowie o rozwiązaniach systemowych.

Co zrobi prezydent?

Wbrew pozorom prezydent nie wetuje wszystkich ustaw, które trafiają na jego biurko. Czy zrobi to w przypadku ustawy wzmacniającej odrobinę nadzór sądowy nad kontrolą operacyjną? Jesteśmy na 99% pewni, że tak. Szkoda, bo lepszej nie będzie.

Temat

Newsletter

Otrzymuj informacje o działalności Fundacji

Twoje dane przetwarza Fundacja Panoptykon w celu promowania działalności statutowej, analizy skuteczności podejmowanych działań i ewentualnej personalizacji komunikacji. Możesz zrezygnować z subskrypcji listy i zażądać usunięcia swojego adresu e-mail. Więcej informacji o tym, jak przetwarzamy twoje danejakie jeszcze prawa ci przysługują, w Polityce prywatności.