100 pytań o inwigilację do polskich władz. Czego się dowiedzieliśmy? O co będziemy walczyć?

Artykuł

Prawdopodobnie jedyną oficjalną reakcją polskich władz na serię doniesień o amerykańskiej inwigilacji było skierowanie przez MSZ noty dyplomatycznej do Ambasady USA w Warszawie z prośbą o wyjaśnienia w sprawie PRISM – tak przynajmniej wynika z informacji udostępnionych nam przez najważniejsze instytucje w państwie. Wciąż nic konkretnego nie wiemy o działalności polskich służb ani o ich współpracy z amerykańskimi odpowiednikami, ponieważ właściwie wszystko, co ich dotyczy, podlega tajemnicy. Dowiedzieliśmy się za to, czego o ważnych sprawach międzynarodowych nie wie szef rządu ani jego kancelaria. Oto dotychczasowy bilans akcji „100 pytań o inwigilację do polskich władz”.

Kancelaria Premiera nie wie, czy polski rząd złożył jakiekolwiek uwagi lub rekomendacje dotyczące rewizji umów o przekazywaniu danych, które mogły zostać naruszone przez USA w związku z masowymi programami inwigilacji. Trudno jednak powiedzieć, czy w rządzie szwankuje obieg informacji, czy też zainteresowanie szefa rządu problematyką ochrony prywatności jest tak niskie. Przypuszczenia te nie są bezzasadne, skoro najważniejsze osoby w państwie – jak wynika z udzielonych przez nie informacji – wiedzę na temat PRISM czerpały z mediów.

O lekkim stosunku urzędników do problemu masowej inwigilacji mogą świadczyć najbardziej kuriozalne spośród udzielonych odpowiedzi; na przykład to, że wniosek Edwarda Snowdena o udzielenie w Polsce azylu nie został rozpatrzony, gdyż zabrakło w nim adresu. Dziwi też, że Kancelaria Prezydenta nie wie, skąd ani kiedy prezydent uzyskał informacje o programie PRISM. Może go o to nie spytała?

W wielu przypadkach organy uchyliły się od odpowiedzi – zamiast prostego „tak” lub „nie” podały opis stosowanych procedur albo odpowiedź na kilka pytań zawarli w jednej – co dodatkowo utrudniało i tak już skomplikowaną analizę otrzymanych pism. Część instytucji otrzyma „drugą szansę”: do Premiera, MSZ, MSW, MON i MAiC wysłaliśmy pisma wzywające do usunięcia naruszenia prawa poprzez udzielenie odpowiedzi na pominięte pytania.

Nie zgodziliśmy się też z interpretacją, jaką przyjęła m.in. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, według której stan świadomości osoby nie jest informacją publiczną. Naszym zdaniem stan wiedzy najwyższych urzędników w państwie w sprawie dotyczącej większości obywateli jak najbardziej powinien być przedmiotem debaty publicznej – dlatego będziemy dopytywać o to, co wiedzieli, a czego nie wiedzieli premier i jego ministrowie.

Najważniejsze jest jednak to, czego wciąż nie wiadomo. A nie wiadomo między innymi, czy istnieją jakiekolwiek umowy dwustronne, które regulują działalność USA na terytorium Polski. Najwięcej luk pojawia się w odpowiedziach związanych z działalnością polskich służb. Żadna ze służb nie udzieliła informacji na temat tego, czy miała (ma) dostęp do programów takich jak PRISM czy XKeyscore ani jakie ma techniczne możliwości śledzenia połączeń telefonicznych i komunikacji w Internecie. Czy uda się tego dowiedzieć w kolejnym podejściu – okaże się wkrótce.

Anna Obem, Katarzyna Szymielewicz

Więcej na ten temat:

100 pytań o inwigilację do polskich władz

Układanka odpowiedzi w sprawie PRISM

Opracowanie odpowiedzi w sprawie PRISM [PDF]

Komentarze

Twierdzenie Ministra Spraw Zagranicznych, że wniosek E. S. o udzielenie w Polsce azylu nie został rozpatrzony, gdyż zabrakło w nim adresu, nie jest twierdzeniem organu uprawnionego do jego rozpatrzenia albo nierozpatrzenia. Wydanie decyzji o udzieleniu lub pozbawieniu azylu wymaga uzyskania zgody ministra właściwego do spraw zagranicznych, ale decyzje w sprawach udzielania i pozbawiania azylu wydaje Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Rażąco bezprawne ("kuriozalne") podjęcie przez Ministra Spraw Zagranicznych urzędowej czynności odmowy rozpatrzenia wniosku o udzielenie w Polsce azylu, oraz brak podjęcia czynności rozpatrywania albo czynności odmowy rozpatrzenia tego wniosku przez Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców, nie świadczy o "lekkim stosunku urzędników do problemu masowej inwigilacji", lecz świadczy o korupcji wynikającej z zagranicznych powiązań oraz prywatnych interesów Ministra Spraw Zagranicznych. Azylowe interesy w sprawie wniosku E. S. są przedmiotem postępowania prowadzonego przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie pod sygnaturą akt: IV SA/Wa 2585/13 (http://archi.wiki.praw.pl/2kit4v8ngz9). Dopóki obywatele nie zechcą sięgnąć po "władzę zwierzchnią w Rzeczypospolitej" (art. 4 Konstytucji) i zdecydować o niezależnym stosowaniu konstytucyjnego prawa azylu dla ochrony praw człowieka, zamiast biernie przyzwalać na jego naruszanie w interesie zagranicznych korporacji szpiegowskich, dopóty będzie nim handlował minister przygotowujący za granicą swoją poministerialną karierę.

"A nie wiadomo między innymi, czy istnieją jakiekolwiek umowy dwustronne, które regulują działalność USA na terytorium Polski. Najwięcej luk pojawia się w odpowiedziach związanych z działalnością polskich służb."

Ależ takie umowy pewnie są. Pierwszy przykład z brzegu - tajne obozy CIA (pewnie niedługo w prasie będą nazywane "polskimi obozami tortur" tak jak teraz nazistowskie obozy są nazywane "polskimi obozami zagłady").

Najśmieszniejsze jest to, że jak coś wychodzi na jaw to politycy się oburzają i krzyczą, że Polska może teraz być celem dla terrorystów. Trzeba było o tym pomyśleć zanim się zaczęło robić brudne (niezgodne z międzynarodowym prawem) interesy.

Dodaj komentarz