„Będzie na czas”, czyli rząd zwleka z wdrożeniem dyrektywy policyjnej

Artykuł
Element dekoracyjny

Jedynie 68 dni zostało na wdrożenie unijnej dyrektywy policyjnej, która miała wzmocnić prawa obywatelek i obywateli wobec państwa. Do Fundacji Panoptykon już kilka miesięcy temu trafił nieoficjalny projekt ustawy wdrażającej dyrektywę, ale oficjalnie w resorcie spraw wewnętrznych „trwają prace koncepcyjne”, a na stronie ministerstwa nie ma żadnych dokumentów. Na co czeka rząd? Czy w ogóle nie zamierza wdrożyć dyrektywy, unicestwiając szansę na wzmocnienie praw obywatelek i obywateli wobec państwa, a przy tym narażając Polskę na kary? Czy też znów – co staje się niechlubnym zwyczajem – prawo dotyczące praw i wolności obywatelskich będzie uchwalane w trybie ekspresowym podczas nocnych obrad?

Dyrektywa policyjna miała za zadanie wzmocnić prawa obywateli w zetknięciu z państwem, m.in. przyznając im prawo informacji, że byli przedmiotem zainteresowania ze strony służb i możliwość złożenia skargi na inwigilację. Polskie – i nie tylko – służby w ostatnich latach zyskują coraz większe uprawnienia do ingerowania w naszą wolność i prywatność. Kontrola nad ich działaniem jest iluzoryczna, ale i tak udaje nam się wychwycić nadużycia, do których dochodzi w związku z przetwarzaniem przez nie danych osobowych obywateli. Dlatego cieszyliśmy się na szansę wzmocnienia praw jednostki, jaką niesie za sobą dyrektywa policyjna. Tymczasem rząd najwyraźniej dąży do tego, by ją zaprzepaścić.

Między „dyrektywa zostanie wdrożona na czas” a „dyrektywa policyjna zostanie wdrożona na czas i zgodnie z intencją jej twórców poprawi relację między państwem i jego służbami a obywatelami na korzyść tych ostatnich”, którego oczekujemy po polskim ustawodawcy, jest ogromna różnica.

MSWiA, dopytywane o projekt ustawy wdrażającej dyrektywę, zaawansowanie prac i nazwisko osoby odpowiedzialnej za nie, zasłania się trwającymi „pracami koncepcyjnymi” i „uzgodnieniami”, obiecując przy tym, że „będzie na czas”. Tymczasem do Fundacji Panoptykon już pod koniec 2017 r. trafił nieoficjalny projekt ustawy wdrażającej dyrektywę. Chociaż mamy do niego szereg pytań, to podstawowe brzmi: "Dlaczego resort zwleka z oficjalnymi pracami?". Czy zamierza przedstawić projekt w ostatniej chwili, odbębnić pozorne ekspresowe konsultacje, by wreszcie przyjąć własną wersję, grzebiąc w ten sposób realną szansę na zmianę stosunków miedzy władzą a obywatelami? A może wcale nie zamierza wdrażać dyrektywy?

Ten ostatni scenariusz oznaczałby pogorszenie obecnego stanu rzeczy. Dziś policja i prokuratura przetwarzają nasze dane na zasadach wynikających z ustawy o ochronie danych osobowych z 1997 r., a ich działanie podlega kontroli GIODO. Wraz z zastąpieniem ustawy z 1997 r. nową, wdrażającą unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych, zarówno zasady, jak i kontrola przestaną obowiązywać. Służby będą działały tylko na podstawie ustaw regulujących ich kompetencje. A te pozwalają im na bardzo dużą ingerencję w wolność jednostki i działanie poza zewnętrzną kontrolą.

Dyrektywa policyjna jest elementem europejskiej reformy ochrony danych osobowych, która odpowiada na wyzwania związane z globalizacją i rozwojem nowych technologii i wzmacnia pozycję obywatelek i obywateli zarówno wobec państwa, jak i sektora prywatnego. Prace nad wdrożeniem rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) trwają od miesięcy, a nowa ustawa o ochronie danych osobowych przewiduje powołanie organu ochrony danych, który będzie m.in. wykonywał zadania wynikające z dyrektywy policyjnej. Jakie dokładnie – to ma regulować ustawa wdrażająca dyrektywę, która powinna zacząć obowiązywać od 6 maja, a której oficjalnego projektu wciąż nie ma.

Anna Obem, Wojciech Klicki

Stawką w tej grze jest ochrona naszej wolności przed nadmierną ingerencją służb. Pomóż nam chronić wolność. Wpłać darowiznę na konto Fundacji Panoptykon i przekaż nam 1% podatku (KRS: 0000327613).

Jak MSWiA pracuje nad wdrożeniem dyrektywy policyjnej – kalendarium

27 kwietnia 2016 r.: Parlament Europejski przyjmuje dyrektywę policyjną, dając państwo członkowskim 2 lata na jej wdrożenie.

Czerwiec 2017 r.: Panoptykon wspólnie z Amnesty International Polska i Helsińską Fundacją Praw Człowieka występuje do MSWiA i Policji z pytaniem o wdrożenie dyrektywy policyjnej.

W tym samym miesiącu MSWiA informuje RPO, że wymagania dyrektywy są spore, potencjalne koszty organizacyjne i finansowe również, trzeba wziąć pod uwagę wątpliwości Komendy Głównej Policji, a jednocześnie zostało mało czasu. Dlatego też MSWiA nawiązało dialog z Ministerstwem Cyfryzacji „celem wypracowania spójnych rozwiązań”.

Lipiec 2017 r.: w odpowiedzi na wniosek Fundacji Panoptykon o udostępnienie informacji publicznej ws. prac nad wdrożeniem dyrektywy MSWiA powtórzyło informacje, które podało wcześniej RPO.

Listopad 2017 r.: minister Zieliński w piśmie do RPO zauważa, że zadanie powołania jednego organu nadzorującego liczne działające w Polsce służby, nie jest trywialne (pewnie dlatego na wdrożenie dyrektywy były aż 2 lata).

Luty 2018 r.: w MSWiA dalej trwają pracę. Więcej szczegółów rzecznik ministerstwa nie podaje.

Komentarze

Cytat: "trzeba wziąć pod uwagę wątpliwości Komendy Głównej Policji" - i wszystko jasne.
Służby nie chcą, by wychodziły na jaw popełniane tam nadużycia. Przyzwyczaiły się, że robią co chcą.

Zauważcie ciekawą asymetrię:

Gdy dyrektywy unijne wprowadzają masową inwigilację (PNR, retencja metadanych telekomunikacyjnych), rząd ochoczo je wdraża nawet z naddatkiem (w PNR poprzez dodanie lotów wewnętrznych, a w retencji ustalenie maksymalnego okresu przechowywania; przypomnę jeszcze, że w czasie prac nad dyrektywą o retencji metadanych ponad dekadę temu władze polskie domagały się na forum unijnym przechowywania metadanych przez 15 lat!!!)

Za to gdy dyrektywy unijne wprowadzają nawet jakąś mizerną, ułomną ochronę obywateli przed samowolą służb (dyrektywa policyjna), to rząd robi uniki, by jej nie wdrażać. Zapewne zostanie wdrożona na ostatnią chwilę, bez konsultacji i w taki sposób, że w praktyce "będzie tak jak było". A tym, którzy będą protestować, rząd powie, że "Unia dała termin i rząd musi się z niego wywiązać". Podobnie było z ustawą o Policji - prace w pośpiechu, "bo przepisy wygasną" - ale o ochronie prywatności niewinnych ludzi mowy już nie było.

Hipokryzja.

Obecnie na zasadzie wynikającej z UoODO - tylko pamiętajmy - TAJNE/POUFNE!!! Tam GIODO nie zajrzy. A na dyrektywie im pewnie nie zależy bo wszyscy zaczęliby się skarżyć na podsłuchiwanie rozmów (inna dyrektywa policyjna) i śledzenie ich w sieci. Poza tym musieliby zacząć wystawiać zeznania "ile razy...." na zapytanie z ustawy o informacji publicznej?

@Marianna - może pozostaje tylko Kabuto? Może po to to tworzą, by już był koniec inwigilacji?

A podobno (tak twierdzą politycy) Polska to wolny kraj. Tylko, że nie żyją w nim wolni ludzie. Komuniści inwigilowali obywateli, bo obawiali się ich. A czego obawia się dzisiejsza wladza? Tego samego...nas wszystkich. A obawiać się może tylko ten, co źle postępuje lub kradnie. Istnieje pewna nacja, która obawia się wszystkich innych (goi)... to żydzi. Teraz już wiadomo, kto nami Polakami rzadzi. Czas z tym skończyć.

Dodaj komentarz