Czy doczekamy się ustawy „o wielkim bracie”?

Artykuł

Wiele zmian – w uprawnieniach i strukturze służb specjalnych, ale też funkcjonowaniu kamer monitoringu wizyjnego – zapowiedzieli na środowej konferencji prasowej Premier Donald Tusk i Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Zapowiedzi zmian – zwłaszcza w zakresie dostępu Policji i służb do danych telekomunikacyjnych – słyszymy nie po raz pierwszy, jednak może tym razem doczekamy się konkretów.

Retencja danych, kontrola operacyjna i monitoring to trudne tematy, które ewidentnie wymagają interwencji ustawodawczej – zabiegamy o nią od dawna. Po środowej konferencji, na której Tusk i Sienkiewicz zapowiedzieli stworzenie ustawy „przeciw wielkiemu bratu”, można odnieść wrażenie, że decydenci doskonale rozumieją podnoszone przez nas problemy i są głęboko zatroskani o prawa obywateli. W kontekście braku wcześniejszych działań rządzącej koalicji jest to zaskakujące. Jednak zapowiedzi te należy analizować właśnie w politycznym kontekście ich ogłoszenia – spadające notowania rządu zapewne motywują do podjęcia proobywatelskich, pozytywnie przyjmowanych działań. Do tego nowy Minister Spraw Wewnętrznych wydaje się zmotywowany, by od deklaracji przejść do działania.

Nie ma jeszcze szczegółów, które moglibyśmy przeanalizować, ale... czy w ogóle one powstaną, czy była to tylko zagrywka PR-owa? W tym kontekście ciekawe jest porównanie informacji przekazanych na konferencji z otrzymaną dzisiaj odpowiedzią na nasz wniosek o informację publiczną, w którym pytamy o plany legislacyjne MSW. W zakresie regulacji funkcjonowania monitoringu MSW zapewniło nas, że „obecnie prowadzone są działania związane z procedurą formalnego włączenia prac nad projektem założeń przyszłej regulacji do harmonogramu prac legislacyjnych”. Na konferencji Tusk i Sienkiewicz poinformowali, że taka ustawa będzie przygotowana, co może oznaczać włączenie jej do „harmonogramu prac”.

Inaczej – mniej spójnie – przedstawia się sprawa reformy dostępu Policji i innych służb do danych telekomunikacyjnych. Na konferencji minister Sienkiewicz zapowiedział ograniczenie możliwości sięgania po billingi i inne dane telekomunikacyjne. Tymczasem podległy mu resort informuje, że „Ministerstwo nie prowadzi prac nad projektem ustawy lub projektem założeń do ustawy regulującej zasady dostępu Policji i innych służb do danych telekomunikacyjnych”. Mamy nadzieję, że – zgodnie z deklaracjami szefa – zacznie!

Niestety ani na konferencji, ani w odpowiedzi na wniosek, nie padła żadna data. Ustawy o monitoringu pewnie jeszcze długo nie zobaczymy: „z uwagi na stopień złożoności zagadnienia, w chwili obecnej trudno wskazać precyzyjny termin zakończenia prac”. Prace nad dostępem do danych telekomunikacyjnych w MSW nie są prowadzone. Jednak konferencja, na której Tusk i Sienkiewicz poinformowali o planach reformy i akceptacji tych pomysłów przez Kolegium ds. Służb Specjalnych (organ działający przy Premierze), daje nadzieję, że w rządzie jest wola polityczna do przeprowadzenia reformy. Teraz nie pozostaje nic innego, niż usiąść do trudnej pracy poszukiwania odpowiednich rozwiązań.

Wojciech Klicki

Komentarze

W mediach, bodaj na początku poprzedniego tygodnia, ukazała się zajawka o projekcie ustawy, którą nazwaliście Państwo ustawą przeciw „wielkiemu bratu”.
Wówczas w cytatach przedstawiciela ministerstwa, padały słowa, że chodzi o ograniczenia nagrywania w przestrzeni publicznej.

Pomysł jest zacny, nasza prywatność jest cenna.

Jednak mnie zastanawia inny aspekt tej sprawy. Żyjemy w państwie, które - co tu dużo mówić - jest skorumpowane, państwie gdzie jest mnóstwo błędów lekarskich, wreszcie, państwie, którego instytucje w swoich postępowaniach łamią prawa człowieka.

W przeważającej części przypadków, brak jest dowodów w postaci protokołów, notatek itp. dokumentów urzędowych. W sądzie, zeznania poszkodowanego/pokrzywdzonego często są jedynym dowodem potwierdzającym stawiane przez nich tezy stanowiące o uprawdopodobnieniu aktu oskarżenia/powództwa.

W ostatnich 10 latach zaczęło się to zmieniać, to za sprawą taniej elektroniki (dyktafonów, kamer), Ludzie uzyskali możliwość udowadniania stawianych tez. Nagranie, samo w sobie nie kłamie w przeciwieństwie do źródła dowodowego z zeznań świadka, które często „mija się z prawdą”. Szczególnie gdy jest to „kolega” sprawcy np. zatrudniony przez tą samą jednostkę „resortową”. Patrz casus kopanego 1.11.2011 demonstranta.

Po tym przy długim wstępie zadam pytanie:
Czy ta ustawa nie ograniczy nam prawa do pozyskiwania środków dowodowych aby zapewnić sobie prawo do rzetelnego procesu. (nie tylko formalnie ale i materialnie rzetelnego)?

Oczywiście, gdyby taki zakaz ustawowo został wprowadzony, można by próbować odwołać się do kontratypu ale czy to nie spowoduje, że wystraszeni groźbą kary ludzie, nawet przymuszani do korupcji, nie zdecydują się na utrwalenie przebiegu zajścia w którym nakłania się ich do dawania korzyści majątkowej?

Mam wrażenie, że pod hasłami szczytnych idei, ograniczenia służbom uprawnień inwigilacyjnych, ograniczeni zostaną zwykli obywatele. W mojej ocenie wpłynie to negatywnie na transparentność życia publicznego.

pm

Pomysł nazwania ustawy ustawą "przeciwko wielkiemu bratu" nie jest nasz, tylko rządu - to Premier Tusk i Minister Sienkiewicz na konferencji prasowej dokładnie tydzień temu tak ją nazwali.

Natomiast jeśli chodzi o Pana wątpliwości, to mam wrażenie, że dotyczą one trochę innego problemu, niż ten, który ma być uregulowany w ustawie (chociaż póki nie ma żadnych szczegółów, nic nie wiadomo). Ustawa o monitoringu powinna dotyczyć kamer monitoringu montowanego w rozmaitych miejscach - na ulicach, w centrach handlowych, na osiedlach, czy w teatrach. Natomiast poza zakresem tej regulacji będzie stosowanie takich technik, o których Pan pisze - czyli dyktafonów, ukrytych kamer filmujących konkretne wydarzenie.

Trudno mi się z Panem zgodzić gdy mówi Pan, że problematyka, której ma dotyczyć ustawa jest nieco inna niż poruszany przeze mnie problem. Cytując za niezależną pl. „Według Sienkiewicza Polska jest dziś w tej dziedzinie „dzikimi polami”, bo każdy może wystawić kamerę, co jest „ewidentnym naruszeniem wolności obywatelskich”. Minister dodał, że chodzi o stworzenie systemu, w którym byłoby to poddane nadzorowi, łącznie z karaniem instytucji i osób, które nagrywałyby lub rejestrowałyby nielegalnie obywateli.”
http://niezalezna.pl/41818-tusk-bierze-sie-za-sluzby

Jeżeli pap lub niezależna, powołująca się na pap ma jakieś bardziej precyzyjne informacje o projekcie, to jak rozumiem, będziemy mieli do czynienia z dwoma definicjami ustawowymi:

Nagrywania oraz rejestrowania, co będzie się pod nimi kryło?

Poza tym co minister miał na myśli pisząc, wystawić kamerę? Dzierżę w ręku telefon i podczas rozmowy telefonicznej wystawiam spomiędzy palców obiektyw – wystawiam kamerę, która może nagrywać otoczenie.

W pociągu relacji Warszawa – Łódź rok temu, widziałem jak konduktor budzi pasażera szarpiąc, by po chwili wbić mu kasownik pod żebra a następnie z uwagi na przydługie szukanie biletu (około 2 min), który się znalazł, chciał wystawić opłatę za … cyt.: dostanie pan mandat, nie przywykłem budzić ludzi – utrudnia pan pracę kontrolera”. Tylko nagranie z mojego telefonu komórkowego było bezspornym dowodem zdarzenia. Zeznania moje i pokrzywdzonego nie byłyby tak wiarygodne jak dowód z dokumentu jakim jest/było nagranie, notabene przekonało ono dyrekcję PKP, która przeprosiła za incydent.

Boje się, że ucinamy gałąź na której siedzimy jako obywatele. Ta gałąź nazywa się transparentność życia publicznego.

pm

Kluczowa dla zakresu przyszłej ustawy będzie definicja "monitoringu" - jej skonstruowanie nie jest proste. Naszym zdaniem powinna być w nią wpisana pewna cykliczność - nie chodzi więc o przejście się ulicą z włączoną kamerą (choćby w telefonie), ale o regularne i stałe monitorowanie określonego obszaru.

Dotychczas nie spotkaliśmy się z pomysłem, aby do definicji monitoringu zaliczyć nagrywanie czegoś telefonem komórkowym. Informacje prasowe oparte są wyłącznie na przebiegu konferencji prasowej - żaden konkretny projekt jeszcze (niestety!) nie powstał.

Dlatego jestem przekonany, że ustawa nie pójdzie w stronę ograniczania możliwości nagrywania jako takiego - nie sądzę, żeby było to możliwe choćby technicznie.

Dodaj komentarz