Droga przez mękę, czyli w sądzie z SKW

Artykuł

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił we wtorek skargę kasacyjną Służby Kontrwywiadu Wojskowego od wyroku sądu pierwszej instancji, który stwierdzał, że informacja o współpracy z amerykańską Agencją Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) w ramach programów masowej inwigilacji to informacja publiczna. Cieszymy się, ale jest to radość podszyta goryczą.

W maju 2014 r. zwróciliśmy się do polskich służb z wnioskami o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej ich ewentualnej współpracy z amerykańską NSA w ramach programów masowej inwigilacji. Odpowiedzi były różne. CBA wskazało, że nie współpracowało z NSA, ABW odmówiła odpowiedzi, twierdząc, że jej udzielenie utrudniłoby realizację ustawowych zadań Agencji. Służba Kontrwywiadu Wojskowego stwierdziła natomiast, że udzielać odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie musi, bo nie dysponuje majątkiem publicznym, a żądana przez nas informacja nie jest informacją publiczną. Zwróciliśmy się do sądu administracyjnego o stwierdzenie bezczynności szefa SKW – bo Służba ta, tak samo jak każdy inny organ władzy państwowej, podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej. Sąd przyznał nam rację, podkreślając przy tym, że nie oznacza to, że SKW musi odpowiedzieć na nasze pytania. Jeśli uzna, że istnieją ważne przesłanki, może odpowiedzi odmówić.

Na tym jednak spór o to, czy w ogóle mamy do czynienia z informacją publiczną, się nie skończył. SKW wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Po ponad dwóch latach od wyroku sądu pierwszej instancji mamy potwierdzenie tego, co wiedzieliśmy od samego początku: nasze pytania o współpracę służb dotyczą sfery informacji publicznej. I wracamy do punktu wyjścia – czekamy na odpowiedź SKW na nasz wniosek. I na kolejne wolty SKW, by uniknąć jej udzielenia. Na planszy gry w Czarny scenariusz jesteśmy na polu 10. Wkrótce przesuniemy się na 11.

Czarny scenariusz. Gra w dostęp do informacji publicznej

Komentarze

Tak wygląda państwo prawa. Czy ktoś przejmuje się Konstytucją?
Tzw. szary obywatel jest bezbronny.
"SKW nie dysponuje majtkiem publicznym". Dobre sobie, pracownicy SKW nie dostaję pensji sprzęt jest prywatny. Robią durnia na bezczelnego.

"Robią durnia na bezczelnego" - to delikatnie powiedziane. Uważają, że będąc służbą specjalną stoją ponad innymi... "prawo prawem, a racja musi być po naszej stronie" skąd my to znamy...

Kiedy kilka-kilkanaście lat temu niszowi publicyści pisali, że Polską trzęsą służby specjalne, wyśmiewano ich zarzucając "oszołomstwo". Widząc takie przeboje z SKW dzisiaj, słowa sprzed kilkunastu lat ukazują się w zupełnie innym świetle.

Nie jest to usprawiedliwienie, ale nie myślcie że w innych krajach jest inaczej.
Snowden ujawnił, że tajne służby USA podsłuchiwały kanclerz Merkel. Rząd niemiecki wyraził oburzenie. Parę miesięcy później kolejne dokumenty od Snowdena pokazały, że BND (wywiad niemiecki) ściśle współpracuje z NSA, także przy masowej inwigilacji Internetu (XKeyscore).
Pytanie za 10000 punktów: kto rządzi w Niemczech? Do kogo należy ostatnie słowo? Do rządu wybranego przez obywateli tego państwa, czy jednak do tajnych służb?
Przypominam uprzejmie, że BND - jak i cała RFN - została tak naprawdę stworzona przez Amerykanów i Brytyjczyków okupujących Niemcy po II wojnie światowej.
Chyba jednak oszołomy o których piszesz mogły mieć rację....

Dodaj komentarz