Dyrektywa policyjna last minute?

W skrócie

W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji trwają prace koncepcyjne, zaś w Komendzie Głównej Policji powstały jedynie dokumenty wewnętrzne, których KGP nie zamierza nam udostępniać – tylko tyle udało nam się dowiedzieć w kwestii wdrażania tzw. dyrektywy policyjnej do polskiego porządku prawnego. Czy oznacza to, że kolejne przepisy dotykające sfery praw i wolności obywatelskich tworzone będą w pośpiechu, na kolanie i bez konsultacji?

Reforma przepisów regulujących ochronę danych osobowych w Unii Europejskiej miała dwie nogi. W rozporządzeniu o ochronie danych (RODO) uregulowano przede wszystkim relacje między biznesem a konsumentami. W dyrektywie policyjnej – to, jak danymi obywateli będą mogły wymieniać się organy ścigania państw członkowskich i jak kontrolowane będzie przetwarzanie danych przez służby. Dlatego wspólnie z Amnesty International i Helsińską Fundacją Praw Człowieka chcieliśmy dowiedzieć się, jaki jest stan prac nad wdrożeniem dyrektywy do polskiego porządku prawnego. Ustawodawca ma na to czas do 25 maja 2018 r.

Rządzący mają wprawdzie ogromne sukcesy w ekspresowej legislacji, ale tworzenie przepisów na ostatnią chwilę z pewnością nie pozostaje bez wpływu na ich jakość, a także gwarancje poszanowania praw i wolności obywatelskich. Dokładnie taki sam schemat obserwowaliśmy przy okazji niedawnych zmian w sądownictwie.

Komentarze

- ekspresowo uchwalona ustawa antyterrorystyczna, traktująca cudzoziemców jak zwierzęta w chlewie i dająca ABW swoiste "Google o obywatelach" - zdalny dostęp do wszystkich baz danych o nas, włączając dane medyczne!
- ekspresowa nowelizacja ustawy o policji i innych służbach, zrobiona "na odwal" aby czysto formalnie uczynić zadość wyrokowi TK, a w praktyce inwigilacja TAKA SAMA jak za rządów PO,
- ekspresowe wprowadzanie biometrycznych dowodów osobistych (tylko ochy i achy pani Streżyńskiej jakie to nowoczesne i wygodne; o tym, że teraz tworzy się bazę biometrycznych zdjęć Polaków, w sam raz do automatycznego rozpoznawania twarzy na ulicy - ani słowa)
- ekspresowe wdrożenie cenzury Internetu (nieskutecznej, niewspółmiernej do celu)
itd.

Ciekawe czy w tej dyrektywie przywrócą normalne sądy bez kamer. Nie zamierzam brać udziału w filmach po tytułem "sędzia Maria ...", bo przeciwnik w sądzie wyciąga akta i je potem rozsyła po facebooku, a ja mam trudność z udowodnieniem, że on to zrobił. Obecnie pozostaje jedynie dziurawienie opon itp działania na zasadzie jak kuba bogu tak bóg kubie. Nie zamierzam więcej razy pozować w sądzie do kamery. Zbieranie wizerunku osoby to nadmierny cel jak do udowodnienia szkody np. w postaci udowodnienia kto jest winny podczas wypadku samochodowego.

Czy w nowym RODO, zamiast GIODO będzie podobnie, że swoich racji będziemy bronić przed kamerami?

Też mnie oburza nagrywanie rozpraw, to obrzydliwe. Ludzie zeznają często o bardzo nieprzyjemnych, drażliwych sprawach, a tutaj pańśtwo wszystko rejestruje i udostępnia stronom, które potem publikują to w Internecie ku uciesze gawiedzi. A usunąć z Internetu to rzecz prawie niemożliwa.
Jestem zdania, że wprowadzanie kamer do sądów na zasadzie "będ kamery, to ludzie będą się poważnie zachowywać" to odejście od - uwaga, rzadkie dziś słowo - wychowania na rzecz bezmyślnej tresury: jest kamera - jestem grzeczny, nie ma kamer - hulaj dusza...

Czy sąd może nakazać świadkowi, który przyszedł do sądu w kominiarce, odsłonić twarz i zeznawać bez niej? Czy policjant może zmusić świadka, który na komisariacie zeznaje w kominiarce, by ją zdjął? (policja coraz częściej nagrywa obraz i dźwięk z przesłuchania)

Dodaj komentarz