Tajne narzędzia służb

Artykuł

Systemem automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych dysponują centra handlowe i niektóre miasta. Jednak ujawnienie, czy ABW korzysta z takiego narzędzia, zagraża bezpieczeństwu państwa. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Stowarzyszenie Watchdog i uznał, że służba słusznie uznała taką informację za niejawną.

Stowarzyszenie Watchdog zwróciło się do ABW z pytaniem, czy wykorzystuje ARTR, czyli narzędzie służące do automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych. Pytanie nie było przypadkowe, bo trzy lata temu media informowały, że służba zainstalowała takie urządzenia w pobliżu siedziby TVN i warszawskiego meczetu. ABW nabrała jednak wody w usta i uznała, że to informacja niejawna, której ujawnienie zagraża bezpieczeństwu Polski. Oczywiście nie padły żadne konkretne dowody potwierdzające tę tezę. A mimo to najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, a w ubiegłą środę Naczelny Sąd Administracyjny oddaliły skargi Stowarzyszenia i przyznały rację służbie.

Zarówno ABW, jak i sąd twierdzą, że każda informacja dotycząca „środków, form i metod” realizacji zadań przez ABW podlega ochronie i jest niejawna. Należy w takim razie rzecz sprowadzić do absurdu – czy jeśli służby realizują swoje zadania za pomocą… laptopów i komórek, to informacja o tym fakcie też powinna być niejawna? Czy jej ujawnienie zagraża bezpieczeństwu państwa? W jaki sposób? Takie postawienie sprawy prowadzi do ważnego wniosku: sąd nie może bezkrytycznie przyjmować argumentacji służb, że coś jest tajne i dlatego obywatele nie powinni o tym wiedzieć. Czasem powinna wygrać tajność, bo coś stwarza zagrożenie, czasem – jawność. I paradoksalnie niekiedy to większa jawność (a nie działanie pod osłoną tajemnicy) służy bezpieczeństwu państwa.

Jawność w służbie bezpieczeństwu

W postępowaniu przed Naczelnym Sądem Administracyjnym przedstawiliśmy sądowi naszą opinię prawną (tzw. amicus curiae). Wskazaliśmy w niej, że dostęp do informacji umożliwia kontrolę działania państwa, pozwala na ochronę przed nadużyciami ze strony funkcjonariuszy, a dzięki niemu opinia publiczna odgrywa pewną rolę w określaniu kierunków polityki państwa. Tym samym dostęp do informacji stanowi jeden z kluczowych elementów rzeczywistego bezpieczeństwa narodowego – demokratycznego uczestnictwa i rozsądnego formułowania polityki publicznej. Nie kwestionując zatem faktu, że niekiedy zapewnienie bezpieczeństwa i najpełniejszej realizacji praw człowieka wymaga ograniczenia dostępu do informacji publicznej, możliwość społecznej kontroli działań służb specjalnych także stanowi element bezpieczeństwa narodowego.

W ostatnich latach uprawnienia służb znacząco wzrosły. Tak zwana ustawa inwigilacyjna ułatwiła dostęp do informacji, jak korzystamy z Internetu, a ustawa antyterrorystyczna umożliwiła Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zakładanie podsłuchów bez konieczności pytania kogokolwiek o zgodę. Dlatego tym bardziej potrzebna jest społeczna kontrola nad działalnością służb i publiczny dostęp do informacji: powinniśmy wiedzieć, jak często służby korzystają ze swoich uprawnień i czy posługują się narzędziami masowej inwigilacji.

Tymczasem odbijamy się od ściany. Obywatele przegrywają kolejne sprawy, w których domagają się informacji, czy służby korzystają z narzędzi mogących służyć masowej inwigilacji. Bez względu na to, czy pytanie dotyczy narzędzi do przeczesywania Internetu pod kątem słów kluczowych, czy automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych, sądy administracyjne potwierdzają stanowisko służb, że to tajemnica. Argumentów jest wiele: trwająca wojna z terroryzmem, konflikt zbrojny na Ukrainie i napięta sytuacja międzynarodowa, ale przede wszystkim – rzekome zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa płynące z jakiejkolwiek odpowiedzi na nasze pytania. Niestety sądy nie biorą pod uwagę, że pełna tajność nie służy społeczeństwu i jego bezpieczeństwu.

Wojciech Klicki

Komentarze

"w pobliżu siedziby TVN i warszawskiego meczetu."
Brakuje tylko przed siedzibą gangu BB i synagogami.

Przed siedzibą gangu BB i synagogami nadzór nad kamerami sprawuje bezpośrednio Mossad . Nad resztą kamer w Polin pośrednio ,poprzez "polskie służby"

Sądy administracyjne najwyraźniej -od dawna - nie chcą się narażać "dobrej znianie". Taka już ich niezawislość ...

Dodaj komentarz