Hakowanie biurokracji

Artykuł

Czy pamiętacie, w jaki sposób Asteriks i Obeliks uzyskali zaświadczenie A38? Początkowo usiłowali grać z biurokracją zgodnie z regułami, ale kolejni urzędnicy odprawiali dzielnych Galów z kwitkiem. Magiczny napój, dający nadludzką siłę, był bezużyteczny. Bohaterowie kreskówki pokonali jednak biurokrację jej własną bronią, pytając o nieistniejące zarządzenie B65. Próba zorientowania się w swoim własnym systemie tak pochłonęła urzędników, że nawet nie zauważyli, gdy jeden z nich wręczył Asteriksowi zaświadczenie A38.

Jaki jest związek między kreskówką a problemami społeczeństwa nadzorowanego? Otóż MSWiA zleciło przeprowadzenie konkursu na opracowanie narzędzi, które w największym skrócie mają pozwalać służbom, takim jak Policja, na włamywanie się do komputerów. Zdalne i niejawne. Poza tym w ramach konkursu mają zostać opracowane narzędzia łamiące zabezpieczenia szyfrowanych połączeń czy służące do blokowania „treści bezprawnych”.

Problem w tym, że aktualnie żadne służby państwowe nie mają uprawnień do posługiwania się takimi narzędziami. W związku z tym, Stowarzyszenie Blogmedia24 złożyło zawiadomienie o przestępstwie, jakiego miały się dopuścić osoby zlecające konkurs. Zawiadomienie to ma szansę zmusić urzędników do bliższego przyjrzenia się przepisom kodeksu karnego dotyczącym "przestępstw przeciwko ochronie informacji". Nie od dziś wiadomo, że przepisy te nie są jasne, a ich literalne odczytanie mogłoby doprowadzić do kuriozalnych efektów. Mogłoby się na przykład okazać, że każdy posiadacz komputera dysponuje "urządzeniem lub programem przystosowanym do popełniania przestępstw", za co grozi do 3 lat więzienia. Jeżeli Stowarzyszenie Blogmedia24 ma rację, kara taka grozi obecnie urzędnikom MSWiA. Zatem rzeczywistość może przerosnąć wyobraźnię autorów kreskówki.

Oczywiście, już na I roku prawa studenci uczą się, że stosowanie prawa nie polega tylko na literalnym odczytaniu oderwanych od całości przepisów. Ale zalecenie rozumnego stosowania prawa nie zawsze wystarcza. Dotyczy to zwłaszcza prawa karnego, którego błędy prowadzą do drastycznego naruszania wolności jednostek. Od takich przepisów wymaga się zwykle więcej, a w szczególności tego, aby były jasne i przejrzyste same w sobie.

Na cały problem należy spojrzeć jeszcze szerzej. Nie można mianowicie poprzestawać na zaufaniu do władzy i jej zapewnieniach, że narzędzia opracowane w konkursie nie będą używane sprzecznie z prawem. Poza jasnymi i przejrzystymi regułami "internetowego" prawa karnego, obywatele powinni uzyskać również jasny i przejrzysty obraz co do prowadzonych i planowanych działań rozmaitych władz w sieci. Zwłaszcza, gdy działania te niosą ryzyko dość daleko idącej inwigilacji.

Zrozumiałe jest, że dążenie do ochrony życia, zdrowia i bezpieczeństwa obywateli może uzasadniać posługiwanie się specjalnymi narzędziami. Jednak ich tworzenie oraz wykorzystywanie powinno być oparte na zasadach obowiązujących w demokracji. W ten sam sposób powinny zostać wprowadzone gwarancje, że narzędzia te nie posłużą do inwigilacji obywateli działających zgodnie z prawem, bo to podkopałoby same fundamenty demokratycznego państwa. Już wielokrotnie wyjaśnialiśmy, jak bardzo istotne jest to zagrożenie.

Na ten temat również:

Vagla.pl: Stowarzyszenie rzuca 269b KK przeciwko MSWiA i ABW

Gazeta Wyborcza: Haker państwowy

Gazeta Wyborcza: Wielki Brat w Internecie

Dodaj komentarz