Co władza mówi o swoich działaniach? Ciąg dalszy historii mikrofonów w Mławie

Artykuł

Jakiś czas temu przez media przetoczyła się dyskusja na temat systemu monitoringu, jaki zainstalowano w Mławie. Władze miasta oceniły, że nagrywanie obrazu ulic nie wystarczy do tego, by skutecznie dbać o bezpieczeństwo. Zainstalowano głośniki i mikrofony.

Choć skuteczność działania kamer monitoringu można mieć duże wątpliwości, a ich potencjalne negatywne konsekwencje wciąż są niezbadane, wielu z nas zdążyło się przyzwyczaić do ich obecności w przestrzeni publicznej. Ale mikrofony? Czy nie jest to zbytnia ingerencja w prywatność mieszkańców miasta? Czy jego władze mają w ogóle prawo instalować tego typu urządzenia?

Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się tej sprawie. We wniosku do burmistrza Mławy (wcześniej pisaliśmy o nim tutaj) zapytaliśmy w nim m.in. o specyfikację techniczną sprzętu, koszty związane z jego montażem i podstawę prawną całego przedsięwzięcia.

Burmistrz dość obszernie odpowiedział na większość pytań. Przekonywał, że zainstalowane mikrofony nie mają dużej czułości i zbierają jedynie najbardziej wyraziste dźwięki. Dowiedzieliśmy się również, że władze miasta nie widzą potrzeby informowania o tym, gdzie zainstalowane są kamery i mikrofony. Umieszczenie przy ulicach wjazdowych tablic z napisem „Miasto monitorowane” jest ich zdaniem w pełni wystarczające. Choć w rzeczywistości walor informacyjny takich tablic jest bardzo ograniczony i służyć one mają raczej swoistej promocji miasta.

Mimo wystosowania trzech wniosków o informację nie udało nam się uzyskać rzeczowej odpowiedzi na pytanie, na jakiej podstawie prawnej zainstalowano w mieście mikrofony. Na pierwsze wnioski burmistrz odpowiadał wymijająco. W końcu otrzymaliśmy odpowiedź, że „dotychczas udzielane informacje w wyczerpujący sposób przedstawiły Fundacji treść materiałów (dokumentów) wytwarzanych w zakresie instalacji sieci monitoringu miejskiego w Mławie a ponadto wskazana została podstawa prawna, która była stosowana w sytuacji braku jednoznacznej prawnej regulacji monitoringu w gminach. Obecnie skierowany wniosek Fundacji został oparty na wiedzy o przekazanej treści interesujących ją materiałów i de facto sprowadza się do żądania uzyskania pisemnego stanowiska (opinii, wykładni) co do tych materiałów. Taka informacja nie może być zatem uważana za publiczną”.

Jaki z tego płynie wniosek? Ano taki, że publiczna instytucja, która – zgodnie z Konstytucją – może działać jedynie na podstawie i w granicach prawa, instaluje bez podstawy ustawowej urządzenia, które potencjalnie mogą ingerować w prawa i wolności obywateli. Przyznać się do tego jednak oczywiście nie chce.

Władze Mławy w żadnym z przesłanych pism nie wskazały aktu prawnego, który mógłby stanowić podstawę dla instalacji mikrofonów w mieście. Dopóki jednak sprawą interesowały się media, próbowały grać na zwłokę. Kiedy zostały postawione pod ścianą, zastosowały strategię obronną w stylu „wiem, ale nie powiem” i uznały, że żądana przez nas informacja nie jest informacją publiczną.

Oto jak całą sprawę komentuje Krzysztof Izdebski ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, który od lat zajmuje się tematyką dostępu do informacji publicznej:

„Z korespondencji jasno wynika, że urząd nie ma podstawy prawnej do swoich działań, a tego wymaga art. 7. Konstytucji. Żądanie podania podstawy prawnej nie jest równoznaczne - tak jak przedstawia to urząd - z dokonaniem jego wykładni, a zatem pytanie jak najbardziej mieściło się w zakresie informacji publicznej, czyli do wiedzy o działalności organów władzy publicznej. Działanie na podstawie przepisów jest faktem - albo urząd ma podstawę swojej działalności, albo nie. Wynika z tego, że urząd de facto uczynił zadość wnioskowi odpowiadając, że nie działa w ramach przepisów powszechnie obowiązującego prawa”.

Małgorzata Szumańska

Korespondencja z burmistrzem Mławy:

Pierwszy wniosek
Pierwsza odpowiedź

Drugi wniosek
Druga odpowiedź

Trzeci wniosek
Trzecia odpowiedź

Dodaj komentarz